Historia

Pisarze, którzy żądali głów „zdrajców i wyrzutków”

„Zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu – dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej” – oświadczyli 70 lat temu pisarze z Krakowa. Rezolucję podpisali m.in. Szymborska i Mrożek.

8 lutego 1953 roku 53 pisarzy zrzeszonych w krakowskim oddziale Związku Literatów Polskich podpisało coś, o czym na pewno w następnych latach chcieli zapomnieć. Rezolucja dotyczyła tak zwanego procesu kurii krakowskiej, w którym czterech księży i trzy osoby świeckie skazano na śmierć, dożywocie lub wieloletnie wyroki więzienia za szpiegostwo na rzecz USA i Watykanu. Najwyraźniej nie obowiązywało lekceważące retoryczne pytanie Józefa Stalina: „Ile papież ma dywizji?”. W akcie oskarżenia Watykan okazał się państwem równie groźnym dla PRL, co najbardziej złowrogie Stany Zjednoczone.

Bo, jak pisała w tamtych latach Wisława Szymborska w wierszu „Robotnik nasz mówi o imperialistach”:

Nienawidzą naszego węgla.
Nienawidzą naszych cegieł i przędzy.
Nienawidzą tego, co już jest.
Nienawidzą wszystkiego, co będzie.

Naszych okien i kwiatów w oknach.
Naszych lasów i ciszy leśnej.
Nawet wiosny, bo to nasza wiosna.
Nawet szkoły z wesołymi dziećmi.


Skoro tak, to trzeba być czujnym. O czym wiedziała przyszła noblistka, pisząc w wierszu o śmierci Stalina („Ten dzień”):

Jaki rozkaz przekazuje nam
na sztandarach rewolucji profil czwarty?
– Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
Wzmocnić warty u wszystkich bram!


Warty były mocne i czujne i przed śmiercią Stalina (5 marca 1953). W grudniu 1952 roku aresztowano administratora apostolskiego diecezji krakowskiej, arcybiskupa Eugeniusza Baziaka, któremu po zwolnieniu nakazano wyjazd z diecezj. Co można uznać za mocny wstęp do wydarzeń w następnym roku, niewątpliwie pamiętnych w życiu Kościoła w Polsce.

Tylko komuniści mogli służyć obcemu państwu

27 stycznia zapadł wyrok w procesie kurii krakowskiej, a już 30 stycznia osądzonych potępił związany z władzami ruch tak zwanych księży patriotów. 8 lutego wspomniana już rezolucja pisarzy, a następnego dnia Rada Państwa wydała dekret uzależniający obsadę stanowisk kościelnych od zgody komunistycznych władz. 12 lipca „Tygodnik Powszechny” został przekazany prokomunistycznemu stowarzyszeniu „Pax” za niezamieszczenie w marcu na pierwszej stronie nekrologu Stalina, 22 września skazano na 12 lat biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka, a 25 września uwięziono prymasa, kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Wisława Szymborska w 1954 roku. Fot. PAP/Edward Węglowski
Rezolucja krakowskich literatów została napisana zapewne nie przez nich, ale podpisy to akt świadomy i złożyli je ludzie dorośli, z których niejeden zdążył debiutować przed wojną. Brzmiała tak:

W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich, powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My, zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali – za amerykańskie pieniądze – szpiegostwo i dywersję.

Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.

Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu – dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej.


Ksiądz Józef Lelito rzeczywiście miał kontakty z Radą Polityczną, jedną z organizacji emigracyjnych w Londynie. Dostawał pocztą pieniądze i materiały propagandowe, co w oczach UB strzegącego nieskalanej socjalistycznej cnoty Polski Ludowej było przestępstwem. Udział innych księży w „spisku” był fantazją bezpieki, wymuszoną na ks. Lelicie torturami. Ksiądz Lelito był w czasie okupacji kapelanem Narodowej Organizacji Wojskowej, co było znacznie gorszą skazą w życiorysie niż współpraca z Armią Krajową.

