Rozmowy

Gród rozwijał się w tym samym czasie co Troja i Mykeny

Jak wykazały nasze odkrycia na pogórzach karpackich i w Beskidach zamieszkiwała w epoce brązu ludność o bardzo wysokim poziomie rozwoju, znacznie wyższym niż ludność mieszkająca choćby w centralnej części dawnych ziem polskich – mówi archeolog Jan Gancarski, pomysłodawca i twórca skansenu „Karpacka Troja” w podkarpackiej Trzcinicy.

Grodzisko Wały Królewskie w Trzcinicy koło Jasła to jeden z najważniejszych zabytków archeologicznych w Polsce.

TYGODNIK TVP: Skąd pomysł, aby to wzgórze nazwać Karpacką Troją?

JAN GANCARSKI:
To miejsce ma szczególną wartość historyczną i kulturową. Badania wykopaliskowe, szczególnie te prowadzone w latach 1991 – 1997 oraz 2005 – 2009, wskazały, że w tym miejscu nawarstwione są na siebie pozostałości kilku dawnych osad ludzkich. Sytuacja przypomina historię odkryć starogreckiej Troi opisywanej przez Homera. Badając grodzisko, znaleziono szczątki kilku osad zakładanych jedna na drugiej. Kontakty handlowe z cywilizacją anatolijsko-bałkańską (wybrzeże Morza Egejskiego i dzisiejszej Turcji) oraz bogactwo nawarstwień i zabytków sprawiło, że postanowiliśmy nazwać to miejsce Karpacką Troją.

A konkretnie, odkryto tu najstarsze osady obronne w Polsce z początków epoki brązu, liczące ponad cztery tysiące lat. Gród trzcinicki funkcjonował w tym samym czasie, kiedy rozwijała się starożytna Troja i Mykeny, w Mezopotamii budowano wieże świątynne zwane zikkuratami, a w Egipcie piramidy.

Odkryto też monumentalne słowiańskie grodzisko wczesnośredniowieczne z VIII wieku. Pozostałości obwarowań grodu od dawna nazywane są Wałami Królewskimi. Wzgórze z grodziskiem datowanym na lata 770-1031 n.e. wznosi się prawie 30 metrów ponad otaczające go z trzech stron doliny. Gród zajmuje prawie 3,5 ha powierzchni. Wały obronne dochodzą do 10 m wysokości i 20 metrów szerokości. Coś niebywałego, jak na tamte warunki. W okresie wczesnego średniowiecza znajdowała się tu siedziba księcia plemiennego.

Ważnym etapem poznania bliżej tamtych epok było zapewne odkrycie ponad dwustu tysięcy zabytków archeologicznych, które pozostawili po sobie dawni mieszkańcy trzcinickiego grodu. Wśród nich jest wiele takich, które świadczą o ich bliskich kontaktach z basenem Morza Śródziemnego i Bałkanami.

Największych odkryć dokonano w latach 90. ubiegłego wieku. Znaleziono wtedy bardzo dużą liczbę fragmentów ceramiki, liczne przedmioty kościane i rogowe, kamienne i krzemienne, unikalne zabytki z brązu i żelaza, kości zwierząt, nasiona roślin, które były tu uprawiane.

Wśród nich jest rzeczywiście wiele takich, które mają związki z południem Europy. Dla przykładu, po najbardziej rozwiniętej cywilizacyjnie ludności kultury Otomani-Füzesabony pozostały choćby figurki zoomorficzne, figurka kobiety z jedną piersią (amazonka), fragmenty modeli wozów, głowa glinianego idola oraz wyroby z brązu, jak choćby siekiera z podniesionymi brzegami przełamana na dwie części, z których każda była zakopana w innym miejscu, w odległości niewiele ponad metr od siebie. Obie części zdeponowano w różnych środowiskach chemicznych, bowiem się utleniły w różnorodny sposób. Część obuchowa pokryta była dziegciem. Można domniemywać, że odbywały się tu jakieś rytualne obrzędy. Na pewno coś, co wiązało się z ówczesnymi wierzeniami.

