Felietony

Synod parafialny

„Wychodzę z Mordoru o siódmej wieczorem i gdzie mam pójść na mszę? Marzy mi się adoracja w cichym kościele, ale te godziny południowe?! Chyba tylko dla emerytów, ja przecież pracuję od rana do wieczora! Pani Basiu, koniecznie musi pani o tym napisać!”

I tak co i raz, na co zresztą się nie użalam, wręcz przeciwnie. Jest tylko jeden problem – dlaczego koniecznie to ja muszę o tym napisać? Dlaczego autorzy tych uwag, obserwacji i refleksji sami nie poszukają właściwych adresatów, czyli na przykład proboszczów albo odpowiednich urzędników w kurii, może jakiegoś biskupa? Pora jest odpowiednia, w całym Kościele powszechnym, u nas w Polsce też, trwa przecież synod – wielka rozmowa o sprawach eklezjalnych, rozmowa świeckich i duchownych, na każdym szczeblu. Ha! Trwa czy raczej powinna trwać? Czy tylko umiemy się mądrzyć na tematy, które spłynęły z watykańskich obrad – czy może potrafimy tez pochodzić około naszych tutaj spraw? Na tym przecież także powinien polegać synod.

– A skąd ty jesteś taka niby doświadczona? – zapytała z pewnym przekąsem znajoma zrażona do swojej parafii, w której synodalne obrady niby się odbyły dwa już lata temu, ale tak, żeby nic z nich nie wynikało. To zresztą bardzo duża umiejętność i sprawność – i niejedne studia literaturowe zostały temu zagadnieniu poświęcone. Cały czas jestem ciekawa, w jak wielu polskich parafiach udało się tak właśnie spłaszczyć, żeby nie powiedzieć – spacyfikować – wstępne zaangażowanie parafian, niekiedy naprawdę niemałe. Zadałam nawet takie pytanie na jednym z dużych dziennikarskich spotkań, ale odpowiedz była niejasna, bo i jaka miała być?

A jednak mam w tej sprawie pozytywne doświadczenie. Najpierw więc o tym właśnie, sprzed lat wielu, kiedy w mrokach stanu wojennego – piszę ten felieton akurat 13 grudnia, więc odwołanie jest głęboko uzasadnione – powstawała i kształtowała się parafia św. Tomasza Apostoła na warszawskim Ursynowie, gdzie wtedy mieszkaliśmy. Parafia zaczynała od malutkiej kaplicy w tak zwanym przyziemiu – ni to piwnicy, ni to suterenie – jednego z bloków, wkrótce powstał barak z kaplicą już niezależną, obudowaną salami do spotkań i nauki. A odważny, pełen zapału i pomysłów proboszcz, ksiądz Tomasz Król, postanowił zwołać synod parafialny. Tak jest! Nikt z nas jeszcze chleba z tej mąki nie jadł, ale zabraliśmy się żywo – bo rzeczywiście było o czym rozmawiać!

