Cywilizacja

Samokolonizacja i tożsamość: czy państwa Trójmorza zdają sobie sprawę ze swojej siły?

Trzeba sobie powiedzieć wyraźnie, że narody Trójmorza nie są skazane na kopiowanie zachodniej drogi donikąd, dysponują nadal wielkimi zasobami energii i wartości, które, obudzone, nie tylko pozwolą im przetrwać, ale w jakiejś mierze mogą uratować Zachód.

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Biały Kruk prezentujemy fragmenty wydanego w tych dniach drugiego tomu arcyciekawej pozycji „Orzeł, lew i krzyż. Historia i kultura krajów Trójmorza” profesora Wojciecha Roszkowskiego, autora m. in. zajadle przez lewicę atakowanego podręcznika historii najnowszej „Historia i Tożsamość”.

Bułgarski historyk Aleksander Kiossew ukuł niedawno efektowny neologizm „samokolonizacja”, którym określił stan świadomości w krajach, które zostały ostatnio przyjęte do zachodnich struktur gospodarczych i bezpieczeństwa, uznając niejako ich wyższość cywilizacyjną. Stwierdził on, że w społeczeństwach Europy Środkowo-Wschodniej „nowoczesność” typu zachodniego nie jest oparta na rodzimych tradycjach kulturowych ani nie została zaszczepiona siłą przez kolonizatorów, jednak stanowi wzorzec przyjmowany w dużej części społeczeństwa jako swego rodzaju kult. Pojęcie „samokolonizacji” ma swoje ograniczenia semantyczne, ale może być użyteczne w opisie stanu kultury państw Trójmorza. „Samokolonizacja” ich kultur jest bowiem nie tylko skutkiem przyjęcia do Unii Europejskiej czy NATO, ale także reakcją na dekady kolonizacji sowieckiej, która ekstrahowała z ich tradycyjnych kultur istotne wartości, pozostawiając głównie powierzchowny sztafaż.

Czerwone dziedzictwo

Pojęcie „samokolonizacji” nasuwa myśl o różnych, często sprzecznych składnikach kultur omawianych państw i narodów. Z jednej bowiem strony mamy pamięć i tradycję, sięgającą w wielu przypadkach ponad tysiąc lat, z drugiej – pozostałości sowietyzacji dwóch lub trzech pokoleń, a z trzeciej strony – wyzwania „nowoczesności” związane z gonieniem współczesnych standardów zachodnich. Należy przy tym odejść od teoretyzowania współczesnych animozji politycznych, a więc popularnych dziś oskarżeń o poglądy „lewackie” lub „prawicowe” i stwierdzić te trzy składniki jako obiektywny fakt.

Jeśli rozważyć rolę tradycji i nowoczesności w świadomości narodów Trójmorza, sowietyzacja odegrała i nadal odgrywa sporą rolę. Pozostawiła ona w świadomości tych społeczeństw przekonanie o względnym zacofaniu odziedziczonym po czasach „kapitalistycznych”, wiarę w skuteczność „doganiania”, a nawet „przeganiania” Zachodu przy użyciu narzędzi „socjalizmu” oraz załamanie tej wiary w obliczu fiaska modernizacji komunistycznej. Pozostawiła też przekonanie o ogromnym znaczeniu materialnych składników kultury, w której to dziedzinie „socjalizm” całkowicie zawiódł, a Zachód triumfował. Doświadczenie komunizmu pogłębiło więc w istocie kompleksy zacofania i dodatkowo odstręczyło od wspominania dawnej tradycji.

Siła bezsilnych

Och, ty durniu! Dlaczego wstydzisz się nazywać Bułgarem?

Języki narodowe Europy Środkowo-Wschodniej kształtowały się na polu literatury chrześcijańskiej.

zobacz więcej
Mieszkańcy państw Trójmorza stanęli więc w obliczu otwarcia na Zachód z bagażem lekceważenia dawnej tożsamości. Ilustracją tej sytuacji może być fakt, że stosunkowo dobrze wykształcony obywatel Polski, Węgier czy Rumunii był akceptowany w pracy na Zachodzie poniżej swych kwalifikacji oraz dysponował znacznie mniejszym dochodem i majątkiem niż przeciętny obywatel państw zachodniej Europy.

Być jak człowiek Zachodu stawało się psychologicznym imperatywem, ale cel ten był na ogół trudno osiągalny. Rodziło to bolesne frustracje, ale także czasem poczucie dumy i własnej godności, prowadzące do akcentowania swojej tożsamości, choćby na użytek własny. Czynnik ten nazwać można częścią owej „rewolucji tożsamości”, o której pisał Francis Fukuyama, a ostatnio także, w odniesieniu do Francji, Éric Zemmour.

