Z kałasznikowem na motocyklu. Nastoletnie gangi terroryzują Neapol
sobota,
20 maja 2017
Na ulicach Neapolu słychać dość często ryk silników motocykli i strzały. Nastoletni gangsterzy załatwiają wtedy swoje sprawy i pokazują, kto tu rządzi. W wojnach młodocianych gangów giną rocznie dziesiątki ludzi.
Zabijają, zlecają zabójstwa i rządzą żelazną ręką.
zobacz więcej
Więzienie to najlepszy uniwersytet
Nastolatkowie z filmu Michele’a Santoro, naturszczycy, chłopcy, którzy odsiadują wyroki w neapolitańskim więzieniu Poggioreale i ośrodku penitencjarnym dla nieletnich w Arioli, ze swobodą i cynicznym uśmiechem opowiadają o tym, co robili. Zabicie człowieka nie było dla nich czymś nadzwyczajnym, ani specjalnie trudnym.
Nie boją się ani śmierci, ani więzienia, choć chmurzą się, gdy uświadamiają sobie, że z celi wyjdą za kilkanaście lat, już jako dorośli. Ale ponieważ więzienie to najlepszy uniwersytet, będą po prostu wysokiej klasy bandziorami, którzy nie mają nic do stracenia.
Szacuje się, że tego rodzaju grup przestępczych jest co najmniej 20. „Baby gangs” w dużej części związane są z camorrą, m.in. z klanami Giuliano i Sibillo. W ich imieniu toczą na ulicach wojnę. Choć starają się też ugrać wiele dla siebie i wybić na niezależność.
Tytuł książki Saviano jest wieloznaczny – paranza to w języku camorrystów zbrojna eskadra, a we włoskim słowo to oznacza okrutną zuchwałość, taką, która nie cofnie się przed niczym.
Cosa nostra, kamorra czy 'ndràngheta muszą liczyć się z konkurencją.
zobacz więcej
Stesa – morderczy rajd
„Baby gangs” są doskonale uzbrojone m.in. w pistolety oraz karabinki AK47 czyli kałasznikowy. Urządzają tzw. stese czyli mordercze przejazdy przez miasta - strzelają w powietrze, ale czasem zdarza im się zranić kogoś postronnego. Nie można rozpoznać kim są, bo noszą kaski i mają maski.
Strzelają rzecz jasna też do innych młodocianych bandytów. W ciągu ostatniego roku w wyniku starć między „baby gangs” zginęło kilkadziesiąt osób.
Dwa lata temu głośno było o zamordowaniu 17-letniego Gennaro Cesarano. Koledzy wykonali na nim wyrok nieopodal pubu przy kościele San Vincenzo w centrum Neapolu. Jak pisała prasa, akcja była dokładnie przygotowana, wyglądała jak egzekucja. Gennaro ostrzelało go dwóch uzbrojonych napastników na motocyklach. Gennaro cieszył się przepustką z zakładu poprawczego.
Dziennikarze zastanawiali się, czym 17-latek zasłużył sobie na taką śmierć. Genny, syn robotnika z Neapolu, był – jak się okazało – zamieszany w walkę „starych” z „młodymi” w dzielnicy Sanità.
Milionowe zyski, aresztowani politycy i wysoko postawieni urzędnicy miejscy.
zobacz więcej
Bez litości
Zabijani są też ci, którzy odmawiają współpracy. Taki los spotkał np. 21-letniego Luigiego Gallettę, mechanika, który nie chciał przemalowywać i reperować motocykli należących do paranzy. Młodzi mafiosi nie znoszą odmowy. Zemsta była okrutna. Luigiego złapano rano, torturowano cały dzień, by zabić dopiero wieczorem.
Wojna trwa. 15 maja policja aresztowała w Neapolu, pod zarzutem zabójstwa pięć osób związanych z grupą Sibillo, które brały udział w wojnie o terytorium, zwanej przez członków camorry faida. Starcia obejmują rejon historycznego centrum Neapolu – Forcella i Tribunali, oraz m.in. okolice bazaru La Maddalena.
Walka toczy się o miejsce po Nuova Camorra Organizzata, mafii stworzonej przez patologicznego zabójcę Raffaele Cutolo, którą przez lata prowadziła żelazną ręką jego siostra, Rosetta. Po jej aresztowaniu w 1993 r., imperium NCO mocno podupadło.
Nocą na moście św. Anioła można spotkać spacerującą Beatrice Cenci z odciętą głową.
zobacz więcej
Broń to władza
„La paranza dei bambini” i „„Robinù” pokazują świat, w którym prawie nie ma nadziei na to, by żyć godnie. Już 12-, 13-latkowie twierdzą, że szkoła nie nauczy ich niczego ważnego i przydatnego w życiu, a ulica – tak.
Broń w ręku może w przyszłości zapewnić im szacunek i majątek. Dziś wprawdzie dużych pieniędzy nie ma, ale już jest poczucie władzy i pewności siebie. A jeśli przyjdzie śmierć, to niewielka strata, byle żyć mocno i ciekawie.
Druga część tego świata to matki i dziewczyny mafijnego narybku, które muszą radzić sobie z poczuciem pustki i winy. Wiele z nich, by zarobić na życie, zajmuje się handlem narkotykami lub prostytucją.
Wycieczka inna niż wszystkie.
zobacz więcej
Sprzeczność uczuć
- Chłopcy występujący w „Robinù” są zdolni do zabijania z najbardziej błahego powodu. Ale z drugiej strony potrafią się wzruszać, gdy czytają w więzieniu listy od swoich matek i dziewczyn. Wydawać by się mogło, że ta zdolność do głębokiego odczuwania pomoże przy ich resocjalizacji, ale jak tłumaczy dyrektor zakładu karnego w Poggioreale, nie jest to wcale takie oczywiste - opowiadał w wywiadzie dla „Corriere della sera” reżyser filmu Michele Santoro.
W tym - uchodzącym za najcięższe we Włoszech - więzieniu młodzi są tylko częścią spośród 2 tysięcy odbywających tu karę niebezpiecznych przestępców. - Nie pomogą w ich zrozumieniu proste narzędzia naukowe. Musimy się jednak zastanowić, co możemy dla nich zrobić – mówił reżyser.
Mafia i hipokryzja
Film Santoro, tak samo jak działalność pisarska i publicystyczna Roberto Saviano, budzą niechęć burmistrza Neapolu Luigiego de Magistrisa. Samorządowiec twierdzi, że nagłaśnianie działalności gangów wyrządza wielką wizerunkową szkodę miastu, tym bardziej, że część mafijnych opowieści jest wyssana z palca.
Burmistrz podkreśla, że czas zacząć walczyć z czarną legendą Neapolu, która odstrasza turystów. Ale dla Santoro i Saviano de Magritis jest po prostu hipokrytą.