Felietony

Chodzi o różnorodność czy o rozpasanie i libertynizm?

Ledwo „Tygodnik Powszechny” wraz z niezawodną w takich sprawach „Gazetą Wyborczą” zdążyli pogrozić palcem abp. Stanisławowi Gądeckiemu, że ośmiela się pisać do papieża – krytycznie! – o niemieckiej Drodze Synodalnej, a tu niespodzianka: Watykan sam pisze do niemieckich katolików, że na dwa co najmniej postulaty tejże Drogi zgody być nie może!

Czy to jednak znaczy, że TP i/lub GW wycofają się z połajanek? Mało to prawdopodobne, bo nie po to je wszczęto, by się teraz wycofywać. Nie będzie przecież Watykan mówił, co wolno wojewodzie, a co tobie arcybiskupie klerykalny i konserwatywny. Temacik grzeje też Onet.pl, bo przecież trzeba publiczność – zapewne w większości tę niechodzącą do kościoła, ale to nadawcy nie przeszkadza – uświadamiać, jakich to mamy antyniemieckich hierarchów (to, że akurat abp Gądecki ma znakomitą współpracę z niemieckimi biblistami i innymi uczonymi, to przecież nieważne). Do gry wchodzi potem jeszcze „Rzeczpospolita” z wybitą tłustą czcionką uwagą o „niemiecko-polskim sporze biskupów”.

A jakiż on tam polsko-niemiecki?

Zacznijmy jednak od początku, aby uporządkować wiadomości i nie błądzić w meandrach wylewanych przez TP i GW żalów, że tacy jesteśmy w tym naszym – polskim, oczywiście – Kościele zacofani, zamknięci, antyfeministyczni i homofobiczni i co tam jeszcze, można sobie wpisać. Nie zapominając oczywiście, że jesteśmy niedemokratyczni, nawet rasistowscy oraz głęboko opóźnieni, jeśli chodzi o śledzenie najnowszych trendów naukowych. To tylko minimalistyczne streszczenie opisu polskich cech z wymienionych tytułów i kilku jeszcze innych. Ich autorzy mają za złe abp. Gądeckiemu: jak śmiał?! Jak śmiał wtrącać się w życie Kościoła w Niemczech? I „pisać donosy” do papieża! Zacznijmy więc od początku, ale co jest początkiem?

Czy jest nim list arcybiskupa Gądeckiego do papieża Franciszka na temat niebezpieczeństw i wątpliwości niemieckiej Drogi Synodalnej wysłany jeszcze przed rozpoczęciem rzymskiej sesji synodu – rozpoczęła się nabożeństwem 30 września i trwała przez cały niemal październik. List był reakcją na obszerne, podobno 150-stronicowe, opracowanie niemieckiej Drogi Synodalnej rozesłane drogą mailową uczestnikom rzymskiej październikowej sesji synodu całkowicie poza sekretariatem synodu – wysłane z własnej niemieckiej inicjatywy, nawet nie biskupiej.

List abp. Gadeckiego został opublikowany dopiero teraz, już po zakończeniu tegorocznej sesji – bo pamiętajmy, w przyszłym roku w październiku też będzie synod, a dyskusje w parafiach i diecezjach powinny toczyć się przez cały rok. I oby się toczyły, do czego tenże abp Gądecki gorąco zachęcał, podsumowując rzymskie obrady i końcowy dokument.

Polski biskup przeciw szaleństwom niemieckiej „drogi synodalnej”

Kard. Müller przestrzega swoich rodaków, aby nie odrzucali listu abp. Gądeckiego tylko dlatego, że jest on Polakiem.

zobacz więcej
Czy może początkiem sprawy, nieco wcześniejszym, jest list abp. Stanisława Gądeckiego do abp. Georga Bätzinga, przewodniczącego niemieckiej Konferencji Episkopatu: list na ten sam temat, mądry, głęboki i odważny, z wczesnej wiosny. Napisany w duchu – przewidzianego przez pierwszych Apostołów – braterskiego zaniepokojenia i pouczenia: bracia, zastanówcie się i opamiętajcie. Ale dlaczego abp Bätzing odpowiada dopiero teraz? I dlaczego bilateralizuje problem? Unosi się niemal gniewem i wpada w niekontrolowane emocje? I to do tego stopnia, że – jak dochodzą słuchy z poważnych źródeł – grupa niemieckich katolików wystosowała we wtorek, 28 listopada list do abp. Gądeckiego, w którym przeprasza za „histeryczny” list abp. Bätzinga. Sic!