W tekście rezolucji zastanawia troska pisarzy o zabytki. Rzeczywiście, podczas rewizji w pomieszczeniach kurii krakowskiej znaleziono dzieła sztuki oddane w depozyt, zapewne przez byłych ziemian i burżujów, a władza zadekretowała, że miejsce zabytków to tylko muzea. W stalinowskim PRL posiadanie walut krajów zachodnich było zakazane, a te dolary znalezione w kurii pochodziły od CIA i faktycznie miały służyć zdobywaniu informacji o sytuacji w kraju, co wyśledzili agenci Urzędu Bezpieczeństwa umieszczeni w Radzie Politycznej w Londynie.

Do rozwinięcia siatki informatorów nie doszło i jeśli planowano szpiegostwo, to rzeczywiście działalność niepodległościową na rzecz Rzeczpospolitej Polskiej za amerykańskie pieniądze. Ofiarą miała być Polska Ludowa, zorganizowana i początkowo wspomagana na wszelkie sposoby przez Związek Radziecki, a później przezeń nadzorowana. Ale system prawny był jasny: komuniści mogli służyć obcemu państwu, a antykomunistów najsurowiej obciążało korzystanie z pomocy Stanów Zjednoczonych.

Pytanie o przeszłość? To pornografia i amok

Rezolucja krakowskiego ZLP została podpisana już po procesie. Potępiano w niej między innymi skazanych na śmierć – ks. Lelitę i dwóch świeckich. Prawo PRL zrobiło swoje, wyroki były drakońskie i trudno zrozumieć, po co była władzy ta rezolucja. Widocznie „inżynierowie dusz ludzkich” – takie było stalinowskie określenie pisarzy – musieli swoją postawą pognębić „bandę zdrajców, szpiegów i wyrzutków” w oczach opinii publicznej i swym autorytetem skojarzyć z Kościołem wszystko, co najgorsze w dźwigającym się z powojennych ruin kraju.

Nie sposób nie zauważyć, że rezolucję literaci podpisywali, gdy trzech skazanych oczekiwało na wykonanie wyroków śmierci. Tego, że Rada Państwa w sierpniu 1953 roku zamieni je na kary dożywocia, podpisujący nie mogli przewidywać, czyli był to rodzaj dopingu dla władzy, aby czym prędzej zrobiła swoje ze „zdrajcami i wyrzutkami”.

Jak to można dziś zrozumieć, czy można to zrozumieć i czy w ogóle trzeba? Stan ducha pisarzy w latach stalinizmu odzwierciedla w jakimś stopniu „Hańba domowa” Jacka Trznadla, cykl rozmów z pisarzami tworzącymi i działającymi w tamtych latach. Autor rozmawia z zaangażowanymi i niezaangażowanymi w stalinizm. Od niezaangażowanych, mówiących o kolegach, można się dowiedzieć więcej niż o niegdyś heglowsko ukąszonych. Podobnie rozczarowujące są, nieraz wielotomowe, pamiętniki tuzów życia kulturalnego lat pięćdziesiątych, jak i liczne wywiady, których po latach udzielali.

„Księża patrioci” PRL-u, czyli siodłanie hipopotama

Dziękują za dzwony i talony na sutannę, dzwonią przyznawanymi im Krzyżami Komandorskimi Orderu Odrodzenia Polski.

zobacz więcej
Występujący w „Hańbie domowej” Zbigniew Kubikowski, jeden z niezaangażowanych, opowiada, jak zaprosił Tadeusza Konwickiego na swoje seminarium ze studentami, gdzie ktoś zadał pisarzowi pytanie o tamte lata. Młodzież usłyszała, że: „To jest pornografia, szukanie niezdrowej sensacji. Tak było i koniec. (…) to są właśnie sprawy nasze, któreśmy mieli w swoim sumieniu...”. Czyli po latach nic rozumieć nie trzeba. Dodać można, że rozmowa na seminarium odbyła się w 1985 roku, kiedy to Konwicki od lat wydawał tylko w drugim obiegu i był chodzącym symbolem niezależności intelektualnej od komunistów. Łatwiej mu było mówić ciekawskim: „wara”, a niewielu stalinistów miało podobną drogę.