Odkryto też czekan z brązu z nadbudowanym półokrągłym obuchem. Był noszony przez władcę trzcinickiego grodu jako symbol władzy. Analogie można znaleźć na terenie Węgier, Rumunii, a także w kulturze mykeńskiej. To wszystko dowodzi, że wysoka kultura śródziemnomorska miała tu swoje wpływy już w tamtych czasach. Do Karpackiej Troi docierali także kupcy wiozący bałtycki bursztyn do kwitnącej wówczas Troi i Myken. Z północy przywozili bursztyn, z południa docierały tu zdobycze cywilizacji anatolijsko-bałkańskiej.
Grodzisko Wały Królewskie znajduje się w Trzcinicy, w pobliżu Jasła na Podkarpaciu. Infografika Anna Tybel- Chmielewska
Wróćmy jednak do początku powstania osad na wzgórzu trzcinickim. Ze stałej wystawy możemy się dowiedzieć, że najstarszą z nich stworzyła grupa pleszowska (2100-1650 p.n. Ch.). Co wiemy o jej pochodzeniu?

Przed budową ufortyfikowanych osad w Trzcinicy obszary te zamieszkiwała ludność kultury ceramiki sznurowej (3000-2100 przed Chrystusem), prowadząca pasterski tryb życia i grzebiąca swych zmarłych w kurhanach. Pod wpływem oddziaływań zakarpackich w początkach epoki brązu powstała grupa pleszowska kultury mierzanowickiej, której ludność zamieszkała obszar polskich Karpat Zachodnich. Ślady jej obecności odkryto między innymi w okolicach Krakowa i Bardejowa na Słowacji. Była to bardzo dobrze rozwinięta kultura, znająca już metalurgię brązu, zajmująca się także rolnictwem i hodowlą. Po przybyciu do Trzcinicy zbudowała tam silnie ufortyfikowaną osadę o powierzchni 60 arów (ok. 2100 przed Chrystusem).

Zabudowania wykonane były z drewna i ziemi, czyli z najbardziej dostępnych materiałów w tej części Europy. W tym czasie cywilizacje śródziemnomorskie używały do budowy kamienia, który był tam najpowszechniejszym surowcem.

Ściany wałów obronnych w osadzie trzcinickiej był wykonany z dębowych belek drewnianych, a ich wnętrze wypełniano ziemią. Domy były zrębowe lub słupowe. Widać w nich wielką myśl inżynieryjną i sprawną organizację pracy.

Głównym zajęciem mieszkańców było rolnictwo, hodowla i myślistwo. Uprawiano między innymi pszenicę płaskurkę i samopszę. Hodowano bydło, świnie, kozy i owce. Rzadko można było spotkać konia czy psa.

Najciekawsze jest to, że ludność ta potrafiła już lepić wysokiej jakości glinianie naczynia: garnki, misy czy kubki, które były wypalane w temperaturze 700-800ºC. Ścianki niektórych naczyń były bardzo cienkie, dochodziły nawet do 3-4 mm grubości. Zdumiewa ich bogate zdobienie, na przykład odciskami sznura, małymi guzkami, żłobkami czy żeberkami. W niektórych naczyniach widać wpływy z kultur zakarpackich.

Zbudował średniowieczny zamek w XXI wieku. Tam, gdzie Bolko rozbił wojska wnuka Czyngis-chana

Powódź odkryła na tym terenie tajemnicze tunele. Czy były tajnymi przejściami z grodu obronnego? O warownych tradycjach regionu świadczą nazwy miejscowości: Gródek, Stróżna, Podegrodzie czy Stróże.

zobacz więcej
Na naszej stałej wystawie mamy scenę przedstawiającą rodzinę pleszowską przy pracy. Mężczyzna zajmuje się wyrabianiem przedmiotów z krzemienia. Ma na sobie lnianą koszulę, kamizelkę w kolorze ciemnobrązowym, na to ma zarzuconą pelerynę z owczej skóry z runem przepasaną rzemieniem. Buty ma wykonane z jednego kawałka skóry. W ręce ma rogowy retuszer i bryłę krzemienia, z której odbija odłupki i wióry.

Kobieta zajmuje się lepieniem naczyń glinianych. Jej ubranie jest też proste: składa się z lnianej koszuli, owczej peleryny i skórzanych butów. Podobnie ubranie dziecka. Rodzina, aby się utrzymać, musiała bardzo ciężko pracować. Dowodem ich wyjątkowych umiejętności są dwa duże garnki stojące obok sprzed 4 tysięcy lat.

