Historia

Dla ludzi uczciwych praca w Judenracie była bardzo przykra

Weichert nie unikał kontaktów z władzami okupacyjnymi, co z jednej strony zapewniało możliwość pomocy, z drugiej zaś prowokowało do podejrzeń o kolaborację. Po wojnie, już w „niepodległej” Polsce, Weichert został oskarżony przez byłych członków ŻOB o współpracę z nazistami.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego prezentujemy fragment wielkiej monografii „Nie tylko KROKE. Historia Żydów krakowskich” przygotowanej pod redakcją Edyty Gawron i Michała Galasa przez zespół autorów.

Do getta przeniesione zostały niektóre instytucje życia żydowskiego, w tym Judenrat, który także w nowych warunkach odgrywał kluczową rolę. Zmieniał się jego skład osobowy. Nowy przewodniczący rady, Artur Rosenzweig, pełnił tę funkcję do czasu akcji deportacyjnej w czerwcu 1942 roku, kiedy to decyzją Niemców, niezadowolonych z przebiegu akcji, został odwołany i wraz z rodziną przyłączony do transportu do obozu zagłady w Bełżcu, gdzie wkrótce potem zginął. Kiedy jeszcze piastował stanowisko przewodniczącego Judenratu, wielu Żydów w getcie skarżyło się na jego opieszałość i niewykorzystane szanse ratowania ludzi.

„Zarzucano mu, że reagował zbyt biernie na wypadki, kiedy dałoby się, nie przesądzając sprawy, uzyskać pewne ulgi — pisał Tadeusz Pankiewicz. — Na przykład można było, zdaniem niektórych, drogą interwencji uratować lekarzy od wysiedlenia, a tych, którzy się znaleźli w transporcie, wydostać… Zarzucano prezesowi brak aktywności, a zarazem stanowczość i brak ustępliwości wobec odmiennych poglądów jego najbliższych współpracowników. Tłumaczono to apatią, rezygnacją i bezsilnością wobec przemocy, która odbierała mu wiarę w skuteczność jakichkolwiek wysiłków. Chętnie zrezygnowałby ze swojej godności, wiedział jednak, czym to grozi” [Tadeusz Pankiewicz, Apteka w Getcie Krakowskim, Kraków 2003].

Okres działalności Judenratu pod przewodnictwem Rosenzweiga mimo wszelkich zastrzeżeń do jego rządów był czasem nieustannej walki o poprawę losu prześladowanych Żydów. Po utworzeniu getta Judenratowi przybyło wiele nowych obowiązków. W dzielnicy otwarto dom sierot, dom starców, kuchnię ludową, szpital dla nieuleczalnie chorych, szpital epidemiczny i łaźnię. Mimo że te lub podobne instytucje działały wcześniej na Kazimierzu, przeniesienie i ulokowanie choć części ich infrastruktury w nowych warunkach było nie lada wyzwaniem. Dodatkowych funduszy wymagało zorganizowanie dla nich zaopatrzenia, a przede wszystkim zapewnienie personelu i ciągłości funkcjonowania. Działalność ta nie znajdowała aprobaty wśród Niemców, którym zależało na osłabieniu i wyniszczeniu ludności żydowskiej. Stąd też na każdym kroku upokarzali i szykanowali członków rady, niejednokrotnie stosując wobec nich zastraszanie i fizyczną przemoc.
Maj 1941. Wznoszenie murów getta na Wzgórzu Lasoty w Krakowie. Fot. Bundesarchiv, Bild 183-L25516 / CC-BY-SA 3.0/Wikimedia
Okres w miarę zaangażowanej i ofiarnej działalności Judenratu zakończył się 2 czerwca 1942 roku wraz z odsunięciem Rosenzweiga. W miejsce Judenratu utworzono komisaryczny zarząd getta; na jego czele stanął Dawid Gutter, który w pamięci krakowskich Żydów zapisał się jako gorliwy wykonawca niemieckich rozkazów. Był on trzecim i ostatnim przewodniczącym rady żydowskiej i pomimo swych zasług dla okupanta oraz bezkrytycznej współpracy i wiary w ostateczne zwycięstwo Niemców został przez nich zamordowany wraz z rodziną w marcu 1943 roku, kilka tygodni po likwidacji getta.

