Historia

Cień nazizmu nad Niemcami

Konrad Adenauer, twórca Republiki Federalnej, sam wolny od związków z nazizmem, miał powiedzieć: „Nie wyleję brudnej wody, bo nie mam czystej”. Zapewne wiedział, co mówi.

Pożegnanie
Ernst Freiherr von Weizsäcker podczas I wojny światowej służył w marynarce wojennej cesarstwa Niemiec i karierę wojskową zakończył jako Korvettenkapitan (komandor podporucznik). W 1920 roku rozpoczął karierę w dyplomacji Republiki Weimarskiej. Po dojściu Hitlera do władzy Weizsäcker pozostał w resorcie i w 1937 roku wstąpił do NSDAP, z przekonania lub ze względów praktycznych.

Niewątpliwie fanatyczni naziści wstępowali do Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników wcześniej, ale Weizsäcker wstąpił także do SS, gdzie dosłużył się stopnia Brigadenführera (generała brygady). Może to świadczyć o tym, że do nazizmu się jednak przekonał, bo SS w III Rzeszy było czymś w rodzaju zakonu zrzeszającego najwierniejszych z wiernych. SS przenikała najróżniejsze dziedziny administracji i życia społecznego hitlerowskich Niemiec.

Ambasador

W roku 1943 Ernst von Weizsäcker na własną prośbę został skierowany na urząd ambasadora III Rzeszy przy Watykanie. To był czas już po upadku Benito Mussoliniego i osadzenia go przez Hitlera w tzw.  Republice Salò, w północnych Włoszech, podczas gdy większością kraju rządzili Niemcy.

Papież Pius XII enigmatycznie i w zawoalowanej formie krytykował politykę III Rzeszy w okupowanej Europie. Dyplomacja niemiecka miała pilnować, by nie robił tego w bardziej dobitny sposób i przekonywać watykański Sekretariat Stanu, że tylko wspólnie i w zgodzie Kościół i Rzesza mogą obronić Europę przed komunizmem. Gdyby Pius XII zdecydowanie potępił Hitlera, to III Rzesza mogłaby mieć kłopoty z lojalnością prawie połowy swoich obywateli, katolików.

Na milczeniu Piusa XII ambasadzie niemieckiej przy Watykanie zaczęło najbardziej zależeć od chwili pierwszej łapanki na Żydów w Rzymie, czyli, jak mówiono, „tuż pod oknami papieża”.

Ambasador von Weizsäcker przygotował dla swoich współbraci z Waffen SS, a także dla Wehrmachtu specjalne mapy, na których zaznaczone były eksterytorialne obiekty Watykanu w mieście, poza jego ścisłym terytorium. Za Spiżową Bramą ukrywało się wielu Żydów, o czym naziści wiedzieli. Podobnie wiedzieli też o innych obiektach. Papież jako głowa suwerennego Państwa Watykańskiego udzielał Żydom azylu, a von Weizsäcker straszył, że z tym skończy. Byłaby to kolejna agresja III Rzeszy na inne państwo. Z różnych powodów Niemcy się na to nie zdecydowali.

Jeden z urzędników hitlerowskiego MSZ zeznawał po wojnie, że raporty von Weizsäckera słane do centrali „były pełne kłamstw”, co mogłoby znaczyć, że ambasador „straszył” centralę papieżem, a raczej skutkami jego zdecydowanej postawy, gdyby została sprowokowana, a administrację papieską straszył Berlinem. Mógł też lekceważyć zagrożenie ze strony papieża i są świadectwa, że przedstawiał Piusa XII jako poczciwinę nieszkodliwą dla Rzeszy.

Faktem jest, że naziści nie przeszukali w Rzymie większości obiektów należących do Watykanu ani samego Watykanu. A gdy do miasta zbliżała się ofensywa aliancka, Wehrmacht i SS rozlokowały swoje pozycje z dala od centrum i Watykan nie był narażony na bombardowania. Jaką rolę odegrały dobre intencje i zabiegi Ernsta von Weizsäckera, a jaką wymogi taktyczne? Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Wiadomo było w ambasadzie, że Ernst von Weizsäcker jest przeciwnikiem zajęcia Państwa Watykańskiego.

Ernst von Weizsäcker nie stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Aresztowano go dopiero w 1947 roku w związku z tak zwanymi Procesami Ministerstw – dwunastoma procesami, które miały zdenazyfikować administrację centralną III Rzeszy, bez udziału ZSRR. W Procesie z Wilhelmstrasse (siedziba resortu spraw zagranicznych) został oskarżony o czynny udział w transportach francuskich Żydów do Auschwitz. Otrzymał wyrok siedmiu lat więzienia, obniżony do pięciu, odsiedział trzy. Zmarł w 1951 roku.

Pojawiły się opinie, że Weizsäcker został osądzony niesprawiedliwie, on sam przedstawiał się w opublikowanych wspomnieniach jako zwolennik ruchu oporu.