Odkryto tu w sumie ponad 40 tysięcy zabytków z gliny, kamienia, kości czy rogu. Nieliczne także z brązu. To na przykład gliniane figurki zwierząt, fragmenty naczyń, ciężarki tkackie, wyroby kościane i rogowe: jak na przykład dłuta, igły czy zawieszki oraz wyroby kamienne i krzemienne, jak choćby żarna, noże, sierpy czy groty strzał, siekiery czy toporki. Powierzchnia siekier i toporów była dodatkowo szlifowana, a w toporach wiercono także otwór na trzonek.

Jak pokazuje państwa wystawa po grupie pleszowskiej przyszła liczniejsza ludność kultury Otomani-Füzesabony(1650-1350 p.n.Ch.), która należała do wysoko rozwiniętej cywilizacji z epoki brązu. To, co mnie osobiście szczególnie zaciekawiło, to wzrost tych ludzi. Mierzyli prawie dwa metry!

Tak, byli to ludzie wysocy i smukli, zapewne dobrze odżywieni. Prawdopodobnie mieli południowe rysy, być może ciemne włosy.

Ludność kultury Otomani-Füzesabony zamieszkiwała tereny północno-wschodniej części Kotliny Karpackiej. Wypierana z południa, zamieszkała w dorzeczu Wisłoki, Wisłoka, Dunajca oraz Sanu. W sposób prawdopodobnie pokojowy zajęła trzcinicką osadę grupy pleszowskiej.

Przywołam scenę – którą możemy zobaczyć na naszej wystawie – przybycia takiej rodziny do grodu. Widzimy wóz o pełnych kołach, wykonanych z grubego pnia drewna. Na nim skrzynia z dranic, czyli łupanych desek. W niej cały dobytek rodzinny, w tym między innymi amfora, kosze z wikliny, łuk, strzały, harpun i topór rogowy czy siekiery z brązu i krzemienia. W koszu jest m.in. skóra jelenia, miska drewniana, obok bochenek chleba. Wóz ciągnie niewielki konik, który ma uprząż ze skóry i kości.

Obok stoi wysoki i szczupły mężczyzna ze społeczności Otomani-Füzesabony. Ma na sobie skórzane buty wykonane z jednego kawałka skóry, owijacze oraz wełnianą pelerynę i czapkę, pięknie haftowaną koszulę, pasek, za który wetknięty jest sztylet. Na wozie siedzi piękna i bogato ubrana kobieta. Ma spódnicę z wełny, lnianą, haftowaną koszulę, wełniany pas. Jej włosy przytrzymuje siatka. Na ręku nosi brązową bransoletę, na palcu złoty pierścionek, w uszach ma złote kolczyki, a jej szyję okala naszyjnik z bursztynu.

Nowa społeczność trzcinicka znacznie rozbudowała gród. Zbudowała nową drogę i bramę wjazdową do grodu, wzmocniła obwarowania i powiększyła osadę. Warto dodać, że kultura ta budowała wielkie kompleksy osadnicze z wyraźnie zaznaczoną hierarchią, z centralnie położonymi grodami ufortyfikowanymi wałami i rowami. Obok arystokracji wyodrębnioną warstwą byli wojownicy, ważną rolę pełnili metalurdzy. Obecni byli także niewolnicy.

Ponieważ ludzie z tej społeczności byli wysocy, ich chaty też były bardzo duże. Miały 16 metrów długości, składały się z dwóch lub nawet trzech pomieszczeń. Można powiedzieć, że to były niemal pałace w porównaniu do późniejszych ziemianek naszych przodków słowiańskich.
Czym się zajmowali mieszkańcy grodu?

Do najważniejszych zajęć należała uprawa roślin i hodowla zwierząt. Uprawiano pszenicę płaskurkę, orkisz i samopszę oraz jęczmień zwyczajny czy proso. Zboże przechowywano w drewnianych spichlerzach, w glinianych naczyniach i specjalnie przygotowanych jamach zasobowych. Robiono z niego ciasto, placki, chleb, bryję czy kwaszone napoje.