Tadeusz Pankiewicz, właściciel apteki przy pl. Zgody, jedyny nieżydowski mieszkaniec, który uzyskał oficjalne pozwolenie na pozostanie w dzielnicy zamkniętej, i zarazem uważny obserwator wydarzeń, tak oceniał sytuację w Judenracie:

„Dla ludzi uczciwych praca w Judenracie była bardzo przykra. Wykonywać rozkazy wbrew swojej woli, obchodzić prawo, grać na zwłokę, znaleźć umiar i spokój w przekonywaniu tysięcy ludzi, że Judenrat rozkazów nie wydaje, lecz spełnia tylko niemieckie, nie było rzeczą łatwą. Wielu ludzi patrzyło niechętnym okiem na działalność Judenratu w getcie, choć nie mogło jego członkom— poza naturalnie nielicznymi wyjątkami — nic konkretnego zarzucić. Słyszałem po wojnie […], że ci, którzy stali za czasów okupacji na wyższych, że tak powiem, stanowiskach, powinni byli z nich zrezygnować. Zapomina się jednak, że rezygnacja z takiego stanowiska równała się podpisaniu na siebie i swoich bliskich wyroku śmierci. A przecież i tak ktoś te stanowiska musiał zajmować… Być zaś bohaterem, poświęcać się dla idei — to niewątpliwie piękne, ale na to trzeba się już takim urodzić. Ale… nie każdy może być bohaterem. Nie wszyscy są zdolni do poświęcenia swego życia… Jestem osobiście przekonany, że gdyby nie było w Judenracie tak wielu uczciwych i solidnych ludzi, los mieszkańców getta byłby jeszcze tragiczniejszy” [Tadeusz Pankiewicz, Apteka w Getcie Krakowskim, Kraków 2003].

Pomoc zinstytucjonalizowana

Mur miał chronić Żydów przed pogromami, Polaków przed tyfusem. Jak Niemcy przygotowali zamknięcie getta

W Warszawie przed wojną Dzielnica Północna była „naturalnie” zasiedlona przez Żydów. Niemcy musieli ją tylko ogrodzić i pilnować.

zobacz więcej
Kolejną instytucją, która starała się nieść pomoc, była Żydowska Samopomoc Społeczna (niem. Jüdische Soziale Selbstshilfe, JSS). Organizacja ta powstała w Krakowie w maju 1940 roku, gdy na rozkaz władz niemieckich koordynacja pomocy została zlokalizowana właśnie w stolicy GG . Na czele JSS stanęli znani działacze społeczni, m.in. Marek Bieberstein, Chaim Hilfstein oraz — jako przewodniczący — znany w Warszawie adwokat i reżyser, prezes Związku Artystów Żydowskich w Polsce, Michał Weichert. Samopomoc funkcjonowała niezależnie od judenratów, dotowana była z funduszy Generalnego Gubernatorstwa, Międzynarodowego Czerwonego Krzyża oraz rożnych żydowskich organizacji filantropijnych.

Celem działalności JSS był rozdział pomocy humanitarnej: zaopatrywanie szpitali, domów dziecka i przytułków. Organizacja działała do lipca 1942 roku. Kilka miesięcy później, na początku 1943 roku, władze niemieckie powołały na jej miejsce Żydowski Urząd Samopomocy(ŻUS) — Centralę Pomocy dla Żydów w Generalnym Gubernatorstwie (niem. Jüdische Unterstützungsstelle für das Generalgouvernement, JUS) — z MichałemWeichertem na czele.