Renesans tożsamości ma zresztą dodatkowy napęd w postaci coraz bardziej oczywistego kryzysu Zachodu, wynikającego z zakwestionowania własnej tożsamości, ignorowania zagrożeń islamskich i politycznej poprawności, która zagłusza zdroworozsądkowe analizy. Zachód, którego kultura była idolem kolonizującym duchowo kraje Trójmorza, traci tu aureolę świętości, a „siła bezsilnych” społeczeństw Trójmorza, żeby użyć metafory Václava Havla, okazuje się całkiem solidna.

Wystarczy przypomnieć, że wzrost gospodarczy nowych państw członkowskich Unii Europejskiej był w ostatniej dekadzie wyraźnie szybszy niż w „starej” Unii. Nadal jednak społeczeństwa Trójmorza nie do końca zdają sprawę z tej siły, a ich elity polityczne często bez sensu działają poniżej swych możliwości i podczepiają swoje kraje do zwalniającego pociągu unijnego, w którym głównym kierownikiem są Niemcy.

Rozbroić przeszłość

W świadomości obywateli państw Trójmorza mieszają się więc odruchy pamięci o dawnej tradycji, zakwestionowanej przez „samokolonizację”, ale odświeżane, często w nowej lub lekko zdeformowanej postaci, przez renesans tożsamości. Które z tych składników będą sprzyjać budowie wspólnoty interesu w państwach Trójmorza, państwach – pamiętajmy – połączonych już silnie więzami współuczestnictwa w NATO i Unii Europejskiej?

Pamięć o przeszłości nie zawsze jest tu bezpieczna. Trzeba ją umiejętnie rozbrajać, czemu służy ta praca. „Samokolonizacja” może pomóc przez uniwersalizację pojęć i celów działania, ale pogłębia kompleksy w czasach, które wymagają pewności siebie i wspólnej aktywności. Renesans tożsamości może pomóc, jeśli połączy w sobie poczucie własnej godności i siły, zdrowe podejście do materialnych i duchowych składników kultury i świadomość powszechności problemów cywilizacyjnych współczesności.

Trzeba sobie bowiem powiedzieć wyraźnie, że we współczesnym świecie narody Trójmorza nie są skazane na kopiowanie zachodniej drogi donikąd, dysponują nadal wielkimi zasobami energii i wartości, które, obudzone, nie tylko pozwolą im przetrwać, ale w jakiejś mierze mogą uratować Zachód.

Animozje i aspiracje

W historii narodów Europy Środkowo-Wschodniej ostatnich kilku stuleci dominowało najczęściej poczucie niespełnionych aspiracji. Miały one na ogół podstawę w przywiązaniu do lokalnej tożsamości, której zagrażały siły zewnętrzne. Lokalne aspiracje były w ostatnich stuleciach niezbyt skuteczne i często sprzeczne ze sobą, a także zwalczane przez cztery główne siły imperialne: Niemcy, Austrię, Rosję i Turcję. Nie brakowało bowiem konfliktów międzysąsiedzkich, tak jak w przypadku Polaków, Litwinów i Ukraińców, Czechów i Słowaków, Węgrów, Słowaków, Rumunów i Chorwatów.
        ODWIEDŹ I POLUB NAS     Kiedy w 1795 roku wielkie mocarstwa całkowicie podzieliły cały region, rozwój społeczeństwa masowego i emancypacja warstw ludowych stopniowo ożywiały lub wywołały na nowo tożsamości lokalne. Ich problemem było to, że nie mogły znaleźć wspólnego mianownika swych aspiracji. Widać to wyraźnie w czasie Wiosny Ludów, a także w okresie międzywojennym, gdy osłabły wpływy tureckie, niemieckie i rosyjskie, a Austro-Węgry się rozpadły.

W 1939 roku Niemcy i Rosja w postaci ZSRS ponownie podjęły próbę opanowania i podzielenia regionu, co w 1941 roku doprowadziło do ich konfliktu. Rosja wyszła z niego zwycięsko i wypchnęła Niemcy z regionu.