Stefan Kisielewski, nie mający nic wspólnego ze stalinizmem, w swoim „Dzienniku” przytacza scenę, kiedy to idąc na pierwszy „odwilżowy” zjazd ZLP spotkał przed wejściem do budynku Adama Ważyka, który mu się ukłonił. „Jakoś nie zauważał mnie pan przez te wszystkie lata” – skomentował gest Kisiel. „A, bo ja byłem w domu wariatów” – odpowiedział Ważyk. Adam Ważyk był wyjątkowo gorliwy w tworzeniu „zrębów i podwalin” nowego ustroju. Zapamiętano go z redakcji i zebrań w mundurze i z rewolwerem u pasa. Pierwszy też gromko nakazał odwrót w swoim słynnym „Poemacie dla dorosłych”.

Czyli obłęd. Kolejny nie mający nic wspólnego ze stalinizmem Jan Józef Lipski powiedział Trznadlowi w „Hańbie domowej”: „Odbierałem to jako amok, czyli zbiorową chorobę psychiczną. Jakby jakiś wirus zaczął się rozszerzać. Postawa fideistyczna, która głęboko ogarniała środowisko i poszczególnych ludzi”.

Co do fideizmu i innych wzlotów ducha, to Maria Dąbrowska w swoich „Dziennikach powojennych” opisała zjazd zjednoczeniowy PPR z PPS, kiedy powstała PZPR. Przed pisarką, gościem zjazdu, siedzieli koledzy: „Zachowywali się manifestacyjnie aż do histerii. Dobrowolski (Stanisław Ryszard) inicjował okrzyki na cześć Stalina i Rosji, pierwszy wstawał, klaskał, ostatni siadał, zdawało się, że tylko patrzeć, a też się zleje z ogromnego wzruszenia. Tuwim (…) również krzyczał i klaskał, i wstawał, a prócz tego co chwila rzucał w prawo i lewo zaciśniętą pięść”.

Na specjalnym zebraniu Związku Literatów Polskich zwołanym z okazji śmierci Stalina Julian Tuwim zalewał się łzami.

„Wiadomościami Literackimi” zastępowano Pismo Święte

Na innym zebraniu ZLP, na którym odczytano tajny wtedy referat Nikity Chruszczowa z XX Zjazdu KPZR, mówiący o zbrodniach Stalina, Natalia Rolleczek cała w pąsach wybiegła z sali z okrzykiem; „Oszukali nas!”.

Wierzono, bo chciano w coś wierzyć, bo więzy z religią rozluźniły się jeszcze przed wojną. Kościół to przecież instytucja umacniająca niesprawiedliwy, zły ustrój, a większość inteligencji twórczej lewicowała przed czasami komunizmu, „Wiadomościami Literackimi” zastępując Pismo Święte. Łatwiej było w tak przygotowanych ludziach wzbudzić poczucie winy i nim operować.

Inny z niekomunistycznych rozmówców Jacka Trznadla, Jan Józef Szczepański mówi o wciąganiu w utożsamienie z nową władzą: „Ja na pewno, tak samo jak większość tak zwanych inteligentów, wchodziłem w ten okres z jakimś kompleksem win narzuconych, że należę do formacji, która była uprzywilejowana, a tutaj dzieje się coś, co jest często przerażające, niedoskonałe, odpychające, ale że w sumie dokonuje się akt sprawiedliwości społecznej. Ja myślę, że to było bardzo powszechne odczucie”.

