Cywilizacja

Czas komplikuje sytuację w Europie. Nie będą nam krowy regulować zegarków!

Sytuacja jest patowa. Choć większość Europejczyków nie chce zmiany czasu, to nadal będą dwa razy w roku przesuwać wskazówki w zegarkach – jak w ostatnią niedzielę 29 października. Komisja Europejska jest bowiem za likwidacją zmiany czasu, ale uważa, że w tej sprawie najpierw muszą się dogadać państwa członkowskie.

W 2018 roku w zorganizowanych przez Unię Europejską badaniach na temat zmiany czasu wypowiedziało się 4 miliony 600 tysięcy obywateli krajów należących do wspólnoty. Aż 84 procent opowiedziało się za rezygnacją ze zmiany czasu, a aż 76 procent (czyli ponad trzy czwarte!) stwierdziło, że ma negatywne doświadczenia z tym związane. Były to konsultacje, w których wzięła największa dotąd liczba obywateli Unii. W związku z tym Komisja Europejska uznała, że może się zająć tym ważnym do obywateli państw członkowskich problemem.

Już w 2019 roku przecierający oczy ze snu i znękani dwa razy do roku mieszkańcy Europy mieli nadzieję, że ich męki skończą się bardzo szybko. A to dlatego, że przyjęta rok wcześniej dyrektywa zakładała, iż 1 kwietnia 2019 (z ewentualną korektą jesienią tego samego roku) będzie ostatnim dniem zmiany czasu przynajmniej w niektórych państwach, bo dano krajom członkowskim swobodę w wyborze czasu standardowego.

Dyrektywa trafiła do Parlamentu Europejskiego, gdzie pod koniec marca 2019 roku wprowadzono szereg poprawek. Największą było przesunięcie terminu zmiany czasu na 1 kwietnia 2021 roku (z ewentualną jesienną korektą) i po dokonanych korektach przekazano dyrektywę do Rady Unii Europejskiej, w której miało dojść do międzyrządowych uzgodnień.

A w Radzie doszło do sytuacji patowej. Większość krajów chce zostać przy czasie letnim, ale państwa Północy, czyli nordyckie opowiadają się za czasem zimowym. Z kolei Południe nie chce zmieniać niczego. Największe kraje unijne, czyli Niemcy i Francja – choć tego mocno nie deklarują – są za przyjęciem jednego czasu standardowego dla całej wspólnoty. Nie ma w dyskusji wyraźnie postawionej kwestii, że Unia Europejska może być nadal podzielona na różne strefy czasowe.

Europa stref czasowych

Wydaje się, że za jednolitym czasem standardowym dla całej UE opowiadają się przede wszystkim środowiska gospodarcze, które obawiają się, że różnorodność stref czasowych może zakłócić harmonijny przepływ towarów i usług. Utrudnić rynkową koordynację. W takich przypadkach kwestie dobrego samopoczucia obywateli schodzą na plan dalszy. Kapitał przede wszystkim.
Zmiana czasu z letniego na zimowy – w Polsce w ostatni weekend października, w nocy z 28 na 29, cofnęliśmy zegarki o godzinę: z 3:00 na 2:00, i o tę jedną godzinę śpaliśmy dłużej. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
A największy problem ze zmianą czasu polega na tym, że nie zostało wypracowane żadne wspólne stanowisko w tej sprawie. Dotyczy to takich zagadnień, jak rezygnacji ze zmian czasu, wyboru opcji czasu, wyboru lub zmiany konkretnej strefy czasowej lub grup stref czasowych. Krótko mówiąc: nadal – jakby powiedział klasyk – nie wiadomo nic.

Co prawda w październiku 2021 roku Komisja Europejska zobowiązała kraje członkowskie, by w latach 2022-2026 przygotowały przepisy prawne, „na podstawie których będą kontynuowane dotychczasowe ustalenia ze zmianami czasu”. Ale nie wyglądano na to, żeby coś w najbliższym czasie miało się zmienić.

Obecnie w Unii Europejskiej obowiązują trzy strefy czasowe: czas zachodnioeuropejski, znany też jako czas uniwersalny (GMT), czas środkowoeuropejski (GMT+1) i czas wschodnioeuropejski (GMT+2). Czas GMT po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii stosują dwa kraje: Irlandia i Portugalia. Osiem krajów korzysta z czasu wschodnioeuropejskiego (GMT+2): Bułgaria, Cypr, Estonia, Finlandia, Grecja, Litwa, Łotwa i Rumunia). Najwięcej, bo 17 krajów, stosuje czas środkowoeuropejski, czyli GMT+1: Austria, Belgia, Chorwacja, Czechy, Dania, Francja, Hiszpania, Holandia, Luksemburg, Malta, Niemcy, Polska, Słowacja, Słowenia, Szwecja, Węgry i Włochy.