Zarówno JSS, jak i JUS starały się, aby choćby częściowo wypełniać swoje statutowe cele i docierać do potrzebujących. Samopomoc zajmowała się zdobywaniem lekarstw oraz żywności dla kuchni ludowych, szpitali i innych zakładów charytatywnych. Leki, środki opatrunkowe i sprzęt medyczny pozyskiwała bezpośrednio z zasobów Czerwonego Krzyża. Niezależnie starano się kupić niezbędne produkty także bezpośrednio — jeśli tylko było to możliwe — w fabrykach w Krakowie i poza nim. Z uwagi na to, że zakłady te prowadzili niemieccy powiernicy, zdobycie odpowiednich zezwoleń na zakup medykamentów nastręczało nie lada trudności i wymagało administracyjnej ekwilibrystyki.

Poza wsparciem instytucjonalnym źródłem dochodów były także zbiorki organizowane na ulicach getta w każdą niedzielę, co wymagało zresztą specjalnego zezwolenia ówczesnego Stadthauptmanna, Rudolfa Pavlu. Z ramienia JSS działał w Krakowie Komitet Opiekuńczy Miejski, który oprócz zwykłej działalności charytatywnej skupiał się na opiece nad najmłodszymi członkami społeczności. Z funduszy JSS, „chcąc umożliwić dzieciom […]przebywanie w porze letniej na wolnym powietrzu, KOM wynajął parcelę przy ulicy Węgierskiej, którą w tym celu specjalnie zniwelowano i zaadaptowano, czyniąc ją tym samym dostępną dla dzieci”.
Rok 1941. Brama I getta. Wejście z Rynku Podgórskiego na ul. Limanowskiego w Krakowie. Fot. United States Holocaust Museum, courtesy of Instytut Pamieci Narodowej/Wikimedia
Po likwidacji getta i zamknięciu krakowskich Żydów w obozie pracy przymusowej Płaszów (od stycznia 1944 roku — obozie koncentracyjnym) Michał Weichert nie zaprzestał swojej działalności. W dalszym ciągu otrzymywał przydziały pomocy charytatywnej od międzynarodowych organizacji i zdobyte w ten sposób środki przekazywał do obozu w Płaszowie. Lekarstwa, materiały opatrunkowe, warzywa, chleb, a nawet wysokokaloryczne zupy — wszystko to docierało do więźniów za jego pośrednictwem.

Obok tych oficjalnych działań przewodniczący JUS prowadził również działalność znacznie bardziej niebezpieczną: na życzenie więźniów przewoził do obozu pieniądze i kosztowności, dotąd ukrywane przez nich u znajomych Polaków, przekazywał też przesyłki i listy.

Od Izaaka Sterna i Mieczysława Pempera otrzymywał informacje o sytuacji w obozie. Posiadali oni dostęp do tajnych dokumentów, których kopie wraz z informacjami Weichert miał przekazywać polskim organizacjom podziemnym.

„Korespondencja i przesyłki pieniężne, przechodzące przez naszą aptekę, szły do obozów za jego pośrednictwem — pisał Tadeusz Pankiewicz, bazując na własnych kontaktach z prezesem JUS i jego ludźmi — a przesyłane leki i żywność ratowały wielu od niechybnej śmierci. Codziennie kładąc się spać, dr Weichert nie wiedział, czy w nocy nie zostanie zlikwidowany… Wrogi stosunek Goetha, ktory nie mógł ścierpieć zarządzeń Czerwonego Krzyża i władz cywilnych w stosunku do dr. Weicherta, nie rokował mu dobrych nadziei z chwilą, gdyby znalazł się w Płaszowie” [Tadeusz Pankiewicz, Apteka w Getcie Krakowskim, Kraków 2003].