Można też za początek uznać relację abp. Gądeckiego z europejskiego spotkania synodalnego w Pradze, w lutym tego roku, kiedy mówił z niepokojem o zaczepnie wyrażanych postulatach niemieckich uczestników tego zgromadzenia, zwłaszcza wypowiedziach aktywistek domagających się sakramentu kapłaństwa dla kobiet i sakramentu małżeństwa dla par homoseksualnych oraz większej władzy świeckich.

No i wreszcie wspomniane już konferencje – w Rzymie i po powrocie z Rzymu – gdzie abp Gądecki w żadnym razie nie podważał sensu synodu, nie kwestionował decyzji papieża, ale też nie relatywizował swoich spostrzeżeń i wątpliwości. Nazywał je po imieniu i tak przedstawił Kościołowi i wszystkim, którzy chcieli słuchać. Kładł w swoich relacjach inne akcenty niż pozostali polscy uczestnicy synodu, kardynał Grzegorz Ryś i abp Adrian Galbas, nowy metropolita z Katowic. Próbują to podkreślać niektórzy publicyści, ale wszak różnorodność jest bogactwem Kościoła, a żaden z tych hierarchów nie podnosi kwestii wiarygodności pozostałych – nawet by im to nie przyszło do głowy – lub też synodu jako całości.

W „Tygodniku Powszechnym” jednak, w tekście Piotra Sikory okazuje się, że abp Gądecki ma ponoć problem z synodem. Krytykuje synod, a w konsekwencji papieża. Okazuje się, że „źródła problemów abp. Gądeckiego z akceptacją kierunku, w którym podąża Kościół za sprawą procesu synodalnego, widać wyraźnie w jego liście do papieża na temat niemieckiej Drogi Synodalnej. Niemieckie postulaty hierarcha uznaje za próbę przeprowadzenia w Kościele rewolucji – ale nie ewangelicznej, lecz lewicowo-liberalnej.” Z listu wyraźnie wynika – ocenia publicysta TP – że ocena niemieckich propozycji jako „niekatolickich” wiąże się ze sceptycznym stanowiskiem wobec osiągnięć współczesnych nauk społecznych. Abp Gądecki jakoby dyskredytuje te ostatnie, posuwając się do wątpliwego etycznie chwytu retorycznego: porównując je do „popularnej niegdyś teorii rasizmu”.

No i jak napisałam wcześniej: jeszcze dobrze się TP nie rozpędził, a tu już Watykan wszedł z prezentacją swojego stanowiska. W piątek, 24 listopada na łamach niemieckiego katolickiego tygodnika „Die Tagespost” watykański sekretarz stanu Pietro Parolin – najwyższy po papieżu reprezentant papiestwa – informuje niemieckich biskupów, że „święcenia kapłańskie zastrzeżone dla mężczyzn i nauczanie Kościoła na temat homoseksualizmu nie podlegają negocjacjom – wykluczona jest zatem specjalna niemiecka droga”. Jak informuje Radio Watykańskie, nota jest datowana na 21 października, więc powstała jeszcze w czasie trwania październikowej sesji synodu. Zapowiada zaś kolejne spotkania między przedstawicielami niemieckiego episkopatu i szefami watykańskich dykasterii w sprawie niemieckiej Drogi Synodalnej. Odbędą się one w styczniu, kwietniu i czerwcu przyszłego roku.
Dlaczego abp Georg Bätzing odpowiada abp. Gądeckiemu dopiero teraz, po tylu miesiącach? Fot. Christopher Neundorf/EPA/PAP
Jak podała KAI, nota została opublikowana po tym, jak 10 listopada papież Franciszek wyznał, iż podziela obawy o jedność Kościoła w Niemczech z Kościołem powszechnym. Wcześniej niepokój wyrażali inni biskupi, w tym grupa biskupów skandynawskich czy biskupi z sekretariatu synodu. Na samym wstępie watykański dokument przypomina o potrzebie uszanowania procesu synodalnego w Kościele powszechnym, by nie sprawiać wrażenia, że Kościół w Niemczech jest na to obojętny i podejmuje własne równoległe inicjatywy.

