Cywilizacja

Widmo federalizmu krąży nad Europą. Czy to koniec suwerennych narodów?

„Fundamentalny, wymagający rozwiązania problem (…) to kwestia ostatecznego zniesienia podziału Europy na suwerenne państwa narodowe”. Tak brzmi fragment Manifestu z Ventotene z 1941 roku, na który powołują się dziś europosłowie dążący do zmian w unijnych traktatach. I najpewniej „problem” państw narodowych zostanie niebawem rozwiązany.

9 czerwca 2022 roku Parlament Europejski skorzystał ze swoich uprawnień i zapoczątkował procedurę zmiany traktatów europejskich. 12 października 2023 roku, a więc tuż przed wyborami w Polsce, Komisja Konstytucyjna Parlamentu miała głosować raport zawierający poprawki w ponad stu artykułach obowiązującego prawa unijnego. W ostatniej chwili – może po to, żeby nie drażnić opinii publicznej w Polsce – głosowanie przeniesiono na 25 października.

Jeśli w życie wejdą poprawki traktatowe w zaproponowanej formie, reguły gry politycznej obowiązujące w Unii zostaną całkowicie zmienione. Oznacza to przeniesienie ośrodka władzy ze stolic unijnych państw do Brukseli. Decyzje będą podejmowali większością głosów, a nie jednomyślnie, przywódcy państw, a w coraz większej mierze europosłowie. Centralizacja ma iść w parze z przyjęciem ideologii gender jako obowiązującej pod rygorem poważnych kar wymierzanych państwom, a za pośrednictwem europejskiej prokuratury i Europolu, obywatelom. Autorzy tych wszystkich zmian jako główne źródło inspiracji wymienili wspomniany we wstępie Manifest z Ventotene.

Manifest został napisany m.in. przez Altiero Spinellego (1907-86). Włoski aktywista w latach 70-tych zasiadał w Komisji Europejskiej (odpowiadał za przemysł), a następnie w Parlamencie Europejskim. Startował w wyborach z list włoskich komunistów, ale jako kandydat niezależny (z partii wydalono go w roku 1937 za wspieranie trockizmu).

O poglądy tego polityka miałem okazję zapytać przewodniczącego Unii Europejskich Federalistów, który popiera przekazywanie suwerenności państw narodowych na rzecz Unii Europejskiej. Hiszpański europoseł Domènec Ruiz Devesa przekonywał mnie, że Spinelli krytykował Stalina i wystąpił z partii komunistycznej, a także krytykował ją za brak swobód w politycznej debacie i działalności. Nie był więc komunistą, a federalistą oraz ojcem założycielem Unii Europejskiej.

Tyle że zerwanie Spinellego z komunizmem nie było całkowite, choć faktycznie w samym Manifeście z Ventotene autor występuje przeciwko systemowi sowieckiemu. Był przy tym przekonany, że zaproponowane przez niego remedium na faszyzm i niegodziwości tego świata będzie bardziej skuteczne niż to zastosowane przez władze w Moskwie.

Poglądy Altiero Spinellego były nowatorskie, przez co nie pasowały do promoskiewskich twardogłowych zachodnich komunistów, którzy przymykali oczy na zbrodnie i niegodziwości stalinizmu. Nie da się jednak ukryć, że w latach 80. XX wieku, kiedy Europa Wschodnia próbowała zrzucić z siebie sowieckie jarzmo, w Parlamencie Europejskim Spinelli należał do Grupy Sojuszu Komunistycznego (Communist and Allies Group).