Weichert zdawał sobie sprawę z grożącego mu niebezpieczeństwa. W lipcu 1944 roku, ostrzeżony o możliwej likwidacji JUS, ukrył część zapasów organizacji, sam zaś w obawie przed aresztowaniem przestał sypiać w domu. Ostrożność ta uratowała mu życie, gdy pewnej nocy pod budynek podjechały auta z esesmanami, którzy mieli rozkaz jego aresztowania. Swoje ocalenie Weichert zawdzięczał kontaktom z polskim podziemiem, w tym z Radą Pomocy Żydom, której członkowie do zakończenia wojny ukrywali go w różnych miejscach na terenie Krakowa.

„Żegota” w Krakowie

Jesteśmy odcięci od świata

Powstała policja żydowska. Zgłosiło się więcej kandydatów, niż było potrzeba.

zobacz więcej
Rada Pomocy Żydom (RPŻ), znana też pod kryptonimem Żegota, została utworzona w grudniu 1942 roku przy Delegaturze Rządu na Kraj w reakcji na eksterminację Żydów, której Niemcy dokonywali na terenie okupowanej Polski coraz intensywniej i coraz brutalniej. Celem działania Żegoty była pomoc zarówno Żydom ukrywającym się po tzw. aryjskiej stronie, jak i tym w gettach i obozach. Pomoc bezpośrednia polegała przede wszystkim na dostarczaniu pieniędzy i żywności, wyszukiwaniu mieszkań i kryjówek (przejściowych i stałych), przygotowywaniu fałszywych dokumentów, opiece nad dziećmi wyprowadzanymi z getta i umieszczaniu ich w placówkach opiekuńczych, instytucjach kościelnych bądź w polskich rodzinach.

RPŻ starała się także oddziaływać na postawę polskiego społeczeństwa wobec Zagłady oraz zwalczanie szmalcownictwa. Innym aspektem działalności było zbieranie i przekazywanie na Zachód wiadomości o losie Żydów, a także apeli o pomoc. Centralę organizacji stanowiła RPŻ w Warszawie; z nią współpracowały autonomiczne filie, takie jak ta w Krakowie, utworzona 12 marca 1943 roku, dzień przed ostateczną likwidacją krakowskiego getta. Ze względu na brak środków i zorganizowanej struktury w pierwszych tygodniach funkcjonowania krakowska Żegota ograniczała się jedynie do udzielania uciekinierom z getta doraźnej pomocy. Starano się wyszukiwać im kryjówki i zapewniać fałszywe dokumenty.

Główny skład krakowskiej filii RPŻ tworzyło zaledwie kilka osób. Przewodniczącym został Stanisław Dobrowolski (ps. Stanisław, Staniewski), wyznaczony na to stanowisko przez kierownictwo PPS-u w Krakowie. Sekretarzem rady i jedną z jej najbardziej wpływowych postaci był Wiesław Wójcik z PPS-WRN, a funkcję skarbniczki pełniła Anna Dobrowolska ze Stronnictwa Demokratycznego. Przedstawicielem okręgowej Delegatury Rządu na Kraj był Tadeusz Socha (ps. Seweryn), a Maria Hochberg (ps. Mariańska) reprezentowała „środowiska żydowskie”.

Siedziba krakowskiej Żegoty znajdowała się przy ul. Jagiellońskiej (Matthäusgasse) w centrum Krakowa, a jej pomoc docierała do różnych miejsc na terenie miasta i do podkrakowskich miejscowości. Ze względu na funkcjonowanie w nieustannej konspiracji skala działalności krakowskiej Żegoty jest trudna do oszacowania. Zachowane dokumenty potwierdzają jedynie przykłady regularnej i doraźnej pomocy — zaszyfrowane dane osobowe czy rodzaj potrzeb. Poza Żegotą pomocy Żydom w Krakowie udzielały także indywidualne osoby i inne organizacje czy instytucje (m.in. klasztory).
Marzec 1943. Deportacja Żydów z krakowskiego getta. Fot. Wikimedia
Prowadząc działalność, Weichert nie unikał kontaktów z władzami okupacyjnymi, co z jednej strony zapewniało możliwość pomocy, z drugiej zaś prowokowało do podejrzeń o kolaborację. Jedne z najcięższych oskarżeń pod adresem Weicherta padły ze strony Icchaka Cukiermana, członka Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB). Oskarżył on JUS, a przede wszystkim Weicherta, o bycie narzędziem w rękach Niemców:

