Cywilizacja

Śmierć dziewczyny. Usiłowała na komendzie policji połknąć torebkę z marihuaną

Laura i Edyta ponoć nie znosiły się w gimnazjum. Po latach ta druga, jako policjantka, zatrzymała tę pierwszą. Skończyło się tragedią.

W tej historii jest wszystko, co potrzebne do nakręcenia dobrego kryminalnego odcinka policyjnego serialu: młodzieńcze zatargi w małej miejscowości, praca w policji z pokolenia na pokolenie, narkotyki, nastoletnia głupota, dramat na komendzie i śmierć zatrzymanej dziewczyny, rozpacz jej matki. Dochodzenie do sprawiedliwości i umorzenie sprawy przeciwko policjantom przez prokuratora.

Niestety to nie wymyślony scenariusz filmu fabularnego. Ten napisało życie.

– Gdyby nie ewidentne zaniedbania policjantów, moja córka żyłaby do dziś – przekonuje w rozmowie z Tygodnikiem TVP Bożena Bożęcka, matka tragicznie zmarłej Laury. – Prokurator zapewniał mnie, że dojdzie do uczciwego procesu, tymczasem dwa lata zajmował się sprawą, by ostatecznie ją umorzyć. Chciałabym, by to sąd o tym zdecydował po bezstronnym postępowaniu, a nie jedna osoba. Nawet gdyby miał to być wyrok na moją niekorzyść.

To była noc z 24 na 25 kwietnia 2021 r. Po Agnieszkę przyjechała jej koleżanka Laura, miały się pożegnać się przed jej wyjazdem do Belgii. Około północy w Sejnach zatrzymał je radiowóz, w którym była sierżant Edyta W. i starszy posterunkowy Mariusz J. Policjanci przeszukali samochód. Znaleźli zwinięte rurki papieru i torebki foliowe. Uznali, że dziewczyny mogą być pod wpływem substancji odurzających. Na miejscu zrobili im narkotesty. U Laury wynik był pozytywny. Została przewieziona na komendę.

Tam rozegrał się dramat. Dziewczyna nie została odpowiednio przeszukana podczas zatrzymania. Do budynku policji wniosła torebki z marihuaną. W dodatku została skuta kajdankami – według adwokata reprezentującego jej rodzinę – niezgodnie z przepisami. Ręce miała bowiem z przodu, a nie z tyłu, jak powinno się stać w tym przypadku. To dało jej większą swobodę.

Gdyby odnaleziono przy niej torebkę z suszem, prawdopodobnie czekałaby ją kara za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków. Jako skazana miałaby kłopoty ze znalezieniem pracy. W regionie, gdzie bezrobocie jest rekordowo wysokie (oscyluje w granicach 10 proc.), to poważny problem.

Niekarana dotąd dziewczyna spanikowała i gdy funkcjonariusze spuścili ją z oczu, wyciągnęła skutymi z przodu rękoma ową torebkę i wepchnęła ją do ust. Chciała ją połknąć. Niestety torebka stanęła jej w gardle. Policjanci próbowali wyciągnąć zawiniątko, ale Laura dostała ataku paniki.

Wezwano karetkę. Jednak – według reprezentantów rodziny – nie poinformowano służby medycznej o powadze sytuacji. W konsekwencji w ambulansie nie było lekarza, a jedynie ratownicy medyczni.

Laury nie udało się uratować. O godz. 1:45 zmarła w szpitalu.

– Mówię to z ręką na sercu, że to była najgłupsza decyzja mojej córki w życiu. Do dziś nie rozumiem, jak mogła wsiąść do samochodu po spożyciu. Spotkanie z przyjaciółką w żaden sposób jej nie usprawiedliwia. I tak uważam, że powinna była odpowiedzieć karnie za to zachowanie – mówi Bożena Bożęcka. – Laura była tak młoda, że zapewne uważała, iż ta torebka z zawartością przekreśli jej całe życie. Była niesamowicie pracowita. Sama zapracowała w Belgii na swoje auto i bała się, że gdy zostanie skazana, wszędzie zamkną się przed nią drzwi.