Niewątpliwie był w NSDAP i był – co już bardziej obciążające – generałem SS. Znaleziono jego notatkę, w której skarżył się, że zagranica nie rozumie antysemickiej polityki III Rzeszy, bo „nie odczuła na własnej skórze skutków żydowskiej nawały”.
Norymberga, grudzień 1948 rok. Przed trybunałem staje były ambasador III Rzeszy Ernst Freiherr von Weizsäcker. Adwokatem pomocniczym jest jego syn, późniejszy prezydent RFN Richard von Weizsäcker. Fot. Keystone / KeystoneSU / Forum
Synem Ernsta Freiherra von Weizsäckera był Richard Freiherr von Weizsäcker, prezydent najpierw zachodnich, później zjednoczonych Niemiec w latach 1984 – 1994. Richard von Weizsäcker był w 1947 roku studentem prawa i adwokatem pomocniczym na procesie ojca, a w czasie wojny jako żołnierz Wehrmachtu walczył na frontach wschodnim i zachodnim.

10 milionów w NSDAP

Niedawno w Polsce ambasadorem Niemiec był Arnt Freiherr Freytag von Loringhoven. Ekscelencja czekał trzynaście tygodni na polski agrément, co spowodowało napięcia na linii Berlin – Warszawa. Mówiło się, że to dawna praca w wywiadzie niemieckim BND czyni stronę polską nieufną wobec dyplomaty. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że na przeszkodzie stały powiązania rodzinne kandydata na ambasadora. Ojciec Arnta von Loringhovena jako oficer Wehrmachtu uczestniczył w naradach w bunkrze Hitlera aż do ostatniego dnia przed śmiercią wodza III Rzeszy.

Profesor Bogdan Musiał, wybitny znawca Niemiec i polityki niemieckiej jest zdania, że w służbie zagranicznej RFN trudno znaleźć kogoś bez rodzinnych korzeni nazistowskich. Dla ścisłości, ojciec ambasadora jako żołnierz mógł sobie pozwolić na brak przynależności do NSDAP.

Do NSDAP, znów według profesora Musiała, należało prawie 10 milionów obywateli III Rzeszy, czyli więcej, niż co piąty dorosły Niemiec. Po wojnie w zachodnich sektorach okupacyjnych przystąpiono do denazyfikacji, we wschodnim, radzieckim ponadto do skomunizowania kraju.

A było się czym zająć, bo te miliony formalnych, partyjnych nazistów były rozłożone nierówno. Administracja wszelkiego rodzaju i szczebla, gospodarka, szkolnictwo, życie akademickie – tam wszędzie do kariery niezbędna była legitymacja partyjna. Zdenazyfikowane całkowicie Niemcy nie mogłyby istnieć jako państwo – szybko się okazało, że nawet jako dwa państwa.

Kiedy Amerykanie w swoim sektorze przyjrzeli się wnikliwie szkołom, pracę straciło 80% nauczycieli. Amerykańskie władze okupacyjne zarządziły wypełnienie przez każdego dorosłego Niemca kwestionariusza zawierającego 131 pytań: miały pomóc w ocenie, jak dalece indagowany był zaangażowany w nazizm. Zebrano 13 milionów wypełnionych ankiet, których w większości nie przeczytano.

Ustalono pięć kategorii. Tylko zbrodniarzy wojennych sądziły okupacyjne władze wojskowe. Innych, niezależnie od kategorii, sądziła podobna do sądu instytucja niemiecka. Denazyfikację w niemieckie ręce oddali też Brytyjczycy i Francuzi, z tym, że Brytyjczycy nadzorowali rozprawy.

Amerykanie internowali 100 tysięcy Niemców, Anglicy 70 tysięcy, a Sowieci 120 tysięcy. Francuzi zajmowali się wybitniejszymi nazistami, nie stosowali masowych internowań, mając doświadczenie rządu Vichy nie czuliby się z tym najzręczniej.

W sektorze amerykańskim było najwięcej amnestii i po roku prawie połowa internowanych opuściła obozy. Podobnie było w obozach brytyjskich. W obozach radzieckich jedna trzecia przetrzymywanych zmarła z głodu i chorób, a co dziesiątego transportowano do ZSRR, do niewolniczej pracy. Sowieci internowali nie tylko byłych nazistów, także antykomunistów bez brunatnych związków, jak socjaldemokraci.

Biznes z nazistowską przeszłością

Właściciele takich firm jak BMW czy Porsche wymazują historię swoich ojców i dziadków – mówi holenderski dziennikarz.

zobacz więcej
W strefie radzieckiej wydano 30 tysięcy wyroków, w strefach zachodnich 1500. Alianci zachodni skazywali najczęściej na kary pieniężne, zakaz obejmowania stanowisk i zakaz działalności w życiu publicznym. Dla większości skazanych kwarantanna trwała do zakończenia procesu denazyfikacji Niemiec, a po jej zakończeniu już oczyszczeni mogli wrócić na dawne stanowiska.

W 1950 roku obozy zlikwidowano, a denazyfikację w zachodnich sektorach zakończono stosowną ustawą Bundestagu w maju roku 1951.