Hodowano bydło, które było podobne do ówczesnego tura, ale też kozy, owce, świnie oraz konie. Ludność ta zajmowała się łowiectwem. Polowano najczęściej na jelenia, dzika, bobra, niedźwiedzia brunatnego czy żółwia brunatnego. Łowiono też ryby oraz małże. Prowadzono dalekosiężny handel ze światem anatolijsko-egejskim.

W grodach były liczne warsztaty produkcyjne, gdzie gromadzono na przykład biżuterię ze złota, brązu, bursztynu, broń czy przedmioty z kości i rogu. Ludzie kultury Otomani-Füzesabony osiągnęli mistrzostwo, jeśli chodzi o metalurgię brązu i złota.

Przypomnijmy, że brąz, czyli stop miedzi z cyną o stosunku 9:1, pojawił się w Egipcie i Mezopotamii około 3500 roku p.n. Ch. Stosowano technikę odlewania, ale także kucia.

W Trzcinicy przetapiano już gotowy metal lub złom brązowy w tygielkach zrobionych z gliny. Trzymano je nad paleniskiem, w którym uzyskiwano temperaturę ponad 1000°C. Roztopiony brąz wlewano do form odlewniczych, wykonywanych z gliny lub kamienia. Odlany w ten sposób przedmiot wydobywano z formy odlewniczej poprzez jej rozbicie i szlifowano.

Paniska z Kujaw. Pierwszy, neolityczny podział społeczny

Świat jest podzielony na bogatych i biednych już od 6,6 tys. lat – dowodzi polskie cmentarzysko.

zobacz więcej
Na naszym grodzisku odkryto spalony dom odlewnika. W środku było bogate wyposażenie: między innymi piękne naczynia takie jak amfory zdobione ornamentyką guzową i duże garnki. Na wystawie pokazujemy odlewnika w trakcie pracy. Mężczyzna trzyma drewniane szczypce z gałęzi, a w nich tygiel z roztopionym brązem. Obok stoi drugi mężczyzna z drewnianą pałką, którą rozbija bryły rudy miedzi. Będą one następnie umieszczane w piecu dymarskim, gdzie wytapiano miedź.

Rzemieślnicy zajmowali bardzo wysoką pozycje w hierarchii społecznej, o czym świadczą choćby bogate pochówki z wyposażeniem związanym z metalurgią. Wiemy to z innych stanowisk archeologicznych, bowiem w Trzcinicy nie udało się odkryć cmentarzyska z tej epoki. Do najważniejszych należy cmentarzysko w Nižnej Myšli koło Koszyc.

Cmentarze też chyba wiele nam mówią o zwyczajach tamtych ludzi.

To prawda, podczas badań grobów ustalono ich zwyczaje. Wierzono w życie pozagrobowe. Dominował obrządek szkieletowy. Jamy, w których chowano zmarłych były najczęściej prostokątnymi dołami zorientowanymi w kierunku północ-południe. Do grobu włożono ceramikę, wyroby z brązu i złota. Był tam dzbanek i misa. Czasem zdarzały się tam narzędzia pracy i broń. Często były to przedmioty, które charakteryzowały życie zmarłego.

Zmarłych, ubranych w strój świąteczny z biżuterią, chowano w pozycji skurczonej, mężczyzn na prawym, a kobiety na lewym boku z twarzami na wschód. Większość chowanych osób miała związane nogi, aby nie mogła powrócić na ziemię. Bogatsze osoby były chowane w drewnianych sarkofagach, trumnach lub korytach. Biedniejszych członków społeczności chowano w płytszych, nieco mniejszych grobach.

Pogrzebowi towarzyszyły rytualne praktyki. Żałobnicy przynosili zmarłym dary grobowe. Z kolejnej sceny wystawy w Karpackiej Troi widzimy, że ceremonię prowadził wódz grodu, który był ubrany w skórzaną zbroję. Z czekanem odprawiał obrzędy żegnające zmarłego. Chroniące łokieć wojownika przyszyte do skóry kły dzika oraz naszyte na piersiach płytki wykonane także z kłów dzika, z 8 lub 10 otworkami, w ilości do 50 sztuk mają analogię w grobach w Nižnej Myšli, a także na Kaukazie i w Mykenach.

Wiemy, że ludność ta składała ofiary z ludzi. Takie odkrycia są znane z terenów dzisiejszej Słowacji. Archeolodzy odkryli szkielety wrzucone czy to do studni, czy do jakiegoś dołu. Były wcześniej opalane w ogniu i ćwiartowane, co może świadczyć o rytualnym ludożerstwie.