Wina dziewczyny jest bezsporna. Jej absurdalne zachowanie na komendzie również.

Ale zauważyć należy – jak przekonuje nas adwokat Małgorzata Mańczuk – że odpowiedzialność za zdrowie i życie osoby zatrzymanej ciąży na dokonujących zatrzymania funkcjonariuszach policji. I uważa, że w niniejszej sprawie czynności służbowe z zatrzymaną nie zostały przeprowadzone w sposób prawidłowy.

– Skoro w aucie zatrzymanej ujawniono ewidentne dowody na zażycie substancji psychoaktywnej, a następnie przy użyciu narkotestu potwierdzono jej zażycie, to po pierwsze należało dokonać dokładnego przeszukania tej osoby. Po drugie, skoro zatrzymana była pod wpływem narkotyków, to nie można było oczekiwać, że będzie zachowywać się racjonalnie. Wprost przeciwnie, należało założyć, że może ona stwarzać zagrożenie dla siebie lub innych. Z tego powodu należało ograniczyć jej możliwość swobodnych ruchów, w szczególności, że jej zachowanie tego wymagało.
Bożena Bożęcka (z lewej) i Agnieszka Sobolewska ze zdjęciem zmarłej Laury Bożęckiej. Fot. Karol Wasilewski
Mecenas Mańczuk dodaje, że narkotest pokazuje jedynie wynik pozytywny lub negatywny, i – w przeciwieństwie do alkomatu – nie określa zawartości substancji w organizmie. W chwili zatrzymania nie wiadomo było więc, ile dziewczyna tych narkotyków w rzeczywistości zażyła i jakie mogą być tego konsekwencje.

O tym, że Mańczuk może mieć słuszność, świadczą sami policjanci. Udało się nam dotrzeć do wewnętrznych raportów rzecznika dyscyplinarnego Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku. Pisze on o Edycie W., że w trakcie wykonywanej kontroli naruszyła dyscyplinę służbową w dwóch punktach. Ten sam zarzut dotyczy drugiego funkcjonariusza, Mariusza J. W tej sytuacji rzecznik zdecydował o wszczęciu postępowań dyscyplinarnych.

Wcześniej sporządzona została też „analiza przyczyn i okoliczności wydarzenia nadzwyczajnego zaistniałego w Sejnach podczas interwencji podjętej przez funkcjonariuszy Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego Wydziału Prewencji Komendy Powiatowej Policji w Sejnach (śmierć osoby doprowadzonej)”. Dokument przygotował Wydział Konwojowy KWP w Białymstoku. Wskazał na nieprawidłowości dotyczące braku stałego bezpośredniego nadzoru ze strony policjantów nad osobą zatrzymaną.

Kolejną kwestią jest brak odpowiedniej komunikacji między służbami – czyli policjantami i ratownikami medycznymi. Dotarliśmy do zeznań. Jeden z ratowników, na zadane przez prokuratora pytanie: „czy ktoś z obecnych w komendzie przekazał [wam], że Laura Bożęcka coś połknęła, świadek odpowiedział: – Nie przypominam sobie, żeby coś takiego mówili obecni na miejscu policjanci. Wszystko skupiało się na podejrzeniu zatrucia po zażyciu jakichś środków odurzających.

W tej sprawie jest również niepokojący wątek osobisty. Chodzi o, łagodnie mówiąc, brak chemii między policjantką, a zatrzymaną. Jest on oczywiście najtrudniejszy do oceny – bo całkowicie subiektywny. I – zaznaczmy – i nie ma potwierdzenia, tak jak wcześniejsze, w dokumentach.

Agnieszka Sobolewska (przyjaciółka Laury, która była feralnego wieczora z nią w samochodzie) opowiada o poważnym konflikcie, który rozpoczął się jeszcze w gimnazjum. Edyta W. jak i Laura Bożęcka uczęszczały do tej samej szkoły. Pani sierżant była od zmarłej starsza. – Uwzięła się wtedy na Laurę i nie dawała jej żyć. Ten konflikt nigdy nie wygasł. Tylko że Edyta poszła do policji, dostała mundur i miała już zupełnie inną pozycję względem Laury. Wtedy mówiła jej, że prędzej czy później na czymś ją złapie – twierdzi koleżanka zmarłej.