„Listy Weicherta za granicę wysyłane w miesiącach i tygodniach przelewu krwi, wielkiego morderstwa, wywoływały za granicą wrażenie, że pieniądze te są potrzebne i przeznaczone dla głodujących. Prawdą jest, że Żydzi umierali z głodu. Umierali z głodu w 1941 i 1942, a także w 1943, ale w 1944 roku nie głód był problemem. Różnica między Weichertem a Ringelblumem […] polegała na tym, że on alarmował świat faktem, że nas mordują! Natomiast Weichert prosił w swych listach o pomoc materialną, a jeśli potrzebna była pomoc materialna, to znaczy, że potrzebują jej żywi Żydzi! Dlatego podejrzewaliśmy, że mowa o wielkim oszustwie… Wszyscy czuli, że Weichert jest zdrajcą i działa w służbie Niemcow ”. [I. Cukierman Antek, Nadmiar pamięci (Siedem owych lat). Wspomnienia 1939-1946, Warszawa 2000].

By zdemaskować Weicherta, warszawska ŻOB wystosowała list do polskiego rządu w Londynie, w którym wyjaśniała szkody płynące z działalności JUS. Ponadto skontaktowała się z samym Weichertem, żądając od niego zaprzestania działalności. Gdy przewodniczący JUS odrzucił ten postulat, w styczniu 1944 roku ŻOB zdecydowała o wydaniu na niego wyroku śmierci, którego jednak nigdy nie udało się wykonać.

Po wojnie, już w „niepodległej” Polsce, Weichert został oskarżony przez byłych członków ŻOB o współpracę z nazistami, ale sąd całkowicie oczyścił go z tych zarzutów.

Przykład Michała Weicherta pokazuje, w jak skomplikowanych realiach przyszło działać żydowskim organizacjom pomocowym i ich liderom podczas wojny. Nie zawsze chodziło tylko o wybór: godzić się na współpracę z okupantem i mieć możliwość niesienia pomocy, czy też w imię moralnych zasad współpracy tej całkowicie odmówić. Czasem dochodziły do tego inne czynniki. W przypadku Weicherta do dziś trwają spory na temat jego postawy, metod działania, skuteczności i uczciwości.

– Edyty Gawron
        ODWIEDŹ I POLUB NAS    
Tytuł i śródtytuły od redakcji
Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego
O książce

Piękna okładka, wysmakowana typografia i blisko pięćset stron fascynującej historii – to najnowsza publikacja Wydawnictwa Literackiego „Nie tylko Kroke. Historia Żydów krakowskich” przygotowywana przez wiele lat przez zespół związanych przede wszystkim z Uniwersytetem Jagiellońskim badaczy w bogato utytułowanym naukowo składzie: Czesław Brzoza, Michał Galas, Edyta Gawron, Stefan Gąsiorowski, Anna Jakimyszyn-Gadocha, Adam Kaźmierczyk, Alicja Maślak-Maciejewska, Przemysław Zarubin. Ostateczna redakcje przygotowali Edyta Gawron i Michał Galas.

Dzieło jest imponujące, ale też przedstawia imponujące dzieje. Żydzi już w X wieku zaczęli współtworzyć historię Krakowa, tego niezwykłego miasta, które przez kilkaset lat było stolicą Rzeczypospolitej – a swoistą królewskość i stołeczność zachowało w atmosferze do dziś.