Wybór przez te wszystkie kraje odrębnych decyzji w sprawie zmian czasu z zimowego na letni, zapewne komplikuje sytuację w Europie. I może spowodować powstanie kolejnych stref czasowych. Zrozumiała jest chęć do koordynacji tego procesu. Są jednak obawy, że lęk przed zmianami zastopuje całkowicie potrzebę likwidacji zmiany czasu.

Z wojennych oszczędności

W przeszłości zmiany czasu wprowadzano z powodów oszczędnościowych. Tak postąpiły podczas pierwszej wojny światowej rządy Francji i Niemiec, znajdujące się po przeciwnych stronach toczonych walk – wprowadziły czas letni. Do nich dołączyła niebawem Wielka Brytania, a następnie sojusznicy walczących stron, zaś później także państwa neutralne. Po zakończeniu wojny kraje Starego Kontynentu stopniowo odchodziły od wojennych decyzji, ale problem powrócił podczas kolejnej wojny światowej. W przypadku okupowanych ziem polskich, najpierw zmieniono czas na terenach zajmowanych przez Sowietów, przestawiając zegarki na godziny obowiązujące w europejskiej części ZSRS. Z kolei na terenach okupowanych przez III Rzeszę obowiązywał czas berliński, ze zmianami latem i zimną. Po wojnie zmiany czasu obowiązywały w Polsce przez pierwszych pięć lat oraz na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.

W nieludzkim tempie

Ścigamy się nie tylko z innymi, przede wszystkim ze sobą.

zobacz więcej
Zmiany czasu wróciły do Polski, jak i do innych krajów Europy, w latach siedemdziesiątych XX wieku za sprawą głównie światowego kryzysu energetycznego. W okresie powojennym Europa odeszła niemal całkowicie od stosowania czasu letniego, choć były kraje z europejskiego południa – jak Włochy i Gracja – które ten czas wprowadzał. Wielka Brytania i Irlandia odeszły od czasu letniego pod koniec lat sześćdziesiątych, żeby się dostosować do innych krajów europejskich, po czym zaraz na początku lat siedemdziesiątych wróciły do jego stosowania. Hiszpania czas letni wprowadziła dwa lata po Brytyjczykach, w 1974 roku, a dwa lata po nich, w 1976 roku, taką decyzję podjęli Francuzi. Kolejne państwa europejskie wprowadzały zmiany czasu w latach 1976-1981, a najczęstszym powodem takiej decyzji – oprócz kwestii oszczędnościowych – była potrzeba ujednolicenia zegarków swoich obywateli z zegarkami sąsiadów. W Polsce czas letni obowiązuje od 1977 roku.

Zmiany czasu nie oszczędzają energii

Czynnik, który odegrał w tych zmianach zasadniczą rolę, czyli czynnik ekonomiczny, nie ma obecnie wielkiego znaczenia. Potwierdzają to analizy Komisji Europejskiej. Na przykład oszczędność energii elektrycznej uzyskana dzięki zmianie czasu we Włoszech w 2016 roku wyniosła zaledwie 0,2 proc. We Francji sześć lat wcześniej, czyli w 2010 roku, ta oszczędność wynosiła ok. 0,1 procenta. Z kolei niemieckie badania wykazały, że w 2015 roku oszczędności w zużyciu energii związane ze zmianami czasu w ogóle nie miały znaczenia. Dlaczego są tak nieistotne? Bo w ogóle zużycie energii spadło aż o 8 procent! W tym samym roku zużycie energii spadło w Hiszpanii o 5 procent.

Jednocześnie przeprowadzane badania niezależnych ośrodków, różnych rządów i samych struktur europejskich, wykazują, że człowiek gorzej niż zakładano znosi zmianę czasu zimowego na letni – okres adaptacji może trwać nawet wiele tygodni. Trochę lepiej to wygląda przy zmianie czasu z letniego na zimowy, bo ludzie mogą dłużej spać, ale też nie jest obojętne. Europejscy decydenci jednak mówią, że badania nie są dla nich jednoznaczne. Bilans negatywnych i pozytywnych czynników nie jest dla nich jasny, a wiadomo – ludzie lubią narzekać, więc i pewnie przestawiając zegarki kapryszą zamiast wykazywać entuzjazm.
Pracownice Obserwatorium Miejskiego w Edynburgu chodzą wokół zegara z dwiema tarczami. Fot. PAP/PA
Krowy też nie powinny narzekać na zmianę czasu, bo urzędnicy mówią, że sztuczne oświetlenie i automatyzacja technologii nie zakłóca im rytmu karmienia i dojenia. Zresztą wiadomo, że te krowy odpowiadają za gazy cieplarniane i w ogóle ocieplenie klimatu, więc lepiej zmienić mleko krowie na owsiane niż znieść zmianę czasu. Nie będą nam krowy regulować zegarków.