Nie tylko o tym, jak urządzić organizacyjnie lekcje religii dla młodszych i starszych z rozrastających się błyskawicznie blokowisk, jak zapewnić im godziwą rozrywkę umysłową i fizyczna w parafialnej przestrzeni, jak nam dorosłym zaproponować wykłady i kursy – i to nie tylko w dziedzinie ewangelicznej, bo ludzie zgłaszali także propozycje dotyczące historii (przede wszystkim), ekologii, polityki i literatury. Jak się zabrać za przygotowania do budowy kościoła, jak się samoorganizować do zbierania ofiar na budowę – mówiąc wprost, była to wielka i udana próba budowy społeczeństwa obywatelskiego, sapienti sat! Jak przygotować ofertę kulturalną na tym ugorze, jakim wówczas był Ursynów – i znowu, proboszcz miał wizjonerskie pomysły i skupił wokół św. Tomasza Apostoła artystów i robił z nimi galerię! O tym wszystkim rozmawiał nasz parafialny synod, który rzeczywiście obradował niemal w permanencji! Rozmawiał – i tym się może różnił od watykańskiego – że od razu wdrażał liczne pomysły, wprowadzał w życie. Działo się, jakbyśmy dziś powiedzieli, i to bez przerwy.
Konferencja na temat syntezy synodalnej w auli Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach w październiku 2022. Na zdjęciu za stołem prezydialnym członkowie Archidiecezjalnego Zespołu ds. Koordynacji Prac Synodu o Synodalności (od lewej): Dominika Szczawińska-Ziemba, sekretarz synodu Barbara Cichorska, ks. dr Roman Chromy i dr hab. Aleksander Bańka. Fot. PAP/Tomasz Wiktor
Synod nasz do tego stopnia pracował w systemie ciągłym – początkowo co tydzień, potem rzadziej – że kiedy w 1987 roku zaczęliśmy wydawać – bez cenzury, nota bene, nawet nie przyszło nam do głowy żeby pytać – gazetę parafialną, artykuł zatytułowaliśmy „doświadczanie synodu”. Doświadczanie, a nie – doświadczenie, jak się w pierwszej chwili wydawało, dyskutowaliśmy o tym kilka dni, z zapałem godnym tej właśnie sprawy! Synod przeorał naszą świadomość i – ośmielę się powiedzieć – zbudował społeczność, ukonstytuował parafię, ukształtował na wiele lat. Wokół Jezusa Chrystusa, żeby nie było niedomówień!

Oczywiście, nie ma żadnych prostych analogii. Zaufanie do struktur Kościoła – który wtedy był najczęściej jedynym oparciem dla stroskanych, zmęczonych i pozbawionych nadziei ludzi – było w latach osiemdziesiątych ogromne, wiarygodność Kościoła niepodważalna, autorytet papieża i prawdziwych liderów jakimi byli liczni księża – niesłychanie wysoki, w stopniu dziś może nawet niepojętym. Budujących się parafii, takich jak moja z Ursynowa, były w skali kraju dziesiątki, jeśli nie setki – i były one prawdziwą glebą, na której rosło społeczeństwo obywatelskie, były w wielkim stopniu samorządne i na pewno niezależne od państwowych schematów. Znane i opisane są solidarnościowe akcje swoistego partnerstwa między parafiami rolniczymi a zorganizowanymi strukturami podziemnie działającej Solidarności – i tak organizowana była pomoc w zaopatrzeniu.

Czy to wszystko działo się w sposób „synodalny”, nie ośmielę się powiedzieć – ale jednak proboszczowie budowali najpierw na ludziach, potem były cegły, jak powszechnie mówiono. Nawet jeśli nie nazywali tej budowy „synodem”, to i tak rozmawiali i słuchali się nawzajem. Tym bardziej – takie mam obserwacje i doświadczenia – ze ówcześni proboszczowie, ze szkoły takich gigantów jak prymas Wyszynski, kardynał Wojtyła, abp Baraniak i inni, mieli chyba większą otwartość na zwyczajnego człowieka z jego pomysłami i chęcią zaangażowania. I to mimo szalejących esbeków, podsłuchów, drobnych i większych szykan i sieci tajnych współpracowników. Masz pomysł, rób – i zobaczymy, jak to się przyjmie, jak się uda, jak się rozwinie. ODWIEDŹ I POLUB NAS Dzisiaj udział w synodalnym ruchu jest w Polsce „mizerny”, jak powiedziała podczas debaty w KAI pani prof. Kaja Kaźmierska, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego, z jednej strony sama zaangażowana w synodalne dyskusje w parafii i w diecezji, z drugiej zaś współautorka krajowej syntezy wniosków zebranych przez ubiegły rok z synodalnych spotkań z całej Polski. – W syntezie krajowej zwracaliśmy uwagę na zhierarchizowanie potrzeb, które stało się ślepą uliczką, bo ci, którzy potrzeby mają w jakiś sposób zaspokojone [członkowie wspólnot takich jak np. Światło-Życie czy Droga Neokatechumenalna – red.], mniej ochoczo wzięli udział w synodzie. Niekoniecznie widzą siebie we współodpowiedzialności za Kościół, a nawet całą parafię, bo ich potrzeby są zaspokojone, oni idą swoją drogą – mówiła prof. Kaźmierska. Wskazała przy tym, że stało się odwrotnie niż można było się spodziewać, to znaczy że większe zaangażowanie wykażą osoby zaangażowane we wspólnoty. Liczbę osób zaangażowanych oszacowała na około 100 tysięcy, co rzeczywiście uzasadnia użycie określenia „mizernie”.