Koniec suwerennego państwa. Unia podbija Europę

Czy UE zmieni się w twór zwany przez niektórych „supermocarstwem”?

zobacz więcej
W Manifeście z Ventotene Spinelli odcina się od komunizmu, ale nie od rewolucji i jej programu. Pisze: „Własność prywatną należy znieść, ograniczyć, skorygować, poszerzyć, odpowiednio dla każdego indywidualnego przypadku, nie dogmatycznie i pryncypialnie”. Posługuje się pojęciami walki klasowej i proletariatu. O „siłach reakcji”, które przeciwstawią się budowie państwa Europejskiego, pisał, że „będą próbowały wykorzystać kwestię restauracji państw narodowych. Pozwoli im to na odwołanie się do najbardziej powszechnego uczucia, jakże ostatnio zdeptanego, jakże łatwo poddającego się reakcyjnym celom – uczucia patriotyzmu“.

Unia Europejska twórcę Manifestu z Ventotene uhonorowała umieszczając jego nazwisko przed wejściem do jednego z najważniejszych unijnych budynków w Brukseli. W sierpniu 2016 roku premier Włoch Matteo Renzi, kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Francois Hollande złożyli uroczyście kwiaty w kolorach Unii Europejskiej na grobie Altiero Spinellego na włoskiej wyspie Ventotene (był tam, jako komunistyczny wywrotowiec, internowany w czasach Mussoliniego), od której pochodzi nazwa manifestu.

W parlamencie działa też Grupa Spinellego, do której należą posłowie z różnych ugrupowań. Wśród nich są Polacy: Radosław Sikorski oraz Danuta Hübner. Do grupy należą też wszyscy pięcioro sprawozdawcy raportu zawierającego propozycje 267 poprawek do Traktatu o Unii Europejskiej i Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Kluczowa, rewolucyjna zmiana polega na likwidacji zasady jednomyślności, a co za tym idzie prawa weta, podczas podejmowania decyzji przez Radę Europejską. To sprawi, że zasadnicza dla ustroju UE (choć mocno już osłabiona zasadą Traktatem lizbońskim z 2007 roku) zasada „nic o nas bez nas” przerodzi się w zasadę „wszystko o nas bez nas”.

Obecnie Rada Europejska, czyli szefowie państw lub rządów, wyznaczają kierunek polityczny Unii Europejskiej. W wielu kwestiach decyzje podejmują jednomyślnie, czyli każdemu z państw przysługuje prawo weta.

Z weta korzystały Węgry sprzeciwiające się sankcjom nakładanym na Rosję. Sprzeciw Belgii, która handluje rosyjskimi diamentami sprawił, że cenne kamienie sprzedawane w Antwerpii wciąż finansują państwo Putina. Bywa więc tak, że interes jednego państwa przeważa nad interesem wszystkich pozostałych. Brak możliwości skutecznego przeciwdziałania inwazji Rosji na Ukrainę stanowi moralne uzasadnienie eliminacji weta z prawa europejskiego. Reformatorzy chcą też więcej władzy na wypadek przyszłej epidemii, w celu walki z terroryzmem i kierowania migracją.

Po zniesieniu prawa weta polscy politycy nie będą mogli sprzeciwiać się mechanizmowi przymusowej relokacji. Polska odwoływała się także do zasady jednomyślności, odmawiając zgody na próbę ograniczenia wolności słowa. Chodzi o prawo penalizujące krytykę ideologii gender, które Polska zablokowała swoich wetem.

Ten ostatni sprzeciw Unia Europejska próbuje obejść, zmieniając podstawy prawne podejmowania decyzji. Grupa Spinellego proponuje reformę traktatów, która sprawi, że takie obchodzenie przepisów nie będzie już konieczne.

Prawo weta chroni interesy nawet najmniejszych państw i zapobiega narastaniu konfliktów międzynarodowych, które rodzą się kiedy jedne państwa narzucają swoją wolę drugim. Grupa Spinellego widzi to inaczej. Chce przyznać dominującej większości prawo rządzenia we wszystkich państwach Unii. Inspiracja pochodzi od Altiero Spinellego, który był przekonany, że sposobem na ostateczne wyeliminowanie konfliktów międzynarodowych jest likwidacja instytucji państw narodowych i zjednoczenie Europy w jedno superpaństwo. Jego zdaniem doprowadzi to do pokoju, jaki zapanował na półwyspie Apenińskim po zjednoczeniu Włoch.
Gmach poświęcony Alberto Spinelliemu w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Fot. Laurent Dubrule / Reuters / Forum
Dlatego w każdej istotnej sprawie decyzje mają być podejmowane większością kwalifikowaną w Radzie Europejskiej. To oznacza, że wystarczy poparcie 55% państw członkowskich reprezentujących co najmniej 65% ludności UE, żeby wprowadzić niemal dowolne prawo.