Koniec amerykańskiego snu

Ale nie tylko Europa, w szczególności ta zjednoczona, ma problem ze zmianą czasu. Na świecie blisko sześćdziesiąt krajów zmienia czas. Niektórzy co prawda w ostatnich latach z tego zrezygnowali, ale te przykłady dla demokratycznej wspólnoty nie mogą być zachęcające, bo to przecież Białoruś, Rosja i Turcja. Dla przeciwników zmiany czasu z letniego na zimowy i odwrotnie nie są to najlepsi sojusznicy.

ODWIEDŹ I POLUB NAS
Ze zmianą czasu borykają się także Amerykanie. Doniesienia z USA początkowo były bardzo optymistyczne. W ostatnich latach powstał tam nieformalny, choć bardzo silny ruch opowiadający się za wyborem czasu letniego jako czasu standardowego. W ponad trzydziestu stanach wprowadzono odpowiednie regulacje prawne. Padały argumenty kulturowe, ekologiczne, gospodarcze i medyczne. W 2015 roku zgromadzenie Newady przyjęło rezolucję wzywającą Kongres USA do przyjęcia czasu letniego jako obowiązującego. Podobny dokument przyjął Senat Florydy trzy lata później. Potem były kolejne stany: Waszyngton, Tennessee, Oregon, Alabama, Arkansas i Georgia. Wreszcie 15 marca 2022 roku Senat USA przyjął Sunshine Protection Act, który stwierdzał, że czas letni staje się czasem obowiązującym i nie trzeba już przestawiać wskazówek zegara.

Ogłoszono wielki triumf i wydawało się, że nic już nie zatrzyma zwycięskiego marszu zwolenników czasu letniego oraz jednocześnie przeciwników ciągłych zmian czasu. Nowa rzeczywistość miała się narodzić 5 listopada 2023 roku. Cios przyszedł z nieoczekiwanej strony. Ustawy nie przyjęła Izba Reprezentantów. Projektowi sprzeciwiła się American Academy of Sleep Medicine, wspierana przez American College of Chest Physicians i World Sleep Society, które miały zupełnie inne wizje czasu standardowego. I dopóki ustawa nie przejdzie przez dwie izby Kongresu, nic się w tej sprawie nie zmieni.

Na razie tylko mniejszość, czyli 21 procent obywateli USA nie chce, żeby było nadal tak jest teraz, 17 procent nie potrafi się zdecydować, Z pozostałych połowa Amerykanów pragnie czasu letniego przez cały rok, a 31 procent woli tylko czas zimowy. Nie zanosi się, żeby w Ameryce w zmianie czasu też szybko coś się zmieniło.

Należę do tych, którzy zawsze ciężko znosili zmianę czasu. I dalej dwa razy w kroku będę czuł się fatalnie przez kilka tygodni. Niestety, nie jestem krową, więc nie pomoże mi ani sztuczne światło, ani automatyzacja karmienia.

– Grzegorz Sieczkowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

SDP2023
Tygodnik TVP jest laureatem nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zdjęcie główne: Zdaniem urzędników krowy nie mogą narzekać na zmianę czasu, bo sztuczne oświetlenie i automatyzacja technologii nie zakłóca im rytmu karmienia i dojenia. Na zdjęciu krowa przed budynkiem Reichstagu w Berlinie, siedzibą niemieckiego parlamentu, obok transparent z napisem „Krowy na pastwisko!”. W maju 2023 r. tzw. Grupa Robocza na rzecz Rolnictwa Wiejskiego z Greenpeace protestowała przeciwko wspieraniu karmienia zwierząt w stajniach. Fot. PAP/EPA/Clemens Bilan
Zobacz więcej
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Legendy o „cichych zabójcach”
Wyróżniający się snajperzy do końca życia są uwielbiani przez rodaków i otrzymują groźby śmierci.
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Pamiętny rok 2023: 1:0 dla dyktatur
Podczas gdy Ameryka i Europa były zajęte swoimi wewnętrznymi sprawami, dyktatury szykowały pole do przyszłych starć.
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Kasta, i wszystko jasne
Indyjczycy nie spoczną, dopóki nie poznają pozycji danej osoby na drabinie społecznej.
Cywilizacja wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Jak Kościół katolicki budował demokrację amerykańską
Tylko uniwersytety i szkoły prowadzone przez Kościół pozostały wierne duchowi i tradycji Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych.
Cywilizacja wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Budynki plomby to plaga polskich miast
Mieszkania w Polsce są jedynymi z najmniejszych w Europie.