„Kraków zawdzięcza Żydom więcej, niż niektórzy sądzą” – czytamy we pierwszym rozdziale, zatytułowanym „Kraj mlekiem i miodem płynący”, autorstwa Stefana Gąsiorowskiego. „Po raz pierwszy nazwa tego miasta pojawiła się w w relacji z podróży Ibrahima ibn Jakuba, Żyda z Tortozy w Hiszpanii”. Żydzi cieszyli się przychylnością polskich władców, o czym świadczyły edykty i przywileje, choć nie uchroniło to ich społeczności od różnych nakazów i zakazów dotyczących na przykład handlu czy osiedlania. Wnosili znaczący wkład w rozwój krakowskiej nauki i kultury, i to od najwcześniejszych lat, od królewskich medyków zaczynając. Przykładów jest w książce nieskończenie wiele, od pięknych w czasach religijnego Oświecenia po tragiczne, w czasach Zagłady.

Książka jest przygotowana znakomicie: z indeksami, z odniesieniami, z obszerną bibliografią.

Dzieje krakowskich gmin żydowskich przedstawiał już na początku XX wieku sławny Majer Bałaban – wydał dwa tomy i ma teraz ulicę w Krakowie, a zmarł w getcie warszawskim – ale obecna praca nie jest „trzecim tomem Bałabana”, jak deklarują autorzy. „Zaważyła na tej decyzji” – piszą autorzy – „przede wszystkim chęć zaprezentowania ustaleń będących wynikiem nowych badań nad dziejami Żydów w Krakowie i Kazimierzu, tych bowiem w ostatnim czasie prowadzono wiele”.

Sama Edyta Gawron w badaniach zajmuje się okresem Zagłady – miasto straciło wtedy około 90 procent swoich żydowskich obywateli – i czasem od drugiej wojny światowej do współczesności; jest współautorką wystaw muzealnych i scenariuszy, była organizatorką i pierwszą kierowniczką Ośrodka Studiów nad Historią i Kulturą Żydów Krakowskich UJ. Drugi z redaktorów całości, Michał Galas badał religijny aspekt historii żydowskich mieszkańców Krakowa. Ze szczególnym naciskiem na wpływy ruchów mesjańskich i reformy judaizmu.

Szczególnej wagi nabiera wiadomość, że – piszą redaktorzy książki – „cały czas byliśmy wspierani w tej inicjatywie przez urodzoną w Krakowie Lili Haber, przewodniczącą Związku Krakowian w Izraelu, która przy okazji każdego spotkania dopytywała się, kiedy wyjdzie trzeci tom historii Żydów w Krakowie, nawiązując do dwutomowego dzieła Bałabana” .

Autorzy deklarują wprost, że to nie jest tylko historia Żydów z centrum Krakowa, dlatego – zastanawiając się na d tytułem książki – chcieli podkreślić wielowątkowość Żydów krakowskich i zróżnicowanie samej społeczności. Stąd takie bogactwo opowieści i cytowanych dokumentów oraz przytaczanych faktów i liczb. Stąd i rekomendacja, że to kawał świetnej wiedzy i literatury historycznej.

– BSK


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

SDP 2023
Zdjęcie główne: Święto rabina Remu na Cmentarzu Remuh w Krakowie, lata 30. Fot. NAC/IKC
Zobacz więcej
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Bankiet nad bankietami
Doprowadził do islamskiej rewolucji i obalenia szacha.
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Cień nazizmu nad Niemcami
W służbie zagranicznej RFN trudno znaleźć kogoś bez rodzinnych korzeni nazistowskich, twierdzi prof. Musiał.
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Kronikarz świetności Rzeczypospolitej. I jej destruktor
Gdy Szwedzi wysadzili w powietrze zamek w Sandomierzu, zginęło około 500 osób.
Historia wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Burzliwa historia znanego jubilera. Kozioł ofiarny SB?
Pisano o szejku z Wrocławia... Po latach afera zaczęła sprawiać wrażenie prowokacji.
Historia wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Ucieczka ze Stalagu – opowieść Wigilijna 1944
Więźniarki szukały schronienia w niemieckim kościele… To był błąd.