W praktyce szefowie państw starej Unii będą w stanie narzucić swoją wolę Europie Wschodniej. Inaczej mówiąc, rzeczywistość w Polsce będzie zmieniana pod wpływem polityków, których Polacy nie będą mogli zmienić przy urnach. Co ciekawe, autorzy tak rewolucyjnych poprawek traktatowych uważają, że tak będzie bardziej demokratycznie.

Po ostatecznym usunięciu zasady jednomyślności z traktatów europejskich, w wyborach będzie można rzecz jasna wybrać partię, która wykonuje sprzeciwiać się brukselskiej polityce, albo partię, która przytakuje europejskiemu mainstreamowi, ale w obu przypadkach nie będzie to miało znaczenia. Władza, która dziś należy do rządów 27 państw Unii Europejskiej, zaniknie. W stolicach Europy pozostanie coś w rodzaju lokalnej administracji, a rząd o charakterze państwowym będzie w Brukseli.

I o to właśnie chodzi w reformie unijnych traktatów – o marginalizację państw, w których do władzy dochodzą niewygodni politycy. Partie mające poglądy odmienne od mainsreau stanie się lokalnym, europejskim folklorem politycznym pozbawionym wpływu na rzeczywistość polityczną.

Unijni reformatorzy stojący za zmianami do traktatów proponują radykalne poszerzenie kompetencji Unii Europejskiej. Dziś Unia na wyłączność zarządza jedynie cłami, rynkiem wewnętrznym, polityką handlową, strefą euro oraz rybołówstwem. Do kompetencji dzielonych, czyli takich, w których Unia ma głos decydujący, ale nie wyłączny, należy 16 obszarów życia. Ta liczba ma znacznie wzrosnąć.

Zakaz połowu dorsza na Bałtyku, wprowadzony przez Unię, zrujnował polskich rybaków. Starania polskiego rządu o zniesienie ograniczeń i wprowadzenie innych metod ochrony gatunku spełzły na niczym. W kwestii ryb Polacy głosu nie mają, bo tak zapisano w traktatach, a Polska się na to zgodziła. Zmiany traktatowe mają sprawić, że Polacy zrzekną się nie tylko prawa decydowania o połowie dorsza, ale także o ochronie klimatu, środowiska i bioróżnorodności.

Do dziedzin, w których państwa członkowskie muszą liczyć się z głosem Unii Europejskiej należą obecnie transport, handel, środowisko naturalne, energetyka, przestrzeń kosmiczna, rozwój technologii oraz „przestrzeń wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości”. Grupa Spinellego postuluje, aby głos Unii był decydujący także w sprawach: zdrowia, szczególnie zagrożeń transgranicznych (epidemie), obrony cywilnej, przemysłu, edukacji, stopni naukowych. W raporcie pojawił się postulat, aby w przyszłości kompetencje Unii obejmowały obszary energetyki, podatków, stosunków międzynarodowych, bezpieczeństwa i ochrony granic (także militarnej), systemu sprawiedliwości i infrastruktury transgranicznej.

W poprawce numer 12 zawarto prawo blokowania niepokornym państwom wszystkich środków pochodzących z unijnego budżetu, a więc także funduszy spójności, z których finansowane są inwestycje oraz środków na rolnicze dopłaty.

Dziś Unia Europejska blokuje Polsce (i nie tylko nam) środki z Krajowego Planu Odbudowy. Są to dodatkowe pieniądze pochodzące spoza unijnego budżetu (ze wspólnego długu). Ale pieniądze z tradycyjnego unijnego budżetu są do Polski czy na Węgry cały czas transferowane. Co nie wszystkim się podoba.