Pora z psychiatrii, psychologii, fideizmu i kompleksów zbiorowych zejść na ziemię. Nie można nie uwzględnić starego jak świat oportunizmu. Właśnie tak Antoniego Słonimskiego podsumował na emigracji Marian Hemar w wierszu „Do poety reżymu”:

Przechrzta co tydzień, na wyścigi,
Co z wszystkich sobie wziął religii
Jedną religię: Oportunizm.
Dziś się obrzezał na komunizm.
Styczeń 1953 r. w Krakowie. Ks. Józef Lelito oskarżony bezpodstawnie o działalność szpiegowską na rzec USA. Przed Wojskowym Sądem Rejonowym stanęli wraz z nim: księża Kurii Krakowskiej Jan Pochopień, Franciszek Szymonek, Wit Brzycki oraz świeccy Edward Chachlica, Michał Kowalik i Stefania Rospond. Fot. PAP/Zygmunt Wdowiński
Gdy Czesław Miłosz – nie tylko poeta, ale i dyplomata PRL – w 1951 roku poprosił o azyl polityczny na Zachodzie, Antoni Słonimski zaatakował go w „Trybunie Ludu”:

Godzisz w budowę fabryk, uniwersytetów i szpitali, wrogiem jesteś robotników, inteligentów i chłopów. (...) Cieszy cię każde zło, bo to twój żer, bo płatny jesteś, aby je odszukiwać i rozgłaszać. Wrogiem jesteś naszej teraźniejszości, ale co cię przeraża najbardziej, to nasza przyszłość. Wiesz, że wykonanie planu sześcioletniego uczyni z Polski wielki i silny kraj socjalistyczny. Chcesz wojny. Na trupach nowych milionów dzieci, kobiet i mężczyzn opierasz swoje nadzieje. (...) Sprzymierzeńcami twoimi są przywrócone do życia upiory hitlerowskie.

Chociaż nie wierszem, brzmi tak samo jak cytaty z Wisławy Szymborskiej przywołane na wstępie. To się chyba nazywa duch czasu.

Oprócz kompleksów wobec ludu – czegoś, co zapowiadało dzisiejszy wokeizm na Zachodzie, ukąszenia heglowskiego, czyli przeświadczenia o historycznej konieczności i czerwonego fideizmu były mieszkania, domy pracy twórczej, talony na samochody, paszporty, stypendia. Był jeszcze – a może przede wszystkim – strach. W najczarniejszych czasach o to, że pod byle pretekstem można podzielić los „zdrajców i wyrzutków”. Później, ale także i wtedy, że nie będzie nakładów, mieszkań, stypendiów itd.

Luksusy, w jakich władza trzymała krakowskich literatów, były z dzisiejszego punktu widzenia co najmniej wątpliwe. Literatura była skoszarowana w jednej kamienicy przy ulicy Krupniczej, w mieszkaniach dzielonych po koleżeńsku ze wspólnymi łazienkami, ale czasy były mniej wymagające i można było stracić, co dali.

ODWIEDŹ I POLUB NAS
Rezolucję potępiającą podsądnych z procesu kurii krakowskiej i drukowaną w „Życiu Literackim” podpisały 53 osoby. W tym gronie partyjni i bezpartyjni, z debiutem przed wojną i po, a co najważniejsze, także ci, którzy przeżyli wojnę w ZSRR – ci musieli wiedzieć wszystko. Ostatnia kategoria to nie naiwni, ale może najbardziej przestraszeni.

Gdy się czyta tę listę dzisiaj, niektóre nazwiska nie dziwią, choćby Władysław Machejek, ale przedwojennego komunisty Tadeusza Hołuja na liście nie ma, czyli Armia Ludowa to żaden klucz. Jest Ludwik Flaszen, późniejszy zastępca samego proroka nowego teatru Jerzego Grotowskiego. Jest także Anna Świrszczyńska, Jalu Kurek, Tadeusz Śliwiak, Tadeusz Nowak i Julian Przyboś – poeci. Adam Włodek, Kornel Filipowicz i noblistka wśród poetów Wisława Szymborska.