Brudna woda

Większe skandale wybuchały tylko od czasu do czasu, kiedy przeszłością jakiegoś prominentnego obywatela RFN zajęła się prasa światowa. Jak w przypadku Hansa Globke, szefa Urzędu Kanclerskiego za czasów Konrada Adenauera, który był autorem komentarza do ustaw norymberskich, precyzującego sposoby dyskryminacji Żydów w III Rzeszy. Konrad Adenauer, twórca Republiki Federalnej, sam wolny od związków z nazizmem, miał powiedzieć: „Nie wyleję brudnej wody, bo nie mam czystej”. Zapewne wiedział, co mówi.

Jednym z następnych kanclerzy był Kurt Georg Kiesinger, swego czasu członek NSDAP, który wstąpił do partii już w 1933 roku, co alianccy denazyfikatorzy uznawali za bardziej obciążające niż wstąpienie po roku 1937. Wcześniejszych członków uważano za gorliwych nazistów, późniejszych za życiowych pragmatyków i oportunistów. Kiesinger gładko przeszedł denazyfikację, ale kanclerz z przeszłością w NSDAP – było o czym pisać i mówić.

W porównaniu z Kiesingerem przeszłość jednego z kolejnych kanclerzy, Helmuta Schmidta, zwykłego porucznika w jednostkach artylerii przeciwlotniczej na obu frontach II wojny światowej nie robi dużego wrażenia.

Generał Wehrmachtu, Reinhard Gehlen stworzył zachodnioniemiecki wywiad, inny generał Hitlera, Adolf Hensinger przewodził nawet Komitetowi Wojskowemu NATO.

Najbardziej znany w Polsce przypadek nazisty, esesmana i członka NSDAP, który po wojnie robił karierę polityczną we władzach jednego z landów RFN, to historia Heinza Reinefartha. Odpowiedzialny za masowe mordy na ludności cywilnej podczas Powstania Warszawskiego, wsławiony uwagą w jednym z raportów, że nie ma wystarczająco dużo amunicji, aby rozstrzelać wszystkich mieszkańców Warszawy, był wieloletnim burmistrzem Westerlandu na wyspie Sylt i posłem do Landtagu Szlezwika-Holsztynu.

Reinefarth miał nawet proces, podczas którego okazało się, że pochodzący w większości z czasów Wilhelma II, kodeks karny nie nadaje się do sądzenia ludobójstwa – żaden z wysoko postawionych zbrodniarzy hitlerowskich nie zabijał osobiście.

Feldmarszałek

Czytelnicy wychowani w PRL doskonale pamiętają, że w szkole i propagandzie kładziono nacisk na to, jak przeniknięte nazizmem jest RFN (zwane wtedy NRF), co czyniło oczywistym czystość pod tym względem „bratniej” NRD. W Niemieckiej Republice Demokratycznej mieszkali sami antyfaszyści, choć z tą narracją byłby kłopot, gdyby feldmarszałek Friedrich Paulus pożył dłużej.

Zmarły w 1957 roku dowódca spod Stalingradu z powodu wierności i posłuszeństwa Hitlerowi wytracił 200 tysięcy żołnierzy. Wódz zabronił się cofać, choć pod koniec 1942 roku, przed zamknięciem okrążenia było to możliwe.
Rok 1943. Wilhelm Pieck, komunista i późniejszy prezydent NRD wraz z feldmarszałkiem Friedrichem Paulusem, który do niewoli sowieckiej trafił pod Stalingradem. Fot. ullstein bild / - / Forum
Paulus w 1953 roku, po dziesięcioletniej niewoli, zamieszkał w NRD. Jeszcze w ZSRR współdziałał propagandowo ze złożonym z komunistów Komitetem Wolne Niemcy. Po powrocie doradzał Skoszarowanej Policji Ludowej, czyli zaczątkom armii NRD. Zamieszkał w 650-metrowej willi w Dreźnie ze służbą – oczywiście, z drugim etatem w Stasi – samochodem i bronią osobistą.

Gdy Paulus odwiedzał kasyno Skoszarowanej Policji, pojawiał się wraz z nim duch Wehrmachtu: oficerowie witali go toastami na stojąco jak dawniej, kieliszek przy trzecim od góry guziku zapinanego pod szyję munduru.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

SDP 2023
Zdjęcie główne: 11 grudnia 1941 roku. Posiedzenie niemieckiego parlamentu, Reichstagu. Fot. Scherl / SZ-Photo / Forum
Zobacz więcej
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Bankiet nad bankietami
Doprowadził do islamskiej rewolucji i obalenia szacha.
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Kronikarz świetności Rzeczypospolitej. I jej destruktor
Gdy Szwedzi wysadzili w powietrze zamek w Sandomierzu, zginęło około 500 osób.
Historia wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Burzliwa historia znanego jubilera. Kozioł ofiarny SB?
Pisano o szejku z Wrocławia... Po latach afera zaczęła sprawiać wrażenie prowokacji.
Historia wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Ucieczka ze Stalagu – opowieść Wigilijna 1944
Więźniarki szukały schronienia w niemieckim kościele… To był błąd.
Historia wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Zbrodnia Pomorska: Kto należy do narodu polskiego, musi zniknąć
Od września do grudnia 1939 roku na Pomorzu zamordowanych zostało 30 tysięcy osób w 400 miejscowościach.