A środki unijne stanowią 1/6 rocznego budżetu państwa (ponad 100 mld złotych, od czego trzeba odjąć składkę – około 30 mld zł). Te fundusze po wprowadzeniu nowych zasad będą mogły zostać łatwo zablokowane, bo Grupa Spinellego chce aby Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) rozstrzygał kwestie łamania traktatów. ODWIEDŹ I POLUB NAS Dziś wyłącznie Rada Europejska – jednomyślnie – może wezwać państwo członkowskie do złożenia wyjaśnień. Po zmianach wystarczy większość kwalifikowana, żeby zacisnąć finansowy stryczek na szyi niepokornych społeczeństw, które wybierają niewłaściwe władze.

Prawo do pozywania rządów przed TSUE chcą uzyskać sami europarlamentarzyści. Inaczej mówiąc – europosłowie wybierani przez Hiszpanów, Włochów czy Francuzów – będą mieli prawo recenzować rządy w Polsce. Można domniemać, że będą to robić na podstawie anglojęzycznych publikacji prasowych, bo przecież żaden z tych europosłów nie będzie w stanie przeczytać i zrozumieć ustaw pisanych w języku polskim.

Na marginesie warto wspomnieć, że w Komisji Konstytucyjnej Parlamentu Europejskiego toczy się sprawa dotycząca nadrzędności prawa europejskiego nad prawem krajowym. Zmiana doprowadzi do tego, że Polskie ustawy bezpowrotnie stracą moc kształtowania rzeczywistości prawnej. Jeśli będą stały na przekór wizjom europarlamentarzystów, stracą ważność. Przykładem może być kwestia ochrony rodziny, bo to, co dla reformatorów jest naprawdę ważne, to ideologia gender.

Obecnie rządy – działając jednomyślnie – mogą podejmować inicjatywy zmierzające do wyeliminowania dyskryminacji kobiet i mężczyzn, a więc dyskryminacji opartej na płci biologicznej. W poprawce numer 100 zmieniono słowo sex na gender i usunięto, tak jak w dziesiątkach innych przypadków, wymóg jednomyślności. Ponadto przyznano europosłom prawo walki z dyskryminacją genderową.

Reformatorzy chcą, żeby pojęcie równości kobiet i mężczyzn zniknęło z unijnych traktatów, a pojawia się tam wielokrotnie. Dążenie do równouprawnienia obu płci ma zostać zastąpione przez równość wszelkich płci (gender equality). Ich liczba nie została określona, bo to zbiór otwarty.

Już teraz rejestrując wizytę w Parlamencie Europejskim można określić się jako kobieta, mężczyzna, „inny” albo odmówić określenia swojej płci. I z całą pewnością po wejściu w życie zmian traktatowych będzie to standard także w polskich szkołach, służbach, urzędach i przedsiębiorstwach.

Równość genderowa została wpisana w poprawce do artykułu 2 Traktatu o Unii Europejskiej. Ten artykuł mówi o wartościach obowiązujących w Unii. Wśród nich jest demokracja i praworządność. To właśnie na łamanie tego artykułu powołują się europejscy politycy występujący przeciwko rządowi Prawa i Sprawiedliwości. Dopisanie „gender equality” do listy wartości Unii Europejskiej oraz nadanie unijnym instytucjom radykalnie większych uprawnień spowoduje, że genderyzm stanie się ideologią obowiązującą w każdym kraju, bez względu na poglądy społeczeństwa i charakter rządu krajowego. I nie chodzi o tolerancję.

Mocarstwo Europa? Jakim kosztem? Za jaką cenę?