Oprócz poetów – poloniści: Włodzimierz Maciąg, Henryk Markiewicz i Jan Błoński. Leszek Herdegen zanim został aktorem, zdążył być literatem i zdążył na tę listę. Stefana Otfinowskiego nie uodporniły na marksizm posiady z Witoldem Gombrowiczem przy kawiarnianym stoliku w przedwojennej Warszawie. Jest tłumacz Szekspira i Joyce’a Maciej Słomczyński i – kto by pomyślał – Sławomir Mrożek.

Nie ma Stanisława Lema, którego nie posłano na Montelupich, czyli można było się wstrzymać od zbyt gorliwej aktywności. Złośliwością byłoby zgadywanie, kto jeszcze by się znalazł na liście podpisów, gdyby los i własne starania nie uchroniły go od Krakowa przed 1953 rokiem… Przychodzi do głowy co najmniej drugie tyle nazwisk.

Złośliwości na bok, zrozumieć ten czas i ludzi trudno, a może i nie trzeba. Kto z szanujących się czytelników chciałby zajmować się pornografią?

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Rezolucja Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego

8 lutego 1953 w Krakowie

W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali – za amerykańskie pieniądze – szpiegostwo i dywersję.

Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.

Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu – dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej.

Podpisy:
1. Kazimierz Barnaś
2. Władysław Błachut
3. Jan Błoński
4. Jerzy Bober
5. Władysław Bodnicki
6. Antoni Brosz
7. Bogdan Brzeziński
8. Karol Bunsch
9. Bronisław Mróz-Długoszewski
10. Władysław Dobrowolski
11. Kornel Filipowicz
12. Ludwik Flaszen
13. Józef Andrzej Frasik
14. Zygmunt Greń
15. Leszek Herdegen
16. Roman Husarski
17. Jerzy Janowski
18. Jan Jaźwiec
19. Andrzej Kijowski
20. Ryszard Kłyś
21. Władysław Krzemiński
22. Jan Kurczab
23. Jalu Kurek
24. Tadeusz Kwiatkowski
25. Jerzy Lovell
26. Józef Łabuz
27. Władysław Machejek
28. Włodzimierz Maciąg
29. Henryk Markiewicz
30. Bruno Miecugow
31. Hanna Mortkowicz-Olczakowa
32. Sławomir Mrożek
33. Tadeusz Nowak
34. Stefan Otwinowski
35. Adam Polewka
36. Marian Promiński
37. Julian Przyboś
38. Edward Rączkowski
39. Edyta Sicińska
40. Stanisław Skoneczny
41. Maciej Słomczyński
42. Karol Szpalski
43. Wisława Szymborska
44. Tadeusz Śliwiak
45. Anna Świrszczyńska
46. Olgierd Terlecki
47. Henryk Vogler
48. Jan Wiktor
49. Adam Włodek
50. Jerzy Zagórski
51. Marian Załucki
52. Witold Zechenter
53. Adam Znamierowski
wróć
Zobacz więcej
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Bankiet nad bankietami
Doprowadził do islamskiej rewolucji i obalenia szacha.
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Cień nazizmu nad Niemcami
W służbie zagranicznej RFN trudno znaleźć kogoś bez rodzinnych korzeni nazistowskich, twierdzi prof. Musiał.
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Kronikarz świetności Rzeczypospolitej. I jej destruktor
Gdy Szwedzi wysadzili w powietrze zamek w Sandomierzu, zginęło około 500 osób.
Historia wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Burzliwa historia znanego jubilera. Kozioł ofiarny SB?
Pisano o szejku z Wrocławia... Po latach afera zaczęła sprawiać wrażenie prowokacji.
Historia wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Ucieczka ze Stalagu – opowieść Wigilijna 1944
Więźniarki szukały schronienia w niemieckim kościele… To był błąd.