Przez kilkadziesiąt lat intensywnej sowietyzacji nie udało się jednak Kremlowi zniewolić i zrusyfikować społeczeństw Europy Środkowo-Wschodniej. Po cofnięciu się sowieckiego lodowca pozostał nowy krajobraz, w którym obok pozostałości sowietyzmu pojawiły się aspiracje zachodnie. W niektórych przypadkach udało się je w dużej mierze zrealizować przez wejście do Unii Europejskiej i NATO, w innych zaś inercja społeczeństw postsowieckich pozwoliła Rosji utrzymać swoje wpływy i struktury systemowe, jednak w nowych pokoleniach prozachodnie aspiracje zaczęły przybierać na sile. Tak można odczytać wydarzenia lat 2004–2022 na Ukrainie, białoruskie protesty z 2020 roku czy niedawne zwycięstwo sił prozachodnich w Mołdawii.
Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Biały Kruk
Po upadku imperium sowieckiego i wejściu większości państw regionu w struktury bezpieczeństwa Zachodu sytuacja wydawać by się mogła idealna, by zrealizować omawiane aspiracje. Stopniowo rozwinął się jednak proces germanizacji Unii Europejskiej i odrodzenie imperializmu rosyjskiego w porozumieniu z Niemcami. W państwach Europy Środkowo-Wschodniej dostrzega się często bieżące szanse i zagrożenia, jednak nie jest to zjawisko powszechne. Zrozumienie szans współpracy i realizacji historycznych aspiracji może zapobiec scenariuszowi, który znamy z historii.

Historyczne ciągoty

Zbrodnicza rosyjska napaść na Ukrainę z 24 lutego 2022 roku pokazała z całą mocą nie tylko imperialną arogancję Rosji, ale także fiasko niemieckiej polityki budowania swoich wpływów imperialnych w Europie przy pomocy Rosji.

Siłą rzeczy Trójmorze zamieniło się w projekt samoobrony przed historycznymi ciągotami imperialnymi tych dwóch wielkich sąsiadów. Podobną do Niemiec rolę odgrywa w Unii Europejskiej Francja, czerpiąca gospodarcze korzyści ze współpracy z Rosją.

W Berlinie i Paryżu jakby nie zauważono rosyjskich masakr z Czeczenii, programowego przemówienia Władimira Putina w Monachium z 2007 roku, rosyjskiego ataku na Gruzję w 2008 roku i zajęcia Krymu w 2014 roku. Kanclerz Niemiec Angela Merkel brnęła w ślepy zaułek polityki imigracyjnej i uzależniała Niemcy od rosyjskiego gazu, beztrosko wspierając oba projekty gazociągów Nord Stream, a były kanclerz Gerhard Schröder pobierał sowite wynagrodzenia z Gazpromu. Premier Włoch Silvio Berlusconi radośnie pląsał w rosyjskim towarzystwie.

Bardzo wiele czasu zajmowała elitom europejskim walka o specyficzną „edukację seksualną” dzieci, walka z dyskryminacją homoseksualistów, transwestytów i na nowo wymyślanych mniejszości.

Wyjątkowe miejsce w unijnej agendzie zajmowała i zajmuje walka o „praworządność” w Polsce i na Węgrzech. Trudno wręcz zrozumieć zajadłość Brukseli w obsesyjnym powracaniu do spraw, które nie leżą w kompetencjach organów Unii Europejskiej, podczas gdy rozwiązania prawne polskie czy węgierskie nie różnią się od niemieckich czy francuskich.

Szańce kultur

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział niedawno: „Aneksja terytorium zaczyna się od aneksji ludzkich umysłów i serc”. Zanim Władimir Putin wydał rozkaz ataku na Ukrainę, w dużej mierze podbił mentalnie i uzależnił gospodarczo Europę Zachodnią. Imperium rosyjskie, odnawiane przez Putina pod hasłami russkiego miru oraz przemiany w Unii Europejskiej, oznaczające tworzenie swego rodzaju Unijnego Cesarstwa Narodu Niemieckiego, pozostawiały coraz mniej swobody państwom Europy Środkowo-Wschodniej. Kiedy na dodatek zaczęły one ze sobą ściślej współpracować, zaczęto je tym mocniej ograniczać w Unii Europejskiej. Obecnie wiele zależeć będzie od tego, czy państwa uczestniczące w projekcie Trójmorza zdołają stworzyć skuteczne struktury współpracy oraz przezwyciężą historyczne zacofanie i wzajemne animozje.

W ostatnich latach wzrost oporu Ukraińców, Białorusinów i mieszkańców Mołdawii przeciw rządom posowieckim postawił pytanie o ich przyszłość. 24 lutego 2022 roku stał się początkiem nowego okresu w historii regionu. Bohaterski opór Ukraińców przed rosyjską agresją doprowadzi niewątpliwie do osłabienia Rosji. Dziś trudno przesądzić, czy opór ten nie zrujnuje także Ukrainy, ale trudno sobie wyobrazić, by po tej agresji stosunki rosyjsko-ukraińskie mogły wrócić do status quo ante.