„Rozważając dotychczasowy przebieg niemieckiej Drogi Synodalnej, należy przede wszystkim zdać sobie sprawę, że obecnie ma miejsce uniwersalna droga synodalna zwołana przez Ojca Świętego. Należy zatem szanować tę drogę Kościoła powszechnego i unikać wrażenia, że podejmowane są równoległe inicjatywy, obojętne na wysiłek „wspólnego podążania” – czytamy w nocie kard. Pietra Parolina opublikowanej w „Die Tagespost”.

Radio Watykańskie podkreśla też, że w nocie zacytowano osobisty list Franciszka do katolików w Niemczech z 2019 r., a konkretnie ten jego fragment, który przestrzega przed pokusami ojca kłamstwa i podziałów, który pod pozorami dobra prowadzi do rozłamów w Kościele: „Bracia, troszczmy się o siebie nawzajem! Bądźmy czujni na pokusę ojca kłamstwa i podziałów, mistrza podziałów, który kierując poszukiwaniem pozornego dobra lub odpowiedzi na konkretną sytuację, kończy się rozczłonkowaniem ciała świętego i wiernego ludu Bożego”. Stolica Apostolska podkreśla, że święcenia kapłańskie są zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn, jak stwierdza adhortacja apostolska św. Jana Pawła II, Ordinatio sacerdotalis z 22 maja 1994. Mówi ona, że „Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom oraz orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne” (n.4). Przypomniano, iż papież Franciszek kilkakrotnie wyraźnie potwierdził to oświadczenie świętego Jana Pawła II.
        ODWIEDŹ I POLUB NAS     W ubiegłym tygodniu papież Franciszek po raz kolejny wyraził zaniepokojenie planami reform Kościoła katolickiego w Niemczech, pisząc, że utworzenie Rady Synodalnej w jej zaplanowanej formie „nie da się pogodzić z sakramentalną strukturą Kościoła katolickiego”. Papież pisze 10 listopada do czterech teolożek z Niemiec w odpowiedzi na ich list. Jedna z nich, prof. Westerhorstmann powiedziała Radiu Watykańskiemu, że zdecydowały się one na taki krok, ponieważ odnoszą wrażenie, iż Kościół w Niemczech ignoruje kolejne interwencje Stolicy Apostolskiej. – Czułyśmy, że jest to nasz obowiązek jako świeckich i jako kobiet w Kościele – stwierdziła niemiecka teolog. – Papież odpowiedział szybko, już po dwóch dniach, a zrobił to z wielką jasnością i osobistym zaangażowaniem. Widać, że jest to dla niego ważna sprawa – dodała pani teolog.

Sprawa zatacza coraz szersze kręgi, bo Radio Watykańskie przynosi coraz to nowe informacje. W poniedziałek, 27 listopada na portalu rozgłośni została opublikowana wypowiedź prof. Westerhorstmann, która „nie rozumie stawianych im (czterem teolożkom – red.) zarzutów, iż swoją inicjatywą przyczyniają się do podziałów w Kościele”. Niemiecka teolog uważa, że w swym liście wyraziły one raczej troskę z powodu istniejących już konfliktów i rozbieżności opinii co do przyszłości Kościoła w Niemczech. – Miałyśmy nadzieję, że będzie to impuls, który przyczyni się do zachowania jedności – powiedziała prof. Westerhorstmann.

W liście papieża Franciszka do teolożek niemieckich czytamy: „Zamiast szukać »zbawienia« w coraz to nowych komitetach i nieustannie dyskutować na te same tematy z pewnego rodzaju egocentryzmem, chciałem w moim »Liście do pielgrzymującego ludu Bożego w Niemczech« przypomnieć o potrzebie modlitwy, pokuty i adoracji oraz zaprosić do otwarcia się i wyjścia na spotkanie »naszym braciom i siostrom, zwłaszcza tym, których można spotkać na progach drzwi naszych kościołów, na ulicach, w więzieniach, w szpitalach, na placach i w miastach« (nr 8). Jestem przekonany: tam Pan wskaże nam drogę” – pisze papież.

Czy Kościół to przetrzyma? Synod o synodalności papieża Franciszka na półmetku

Kogo preferować: ubogich, migrantów, kobiety, czy może mniejszości seksualne?

zobacz więcej
No, to kto ma problemy? Abp Gądecki, czy może „Tygodnik Powszechny” i zaprzyjaźnione z nim tytuły? I po co dodatkowo podgrzewa temat „Rzeczpospolita”? I to tak pretensjonalnym tytułem „Oskarżamy i czekamy na oskarżenie” w niewybredny i intelektualnie głęboko nieuczciwy sposób nawiązującym do historycznego listu biskupów polskich do niemieckich z 1965 roku? To już naprawdę kolegom się poprzestawiało!