Co ciekawe mieszkańcy produkowali też figurki zwierząt z gliny i składali je jako substytut ofiary – nie chcieli marnować żywności.

Po około stu latach osada została spalona, nie wiadomo do końca, z jakiego powodu, być może po uderzeniu pioruna, i odbudowana oraz powiększona o podgrodzie do powierzchni 2 ha. Ostateczna zagłada osady nastąpiła w wyniku pożaru ok. 1350 r. przed Chrystusem. Przez dwa kolejne tysiące lat, do czasu osiedlenia się Słowian, nikt tutaj nie mieszkał.
Jak pokazują badania archeologicznie gród słowiański był jednym z najstarszych i największych w tamtym czasie. Uważany jest za centralny ośrodek jednego z plemion zamieszkujących w tym czasie na południu naszego kraju. Co Słowianie wnieśli nowego w to miejsce?

Trzcinica należała w okresie plemiennym zapewne do Państwa Wiślan i była siedzibą księcia plemiennego. Słowianie przybyli w dorzecze Wisłoki w VII wieku. Jeśli chodzi o ich wygląd, to byli raczej niscy i krępej budowy ciała. Przypuszcza się, że mieli blond włosy lub szatynowe. Taką przykładową rodzinę słowiańską, która jedzie się osiedlić do Trzcinicy możemy zobaczyć na naszej wystawie.

Dwukołowy wóz jest ciągnięty przez konia, który ma żelazne podkowy i wędzidło oraz uprząż ze skóry. Koła wozu mają już szprychy. Ubranie woźnicy to skórzane buty, wełniana tunika, i wełniana czapka. Przy pasie znajduje się sakiewka i nóż z kościaną rękojeścią. Obok, w wozie leży łuk, okuta żelazem drewniana łopata, kosz, broń, strzały z żelaznymi grotami i kołczan. Broń była konieczna do obrony, polowań, a nawet upraw. Wyrabiano ją we własnym zakresie, a cenniejsze egzemplarze były przedmiotem dalekosiężnego handlu.

Siedzący koło woźnicy chłopczyk w ręku trzyma gliniany garnek z jedzeniem. Obok wozu idą kobiety, zapewne matka i córka. Są bogato ubrane. Dorosła kobieta ma skórzane buty, wyszywaną suknię, przewiązaną pasem. Przy pasie ma sakiewkę i rogowy pojemnik na igły. Suknię przykrywa wełniana peleryna, a głowę wełniana chusta. Na szyi ma naszyjnik ze szklanych paciorków oraz srebrną zawieszkę. W ręce trzyma tobołek z lnianego płótna. Podobnie ubrana jest dziewczynka.

Wracając do początków osiedlenia się Słowian w tym miejscu, już w VIII wieku zbudowali oni w Trzcinicy potężny gród obejmujący powierzchnię prawie 3,5 ha, wzniesionym na wzgórzu 25-30 m ponad otaczającą dolinę. Więc był dobrze zabezpieczony przed ewentualnym atakiem. Został zbudowany częściowo w miejscu i na założeniach obronnych z początków epoki brązu. Posiadał wymiary 115 × 275 m. Składał się z 4 wyraźnie wyodrębnionych części: głównego członu i trzech podgrodzi. Wały miały łącznie długość ponad 1250 m. Do ich budowy zużyto 25 tys. m3 budulca, w tym 5-6 tys. m3 drewnianych belek. Głównym materiałem do budowy był dąb.

„Polskie Carcassonne”, gdzie królowa Jadwiga leczyła ubogich, a kat cytował Homera

Była to terenowa rezydencja dla książąt i królów Polski.

zobacz więcej
Ludzie mieszkali w chatach zrębowych i półziemiankach. Wszystkie wały grodu miały konstrukcję drewniano-ziemną: przekładkową, palisadową lub plecionkową. To świadczy, że tak jak poprzednicy ludność ta miała również doskonałych inżynierów i przywódców.

Piękne stroje świadczą też chyba o tym, że tkactwo musiało stać u nich na wysokim poziomie.