Rozstrzelany podręcznik

Hejt przeciw książce Roszkowskiego spowodował, że stała się ona zakazanym owocem.

zobacz więcej
Osłabienie Rosji tak czy inaczej otworzy najprawdopodobniej szanse na nowe ułożenie stosunków międzynarodowych w tej części Europy. Przygotowując się na taką ewentualność, należy już dziś popracować nad lepszym zrozumieniem historii Ukrainy, Białorusi i Mołdawii. Choć więc na początku projektu „Trójmorze kultur” można było myśleć o uwzględnieniu tylko państw należących do Unii Europejskiej i NATO, po 24 lutego 2022 roku warto włączyć te kraje w nasze rozważania. Zainteresowanych odesłać można do pracy Bohdana Cywińskiego, który nakreślił skomplikowane dzieje kultur na postsowieckim wschodzie Europy („Szańce kultur”, Warszawa 2013 – przyp. red.).

Zmiana formuły

Mówi się ostatnio o zmianie formuły Trójmorza na Międzymorze. W sensie dosłownym poszerzenie nie wymaga zmiany nazwy, gdyż Ukraina i Mołdawia leżą w basenie Morza Czarnego, tak jak Rumunia czy Bułgaria, należące do Trójmorza, a Białoruś można zaliczyć do basenu Morza Bałtyckiego. Podobnie jak jest to w przypadku dawnej historii Węgier, Słowacji, Rumunii i Chorwacji, Białoruś, Ukraina i Mołdawia dziedziczą wiele ze wspólnej historii z Polską i Litwą. Jeśli mamy budować wspólną przyszłość, skomplikowanym dziejom tych relacji, związanych z tradycją Rzeczypospolitej Obojga Narodów, warto przyjrzeć się na nowo, tym bardziej że przyszłość Europy Środkowo-Wschodniej zależeć będzie nie tylko od siły i determinacji Rosji oraz skali poparcia Stanów Zjednoczonych, ale także od ułożenia dobrych stosunków między dwoma największymi narodami omawianego regionu – Polakami i Ukraińcami.

Inna sprawa z poszerzeniem Inicjatywy Trójmorza o Grecję. Decyzję tę podjęto na ostatnim szczycie w Bukareszcie na początku września 2023 roku. Ma ona znaczenie w kontekście możliwości rozwoju gospodarczego państw Inicjatywy oraz ich współpracy politycznej – na przykład w kontekście odszkodowań niemieckich – ale także ogromne znaczenie kulturowe. Grecja wnosi bowiem do projektu trójmorskiego nie tylko masę bieżących problemów ekonomicznych i politycznych, takich jak zadłużenie czy najazd migrantów muzułmańskich, ale także dziedzictwo kulturowe sięgające ponad trzech tysięcy lat, stanowiące fundament cywilizacji europejskiej. Faktem jest jednak, że ze względu na główne siedlisko kultury i państwowości greckiej – basen Morza Egejskiego – Trójmorze trzeba będzie może przemianować na Czwórmorze lub prościej – Międzymorze, która to nazwa była zresztą już wcześniej stosowana.

– Wojciech Roszkowski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Tytuł i śródtytuły od redakcji
SDP 2023
Zdjęcie główne: VI Szczyt Inicjatywy Trójmorza odbył się w lipcy 2021 roku w stolicy Bułgarii, Sofii. Fot. PAP/Andrzej Lange
Zobacz więcej
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Legendy o „cichych zabójcach”
Wyróżniający się snajperzy do końca życia są uwielbiani przez rodaków i otrzymują groźby śmierci.
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Pamiętny rok 2023: 1:0 dla dyktatur
Podczas gdy Ameryka i Europa były zajęte swoimi wewnętrznymi sprawami, dyktatury szykowały pole do przyszłych starć.
Cywilizacja wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Kasta, i wszystko jasne
Indyjczycy nie spoczną, dopóki nie poznają pozycji danej osoby na drabinie społecznej.
Cywilizacja wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Jak Kościół katolicki budował demokrację amerykańską
Tylko uniwersytety i szkoły prowadzone przez Kościół pozostały wierne duchowi i tradycji Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych.
Cywilizacja wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Budynki plomby to plaga polskich miast
Mieszkania w Polsce są jedynymi z najmniejszych w Europie.