Matka Laury mówi, że życie w kilkutysięcznym mieście ma swoją specyfikę. – Tutaj każdy każdego zna, a tego typu wojny ciągną się czasami nawet dziesiątki lat. ODWIEDŹ I POLUB NAS Policja tego nie komentuje. W Sejnach jednak zaczęło huczeć od plotek, że ta sprawa zostanie umorzona. Edyta W. jest bowiem z „policyjnej rodziny”. Jej ojciec pracował wiele lat na komendzie. I jak mówią tutaj miejscowi „kruk krukowi oka nie wykole”. Wciąż jednak pamiętajmy, że to tylko plotki i interpretacje. Wróćmy do faktów.

Podsumowując: mamy sytuację zagrożenia życia na komendzie, w pomieszczeniu, gdzie nie ma kamer. Dwa oddzielne wydziały policyjne z Białegostoku mówią o wszczęciu postępowań dyscyplinarnych. W wyniku tych postępowań policjanci zostają ukarani. Mamy zeznania funkcjonariuszy i świadków. Brak zeznań poszkodowanej, bo jak wiadomo poszkodowana nie żyje i nie jest w stanie skomentować relacji policjantów.

Prokuratura Okręgowa w Suwałkach śledztwo prowadzi aż dwa lata. W tym czasie Edytę W. przeniesiono do innej jednostki policji. Zaczęła robić karierę medialną. Występuje w popularnym serialu paradokumentalnym o policjantach, gra jedną z głównych ról. I bardzo dba o swój wizerunek.

Pod jednym z lokalnych postów na Facebooku Agnieszka Sobolewska zamieściła komentarz: „Chociaż policjantka powyżej pracowała przez jakiś czas w Sejnach na komendzie, ale lepiej byłoby dla wszystkich, a w szczególności dla jednej dziewczyny, która niestety już patrzy na nas z nieba żeby Pani Edyta od razu brała się za aktorstwo, bo policjantka z niej marna i nie powinna być wzorem dla innych, bo w niedługim czasie sama stanie przed Sądem”.

W odpowiedzi sierżant Edyta W. wytoczyła Sobolewskiej sprawę i zażądała odszkodowania. Pierwsze posiedzenie już się odbyło.

Mecenas Jakub Harkiewicz uważa, że policjantce chodzi o zastraszenie świadka w sprawie śmierci Laury. – Przecież to zwykła opinia, którą każdy może wyrazić. Nie ma tam nic, za co dziewczyna mogłaby być skazana – dodaje.

Zadaliśmy policji 5 pytań:

„Legalna marihuana” jest już na każdym rogu. Raport o polskim rynku produktów z konopi

Branża, która budzi niezdrowe podniecenie. Niepotrzebnie.

zobacz więcej
1. W jaki sposób ukarani zostali policjanci, którzy zatrzymali Laurę i gdzie zostali ewentualnie przeniesieni?

2. Dlaczego policjantka założyła zatrzymanej kajdanki z przodu? Zatrzymana była pod wpływem narkotyków – dzięki takiemu skuciu miała większe możliwości ruchu rękoma (czyli m.in. wyciągnięcia torebek z narkotykami i wsadzenia do jamy ustnej).

3. Świadkowie zeznali, że policjantka miała konflikt osobisty z zatrzymaną jeszcze od gimnazjum. W jednej z wypowiedzi świadek twierdzi, że mówiła do niej kiedyś, że „prędzej czy później na czymś cię złapię" – czy nie jest to nadużycie pozycji i stanowiska policjanta?