Czy Kościół to przetrzyma? Synod o synodalności papieża Franciszka na półmetku

Kogo preferować: ubogich, migrantów, kobiety, czy może mniejszości seksualne?

zobacz więcej
O dyskusjach w swojej parafii mówiła jednak z prawdziwym entuzjazmem. – Mogłam tam doświadczyć efektów rozmowy, dialogu w Duchu Świętym, gdzie mogliśmy dzielić się tym, co nas boli w Kościele, ale i pozytywnymi, budującymi rzeczami – powiedziała KAI. Wskazała, że konieczne jest doświadczenie wspólnego podążania jedną drogą mimo różnorodności. – Można nawet nie zgadzając się z kimś, przyjąć jego perspektywę i widzieć go jako pełnoprawnego członka wspólnoty – podkreśliła.

– W Warszawie, dwumilionowym mieście, są może dwa kościoły, gdzie w dzień powszedni jest msza o dwudziestej – żali się zaangażowana w duchowe życie ciężko pracująca kobieta – i nie mam jak zdążyć do żadnego z nich. A co mają powiedzieć w mniejszych miastach? Znajomy ksiądz, głęboko zaangażowany w sprawy zwyczajnych ludzi i z wielkim uporem trzymający się z dala od wszelkich urzędów, nie jest optymistą w takich sprawach jak zmiana godzin liturgii czy większe otwarcie kościołów, na przykład na całodobową, lub choć całodzienną – ale codzienną – adorację Najświętszego Sakramentu. Nawet, jeśli tych najbardziej potrzebujących duchowego życia czy poszukujących jest coraz więcej. Nie jest optymista, bo wie jak trudno jest przeorać świadomość. Czy nie wierzy w synodalne obrady?

Uczestniczący w tej samej debacie kardynał Grzegorz Ryś zaznaczył, ze podczas październikowego posiedzenia synodu postawione zostały różne pytania, na przykład dotyczące Kodeksu Prawa Kanonicznego, rozumienia diakonatu i dostępności – lub nie – diakonatu dla kobiet. Trwają już prace nad opracowaniem poszczególnych zagadnień, tak by były gotowe przed przyszłorocznymi obradami synodu w Rzymie. Jednak, jak zastrzegł, to nie Synod lecz papież może dać ostateczne odpowiedzi na te pytania. Kardynał Ryś powiedział też, że „strach czy opór przed synodem” widać nie tylko w Polsce, także w wielu innych krajach. – Dzisiaj jest pytanie o to, jak utrzymać ten proces i jak go wciąż czynić żywym – ocenił. – W przeciwnym razie cała ta wielka refleksja, nie nad synodem, lecz nad wspólnotą w Kościele, zakończy się gadaniną” (cytat za KAI).

Na każdym etapie. Także w sprawie tych drobnych konkretów dnia codziennego.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

SDP 2023

Zdjęcie główne: Warszawa, 26 lutego 2010. Wielkopostna adoracja Krzyża w kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu. Fot. PAP/Grzegorz Jakubowski
Zobacz więcej
Felietony wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Pożegnanie z Tygodnikiem TVP
Władze Telewizji Polskiej zadecydowały o likwidacji naszego portalu.
Felietony wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Sprzeczne z Duchem i prawem
Co oznacza możliwość błogosławienia par osób tej samej płci? Kto się cieszy, a kto nie akceptuje?
Felietony wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Autoportret
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Totemy Mashy Gessen w wojnie kulturowej
Sama o sobie mówi: „queerowa, transpłciowa, żydowska osoba”.
Felietony wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Książki od Tygodnika TVP! Konkurs świąteczny
Co Was interesuje, o czych chcielibyście się dowiedzieć więcej?