Trudno doprawdy oprzeć się wrażeniu, że to jakaś większa akcja, żeby nie powiedzieć – rozróba. Ale po co? Żeby na siłę – i bezzasadnie – połączyć abp. Gądeckiego z ustępującymi władzami? Przypisywanie abp. Gądeckiemu cynizmu (GW), prorządowych manipulacji („Rzeczpospolita”) czy wręcz niedouctwa (TP) jest żenujące, nie mówiąc o tym, że nieuczciwe. Wpisywanie zaś działań Kościoła – powszechnego , w skali światowej – bo tego dotyczą synodalne dyskusje o sprawach najważniejszych, doktrynalnych – otóż, wpisywanie wypowiedzi już nie tylko abp. Gadeckiego, ale też kardynała Parolina i w gruncie rzeczy samego papieża w bieżącą polską politykę jest, łagodnie mówiąc, żałosne.

„Z tego powodu trudno czytać oba listy w oderwaniu od kontekstu politycznego – napięć między Niemcami a ustępującym polskim rządem” – czytamy w „Rzeczpospolitej”. Raczej trudno czytać te słowa w oderwaniu od dziennikarskich konkretów: przecież autor zdaje sobie chyba sprawę z listu kardynała Pietra Parolina opublikowanego w „Die Tagespost”, z jego watykańskiego wymiaru i braku jakiegokolwiek polskiego kontekstu, ponieważ dotyczy on Kościoła powszechnego. Czyli manipuluje? A jeśli autor nie zdaje sobie z tego sprawy, to znaczy, że nie wie, o czym pisze. Nie wiadomo, co jest bardziej dramatyczne. I co bardziej kompromituje.

W poniedziałek, 27 listopada wieczorem, na Malcie – gdzie odbywa się zebranie plenarne Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE) obaj przewodniczący, abp Gądecki i abp Bätzing, spotkali się na rozmowie. „Mamy świadomość, że żyjemy w czasach trudnych dla Kościoła w Europie, jednakże pomimo różnic kulturowych będziemy wspólnie szukać dobra i właściwej drogi dla Kościoła w Polsce i w Niemczech” – poinformował we wtorek w mediach społecznościowych abp Stanisław Gądecki. Jego niemiecki rozmówca przyznał zaś, że „chcemy, zwłaszcza w tych czasach, stać razem jako sąsiedzi, nawet jeśli dostrzegamy różnice kulturowe w uzasadnionej różnorodności katolicyzmu i szukamy naszej drogi do dobrej przyszłości, w której chcemy, tak jak zawsze to robiliśmy, dawać ludziom świadectwo Dobrej Nowiny”.

Zachowam się niedyplomatycznie i jednak podam w wątpliwość jego formułę „różnic kulturowych w uzasadnionej różnorodności katolicyzmu”. Bo jeśli chodzi o sprawy najważniejsze, czyli sakrament małżeństwa dla par homoseksualnych i sakrament kapłaństwa dla kobiet, to przecież nie ma tu żadnej „różnorodności katolicyzmu”. Jest rozpasanie i libertynizm, a na to żadnej zgody Kościoła być nie może, o czym papież napisał i powiedział wprost. I żadna Droga Synodalna, niemiecka ani inna, tego nie zmienią.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

SDP 2023
Zdjęcie główne: Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki (pierwszy z lewej ), metropolita katowicki abp Adrian Galbas (z prawej) i metropolita lubelski abp Stanisław Budzik (w środku) po zakończeniu posiedzenia KEP. Fot. PAP/Waldemar Deska
Zobacz więcej
Felietony wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Pożegnanie z Tygodnikiem TVP
Władze Telewizji Polskiej zadecydowały o likwidacji naszego portalu.
Felietony wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Sprzeczne z Duchem i prawem
Co oznacza możliwość błogosławienia par osób tej samej płci? Kto się cieszy, a kto nie akceptuje?
Felietony wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Autoportret
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Totemy Mashy Gessen w wojnie kulturowej
Sama o sobie mówi: „queerowa, transpłciowa, żydowska osoba”.
Felietony wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Książki od Tygodnika TVP! Konkurs świąteczny
Co Was interesuje, o czych chcielibyście się dowiedzieć więcej?