4. Policjantka wytoczyła proces dla świadka za komentarz na Facebooku. Proces nie jest procesem cywilnym, odbyła się pierwsza rozprawa, a sprawa policjantów jeszcze się nie skończyła, gdyż druga strona złożyła zażalenie na decyzję prokuratury (termin rozprawy na poniedziałek). Czy w tej sytuacji nie jest to zastraszanie świadka w swojej sprawie (komentarz ewidentnie nie ma charakteru zniesławienia)

5. Czy ojciec policjantki był/jest policjantem i pracował w tej samej komendzie w Sejnach?

Oto lakoniczna reakcja policji:

„W odpowiedzi na pytania informuję, że prowadzone czynności dyscyplinarne zakończone zostały stwierdzeniem winy i odstąpieniem od ukarania w jednym i wymierzeniem kary nagany w drugim przypadku. Pozostałe pytania jakie pan zadaje były przedmiotem postępowania prokuratorskiego lub nie stanowią informacji publicznej”.

Po dwóch latach prokurator uznał, że sprawę należy umorzyć. „W świetle powyższego zebrane w sprawie dowody nie dają podstaw do wyciągnięcia wniosku, że typowani funkcjonariusze co najmniej godzili się na nadużycie swoich uprawnień, w związku z czynnościami podjętymi wobec Laury, jej zatrzymaniem i nieefektywnym przeszukaniem, ku czemu nie sposób wywieźć kategorycznych dowodów, w tym uznać za takowe uchybienia w materii metodyki i taktyki prowadzenia czynności z pokrzywdzoną”.

Dalej pisze: „Stąd też można stwierdzić iż podjęte czynności dokonane w związku z zatrzymaniem implikowało jej śmierć w wyniku nieujawnienia pakunku torebek, a przy tym, że ich dokonanie wykraczało poza uprawnienia służbowe, bądź nie było ku temu podstawy faktycznej lub prawnej”.

Mecenas Jakub Harkiewicz nie zgadza się z tą interpretacją i złożył zażalenie na decyzję prokuratora. Twierdzi iż w trakcie prowadzenia postępowania zaniechano odpowiedzi na większość powstałych wątpliwości. – Podstawowym obowiązkiem funkcjonariuszy policji było zadbanie o jej bezpieczeństwo – argumentuje.

Rozmawialiśmy z rzecznikiem prasowym Prokuratury Okręgowej w Suwałkach. Wojciech Piktel poinformował nas, że po szczegółowym śledztwie nie stwierdzono znamion przestępstwa, a sama prokuratura zleciła specjalistyczne opinie biegłych.

– Do sądu wpłynęło zażalenie na decyzję PO w Suwałkach. Jeżeli sędzia zdecyduje o wznowieniu postępowania, będzie to wiążące dla prokuratury. Sąd może również wskazać pewne zalecenia dla prokuratora – informuje.

Matka do dziś nie pogodziła się ze śmiercią swojej córki. Codziennie przychodzi na jej grób. Mówi, że nadal czuje jej obecność w domu.

– Karol Wasilewski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Matka i koleżanka zmarłej Laury Bożęckiej zgodziły się ujawnienie ich tożsamości
SDP 2023

Zdjęcie główne: Laura Bożęcka. Fot. Archiwum rodzinne/ Karol Wasilewski
Zobacz więcej
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Legendy o „cichych zabójcach”
Wyróżniający się snajperzy do końca życia są uwielbiani przez rodaków i otrzymują groźby śmierci.
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Pamiętny rok 2023: 1:0 dla dyktatur
Podczas gdy Ameryka i Europa były zajęte swoimi wewnętrznymi sprawami, dyktatury szykowały pole do przyszłych starć.
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Kasta, i wszystko jasne
Indyjczycy nie spoczną, dopóki nie poznają pozycji danej osoby na drabinie społecznej.
Cywilizacja wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Jak Kościół katolicki budował demokrację amerykańską
Tylko uniwersytety i szkoły prowadzone przez Kościół pozostały wierne duchowi i tradycji Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych.
Cywilizacja wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Budynki plomby to plaga polskich miast
Mieszkania w Polsce są jedynymi z najmniejszych w Europie.