Zobaczmy, co nam szykują eurokraci.

zobacz więcej
Poprawka numer 5 wskazuje, że równość genderowa ma być promowana, a nie tolerowana. Poprawka 21 stwierdza, że unijne instytucje muszą gwarantować zatrudnienie osobom, których identyfikacja nie wpisuje się w podział kobieta-mężczyzna, co z kolei gwarantuje nie tylko ochronę prawną, ale udział w rządzeniu unijnymi państwami lesbijkom, gejom, biseksualistom, transmężczyznom, transkobietom, osobom niebinarnym, o tożsamości genderless, agender, two-spirit (???)...

Nakaz uwzględniania klucza genderowego podczas rekrutacji będzie obowiązywał także w każdym środowisku pracy, a więc w przedsiębiorstwach prywatnych oraz służbach (poprawki 152, 158-161).

Zastanawiająca jest poprawka numer 97, która stwierdza, że wszelka działalność Unii Europejskiej ma zwalczać nie tylko dyskryminację wymierzoną w płci wszelakie, ale także dyskryminację wobec poglądów politycznych, czego do tej pory nie było. Można by uznać to za niekonsekwencję, kiedy ochronie podlegałyby poglądy polityczne sprzeczne z ideologią gender. Prawdopodobnie chodzi jednak o to, aby chronić już nie tylko osoby, które identyfikują się inaczej niż biologia wskazuje, ale także wszelkie lewicowe poglądy. Mało prawdopodobne, aby Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej opanowany przez genderystów (patrz poprawka 21) przejmował się dyskryminowaniem na przykład poglądów prawicowych.

Do najbardziej kuriozalnych poprawek należą te dotyczące europejskiej policji – Europolu (nr 22). Cytowany już europoseł Domènec Ruiz Devesa, powiedział, że Unia Europejska potrzebuje czegoś na kształt FBI. Tyle, że zgodnie z poprawką numer 121, Europol będzie zajmował się zwalczaniem… przemocy o podłożu genderowym (gender-based violence).

Dziś Europol ściga terrorystów oraz międzynarodowe grupy przestępcze zajmujące się przemytem ludzi, broni i narkotyków, wykorzystywaniem seksualnym kobiet i dzieci oraz praniem brudnych pieniędzy. Do tej listy dopisano właśnie bliżej nieokreśloną przemoc o podłożu genderowym.

Sprzeczne z ideologią gender poglądy polityczne mogą zostać uznane za „mowę nienawiści” i podciągnięte pod pojęcie przemocy. Z pewnością wiele będzie zależało od konkretnego przypadku albo interpretacji prawa przez konkretnych funkcjonariuszy. Warto tu przypomnieć, że także w Europolu będą obowiązkowo zatrudniani przedstawiciele społeczności gender.

Kluczowe są jednak kolejne poprawki, które pozwalają Europolowi prowadzić operację (a więc także aresztowania) na terenie dowolnego kraju europejskiego bez zgody (dzisiaj wymaganej) lokalnej policji i rządu. Postuluje się także wzmocnienie urzędu Prokuratury Europejskiej. Inaczej mówiąc – funkcjonariusz pochodzący z dowolnego kraju ubrany w mundur Europolu, bez zgody krajowej policji, będzie mógł aresztować obywatela dowolnego państwa, a lokalny rząd nie będzie mógł niczego wskórać, bo Europol będzie instytucją nadrzędną.

Wspólne dla całej Unii Europejskiej standardy praworządności i demokracji pojawią w szkołach i na uczelniach. Wskazuje na to poprawka numer 162. W kontekście innych poprawek mówiących o ochronie i promocji genderyzmu, nie ma wątpliwości, że będzie to obowiązująca ideologia także w dziedzinie edukacji.

Pojawiają się głosy mówiące o tym, że planowane zmiany oznaczają powstanie europejskiego państwa. Domènec Ruiz Devesa zaprzecza temu, ale jego zdaniem niechęć Polaków do federalizacji wynika z niewiedzy czym jest Unia Europejska i po co została założona. Przewodniczący Unii Europejskich Federalistów jest przekonany, że sensem członkostwa we wspólnocie jest dzielenie się suwerennością.