Był to przemysł domowy. W okresie wczesnego średniowiecza tkactwem zajmowały się panie. Surowcem był len, sierść zwierząt, konopie oraz wełna. Łodygi lnu i konopi w pierwszej kolejności moczono, następnie suszono i ugniatano. Potem otrzepywano włókna z paździerzy i czesano grzebieniem. Niezbędna do przędzenia nici była przęślica (widełkowa, łopatkowa) z umieszczoną nad nią kądzielą i drewniane wrzeciono obciążone przęślikiem. Nici zwijano w motki na motowidłach. Nić na osnowę nawijano na snowadła, a wątek na kawałki trzciny lub wrzecionka.

Wełnę wcześniej po przepraniu czesano, czyli rozdzielano grzebieniami. Na krosnach wykonywano tkaniny ciężkie i grubsze. Niektóre tkaniny wykonane z włókien pochodzenia zwierzęcego spilśniano, czyli łączono w zwartą masę na sukno. Procesem kończącym było bielenie lub farbowanie materiału.

Oprócz tkactwa ludzie ci zajmowali się uprawą roli. Uprawiali jęczmień zwyczajny, pszenicę płaskurkę, samopszę, orkisz, bób, groch, i proso. W hodowli dominowało bydło, świnia domowa i owca lub koza. Występował także koń.

Słowianie wierzyli w życie pozagrobowe. W XIX wieku odkryto tu trzy bożyszcza pogańskie, niestety spłonęły w Petersburgu. Słowiański obrządek pogrzebowy w okresie plemiennym polegał na paleniu zwłok zmarłego, a spalone szczątki wsypywano do popielnicy, czyli do takiego glinianego naczynia, który ustawiano na ziemnym kopcu – kurhanie. Jeśli był to ważny członek społeczności, wokół były jego kosztowności i naczynia z pożywieniem. Biedniejsi mieli skromniejsze wyposażenie.


I ta osada również podobnie jak poprzednie, w pewnym momencie przestała istnieć. Jak to się stało?

Gród został zniszczony w wyniku najazdu lub gwałtownego pożaru. To nastąpiło prawdopodobnie w ok. 1031 roku, u schyłku rządów Mieszka II lub w okresie wewnętrznych zaburzeń na terenie Polski w latach 1034-1039 n.e.

Po Słowianach pozostało mnóstwo cennych pamiątek. Na grodzisku odkryto kilkanaście tysięcy zabytków, głównie fragmentów glinianych naczyń oraz kilkadziesiąt wyrobów żelaznych. Ale mamy też w swoich zasobach coś niezwykle wyjątkowego: w północnej części majdanu odkryto w 2005 roku skarb srebrny składający się z ponad 650 przedmiotów. Być może bratobójcze walki skłoniły księcia grodu do ukrycia swoich kosztowności w niewielkiej jamie w ziemi i przysypania ich ściółką i liśćmi.

W skarbie znaleźliśmy między innymi placki srebrne, siekańce srebrne, monety pochodzące z terenu Niemiec, Anglii, Italii, Czech, Polski i Kalifatów Arabskich z okresu lat ok. 980 – 1020. Było tam też srebrne okucie pochwy miecza – wielkie dzieło sztuki wczesnośredniowiecznej, wykonane przez rzemieślnika z plemienia Liwów – Finów Zachodnich. Identyczne nieomal znaleziono w grobie władcy Rusi, w Cerkwi Dziesięcinnej w Kijowie.

Jest to jeden z najciekawszych skarbów wczesnośredniowiecznych z terenu ziem polskich. Te wyroby były wytwarzane na terenie dzisiejszej Łotwy, Litwy i Estonii. I można zadać sobie pytanie, jak znalazło się w Trzcinicy. Czy przypadkiem władca trzcinicki nie brał udziału w wyprawie kijowskiej wraz z Bolesławem Chrobrym czy też zostało zakupione na wschodzie i tutaj dotarło.
Te wszystkie niebywałe odkrycia na wzgórzu trzcinickim muszą pana jako archeologa szczególnie cieszyć.

Archeolog, aby być dobrym badaczem musi mieć dużo szczęścia i odrobinę wiedzy. I do takich ludzi ja należę. Spędzałem przy badaniach nieraz całe dnie od świtu do nocy. Czytałem z tej trzcinickiej ziemi jak uczeń z książki. Jak widać się opłaciło.

Odkrycia te są przełomowe, bowiem zmieniły w dużej mierze obraz początków epoki brązu na tym terenie. Jak wykazały nasze odkrycia na pogórzach karpackich i w Beskidach w epoce brązu egzystowały kultury o bardzo wysokim poziomie rozwoju, pochodzenia zakarpackiego, znacznie wyższym niż ludność mieszkająca choćby w centralnej części dawnych ziem polskich. Wcześniej uważano, że Karpaty były obszarem niezamieszkałym pokrytym odwieczną puszczą, w której odbywały się jedynie polowania, a dopiero w okresie średniowiecza osiedlił si e tu na stałe człowiek.

A jak doszło do założenia tu skansenu?

Odkrycia w Trzcinicy stanowiły także duże zagrożenie dla grodziska, które odwiedzało coraz więcej ludzi. Dlatego, dla jego ochrony oraz propagowania dziedzictwa archeologicznego, w 1998 roku w Trzcinicy powstał pomysł stworzenia skansenu. I tak też się stało. W jego skład wchodzi teren grodziska „Wały Królewskie”, wpisany do rejestru zabytków oraz obszar u jego podnóża zwany parkiem archeologicznym.

Na grodzisku zostały zrekonstruowane m.in. fragmenty wałów obronnych o łącznej długości 185 m, fragment obwarowań, drogę z bramą i dwa domy z epoki brązu oraz brama wczesnośredniowieczna, 4 chaty słowiańskie, miejsce ukrycia skarbu, znalezienia przełamanej siekiery oraz domu metalurga.

W parku archeologicznym został zbudowany pawilon wystawowy o powierzchni około 1800 m 2. Zrekonstruowana została wioska kultury Otomani-Füzesabony oraz wioska słowiańska z IX wieku, kuźnia oraz piec chlebowy.

Przygotowano też poletka z roślinami uprawianymi przez mieszkańców grodów. Powstał sektor hodowlany: zakupiono zwierzęta do ras zbliżonych do tych przed wiekami. To było bydło węgierskie – długorogie, bydło szare, koza karpacka, szkockie bydło górskie, owca wrzosówka i konik polski. Koń był używany głównie do jazdy wierzchem, a wół do ciągnięcia wozu i radła.

Powstanie skansenu uratowało to europejskie dziedzictwo kulturowe przed zniszczeniem i udostępniło go szerokiemu ogółowi. Dziedzictwo archeologiczne zagrożone coraz bardziej poprzez współczesną cywilizację powinno być jak najlepiej chronione. Między innymi poprzez powstawanie takich obiektów jak nasz, gdzie miejsca zabytkowe są odpowiednio ogrodzone, zabezpieczone i dozorowane. Więc Mam nadzieję, że ten obiekt przetrwa kolejne dziesięciolecia i będzie służył następnym pokoleniom do poznawania tak niezwykle fascynującej historii.

– rozmawiała Monika Chrobak, dziennikarka Polskiego Radia

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Karpacki Festiwal Archeologiczny w Trzcinicy. Fot. Archiwum Muzeum Podkarpackiego w Krośnie.
Zobacz więcej
Rozmowy wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Zarzucał Polakom, że miast dobić wroga, są mu w stanie przebaczyć
On nie ryzykował, tylko kalkulował. Nie kapitulował, choć ponosił klęski.
Rozmowy wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
W większości kultur rok zaczynał się na wiosnę
Tradycji chrześcijańskiej świat zawdzięcza system tygodniowy i dzień święty co siedem dni.
Rozmowy wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Japończycy świętują Wigilię jak walentynki
Znają dobrze i lubią jedną polską kolędę: „Lulajże Jezuniu”.
Rozmowy wydanie 15.12.2023 – 22.12.2023
Beton w kolorze czerwonym
Gomułka cieszył się, gdy gdy ktoś napisał na murze: „PPR - ch..e”. Bo dotąd pisano „PPR - Płatne Pachołki Rosji”.
Rozmowy wydanie 8.12.2023 – 15.12.2023
Człowiek cienia: Wystarcza mi stać pod Mount Everestem i patrzeć
Czy mój krzyk zostanie wysłuchany? – pyta Janusz Kukuła, dyrektor Teatru Polskiego Radia.