Powróćmy do praźródła – Manifestu z Ventotene, który zainspirował omawianą reformę unijnego prawa:

„Nie należy się obawiać́, że reżim rewolucyjny stanie się nowym despotyzmem. Dzieje się tak, gdy celem jest zbudowanie społeczeństwa służalczego. Jeżeli jednak partia rewolucyjna od pierwszych kroków, mocną ręką, budować́ będzie warunki dla życia w wolności, (...) wzrastać́ będzie zrozumienie i akceptacja nowego porządku ze wszystkich stron, a tym samym powiększać́ się̨ będą̨ możliwości działania i wolne instytucje polityczne”.

Manifest kończy się słowami: “Droga przed nami nie jest ani łatwa ani bezpieczna, lecz jest to droga, którą pójść trzeba. Pójdziemy nią!”

Na końcu tekstu zamieszczam linki do Manifestu z Ventotene w języku polskim (str. 14) oraz do raportu z poprawkami unijnych traktatów, żeby każdy mógł wyrobić sobie własne zdanie. 25 października 2023 roku raport został przegłosowany w Komisji Konstytucyjnej Parlamentu Europejskiego, co oznacza, że procedura zmiany traktatów nabiera rozpędu. Na końcu ścieżki legislacyjnej znajduje się nowa, dla niektórych lepsza, dla innych gorsza Unia Europejska.

Obecnie procedura legislacyjna zmiany traktatów może zostać zatrzymana na różnych etapach, ale jeśli dobiegnie końca, to nic już nie zatrzyma procesu tworzenia superpaństwa. W pierwszej dekadzie XXI wieku podobną próbę reformy Unii Europejskiej odrzucili w referendum Francuzi. Europoseł Jacek Saryusz-Wolski zauważył jednak w jednym z wywiadów, że prawo zostało zmienione tak, aby więcej nie kłopotać Francuzów udziałem w referendum.

Może rewolucję zainspirowaną przez Altiero Spinellego zatrzyma sama lewica, kiedy uświadomi sobie, że zmieniające się nastroje w Europie (i nadchodzące eurowybory) mogą doprowadzić do sytuacji, w której w Brukseli rozgrywającymi będą w przyszłości prawicowi, a nie lewicowi politycy. Bo w nowym układzie Europa genderowych marzeń, mogłaby przerodzić się w ich koszmar, a nad wejściem do Parlamentu Europejskiego widnieć może nie nazwisko Altiero Spinellego, ale – dajmy na to – Gilberta Chestertona, albo, o zgrozo, krzyż…

– Arkadiusz Jarzecki



TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Źródła:

• https://ordoiuris.pl/pliki/dokumenty/Ventotene_analiza.pdf
• https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/AFCO-PR-746741_PL.pdf
• https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/AFCO-PR-746741_EN.pdf
SDP 2023

Zdjęcie główne: Jubileuszowa iluminacja rzymskiej fontanny di Trevi z okazji setnej rocznicy urodzin Altiero Spinellego 31 sierpnia 2007. Fot. EPA/CLAUDIO PERI Dostawca: PAP/EPA/Wikimedia
Zobacz więcej
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Legendy o „cichych zabójcach”
Wyróżniający się snajperzy do końca życia są uwielbiani przez rodaków i otrzymują groźby śmierci.
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Pamiętny rok 2023: 1:0 dla dyktatur
Podczas gdy Ameryka i Europa były zajęte swoimi wewnętrznymi sprawami, dyktatury szykowały pole do przyszłych starć.
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Kasta, i wszystko jasne
Indyjczycy nie spoczną, dopóki nie poznają pozycji danej osoby na drabinie społecznej.
Cywilizacja wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Jak Kościół katolicki budował demokrację amerykańską
Tylko uniwersytety i szkoły prowadzone przez Kościół pozostały wierne duchowi i tradycji Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych.
Cywilizacja wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Budynki plomby to plaga polskich miast
Mieszkania w Polsce są jedynymi z najmniejszych w Europie.