Historia

Anonimowa relacja Pileckiego. Kto pamięta, że rotmistrz walczył w Powstaniu Warszawskim?

O czwartej nad ranem powstańcy rotmistrza Pileckiego ewakuowali się na drugą stronę Alei. Jako ostatni opuścił gruzy reduty jej dowódca. Opis działań 13 dni, napisany w sierpniu 1945 roku w Londynie, zmieścił na pięciu kartkach.

Na ścianie opuszczonego budynku dawnego Domu Turystycznego przy stołecznym placu Starynkiewicza 7/9, który od początku lat 90. ubiegłego stulecia zajmowała redakcja dziennika „Rzeczpospolita”, od strony Alei Jerozolimskich przymocowana jest zabrudzona tablica z brązu:

Ten dom był podczas Powstania Warszawskiego redutą wolnej Rzeczpospolitej, dowodził tu rotmistrz Witold Pilecki „Witold”, bohaterski żołnierz Armii Krajowej oraz II Korpusu Polskiego, twórca ruchu oporu w KL Auschwitz, dokąd trafił z własnej woli, by dać świadectwo prawdzie.

W 1948 roku władza komunistyczna dokonała na nim mordu sądowego.

W hołdzie jednemu z sześciu najodważniejszych ludzi w okupowanej Europie Redakcja „Rzeczpospolitej” i jej wydawca Presspublica

Sierpień 2003 roku


Cofnijmy się o dziesięć lat wcześniej.
Dawna siedziba redakcji dziennika „Rzeczpospolita” na Pl. Starynkiewicza w Warszawie. Październik 2006. Fot. Jerzy Dudek / Forum
Pięć pożółkłych kartek

Jesienią 1993 roku otrzymałem z Londynu trzymiesięczne stypendium Armii Krajowej im. Franciszka Miszczaka (kapitana „Redy”, dowódcy kompanii w batalionie „Miłosz” w Powstaniu, po wojnie na emigracji) na kwerendę londyńskich archiwów i pokrycie kosztów pobytu. Pracę rozpocząłem w grudniu od przeglądania zbiorów w Studium Polski Podziemnej. Były to dla mnie odkrywcze, nieznane dokumenty, rozkazy, wspomnienia, rękopisy i maszynopisy. Z braku odpowiednich regałów i półek część umieszczona była w kartonach i pudełkach po butach. Wśród nich niepodpisana relacja zatytułowana: „Historia I Batalionu Zgrupowania «Chrobry II»”. Pisana w trzeciej osobie przez autora, który niewątpliwie musiał brać czynny udział w walkach w sierpniu i wrześniu 1944 roku.

Zaczynała się:

1 sierpnia. W walkach na Woli do oddziału szturmującego fabrykę Czajkowskiego przy ul. Młynarskiej przyłączyło się dwóch nieznanych nikomu oficerów, rotmistrz i podporucznik. Wieczorem przez szpital św. Stanisława przedostają się do rogu Żelaznej i Chłodnej, gdzie inna grupa powstańców usiłuje zdobyć bunkry i umocnienia żandarmerii niemieckiej. Rano obydwaj meldują się u dowódcy tego odcinka majora „Liga” [Leona Nowakowskiego] z NSZ, w jego kwaterze przy ul. Twardej 40.

2 sierpnia. Major „Lig” organizuje obronę odcinka z przypadkowo znajdujących się tam oddziałów i pojedynczych ochotników. Obaj oficerowie przedstawiają się majorowi jako zbiegowie z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Rotmistrz „Witold” i porucznik „Janek” otrzymują rozkaz sformowania oddziału i „oczyszczenia” rejonu małego getta, odcinka ulicy Pańskiej pomiędzy Twardą i Żelazną oraz zlikwidowania dywersantów – „gołębiarzy” przy ul. Ceglanej. Formują oddział z 17 ochotników i po wykonaniu zadania pozostawiają go pod dowództwem plutonowego „Sawy” [Kazimierza Sawickiego], a sami wracają do kwatery na Twardą 40.


W tym momencie wiedziałem już, że odkryłem bezcenny dla historii Powstania dokument, dotyczący udziału w nim Witolda Pileckiego i Jana Redzeja. Rotmistrz Pilecki dostał od majora „Liga” Nowakowskiego rozkaz opanowania skrzyżowania Alei Jerozolimskich, (zwanych od śmierci gen. Władysława Sikorskiego jego imieniem przez mieszkańców Warszawy) oraz placu Starynkiewicza. Według raportu, mieli „zakorkować” Aleje, którymi ciągnęły się nieprzerwane transporty z Pragi przez most Poniatowskiego, Śródmieście, Ochotę do Okęcia. Rankiem 3 sierpnia o godzinie 7 rano rtm „Witold” z ppor. „Jankiem”, ppor. „Goliatem” (N.N.) i pięcioma powstańcami udali się w stronę skrzyżowania.

Pierwszy alarmował świat o Holokauście. Na tropach Pileckiego

Witold Pilecki dopiero teraz doczekał się tak wnikliwej biografii – angielskiego autora. Prezentujemy fragment książki Jacka Fairweathera „Ochotnik”.

zobacz więcej
Dalszy opis w szczegółach nie zgadza się z późniejszymi relacjami innych uczestników walk w tym rejonie. Nie wspominają o oficerach „Witoldzie” i „Janku”, sobie przypisując zajęcie Poczty Dworcowej przy ulicy Żelaznej. Ale opis anonimowego autora jest dokładniejszy od ich relacji. „Witold” i „Janek” z kilkoma powstańcami atakują Pocztę. Z relacji:

Niemcy opuszczają budynek, uciekając w stronę placu Starynkiewicza. Na podwórzu zostawiają kilka samochodów z przestrzelonymi oponami i silnikami [poprzedniego dnia ostrzelał je i uszkodził oddział podchorążego Marka Moliere’a „Molmara” z IV Zgrupowania AK „Gurt”].

Poczta Dworcowa stoi nad wykopem kolejowym. W wykopie powstańcy z innego oddziału [Zgrupowania „Gurt”] atakują pociąg. Niemcy uciekają wzdłuż torów w stronę placu Zawiszy. Od ostrzeliwanych wagonów odrywa się lokomotywa i nabierając szybkości, przejeżdża pod Pocztą Dworcową. Oddziałek rotmistrza „Witolda” wyrzuca z okien sprzęty, barykadując tory i ostrzeliwuje trzy czołgi na wiadukcie. Czołgi wycofują się w Aleje.

Rotmistrz „Witold” i por. „Janek” pod ostrzałem przeskakują przez Aleje i opanowują Dom Turystyczny. Natychmiast zgłasza się do nich kilku powstańców, ukrywających się przez dwa dni w sąsiednich domach i odciętych od macierzystych jednostek w godzinie W. Oddział rotmistrza liczy już 8 ludzi. Skokami ruszają w stronę [ulicy] Lindleya. Od broni maszynowej na placu Starynkiewicza i z Filtrów ginie dwóch powstańców, trzeci jest ranny.

W pięciu opanowują kilka budynków w kwartale ulic Nowogrodzka, Lindley’a, Aleje Sikorskiego z urzędami – Izbą Skarbową i Wojskowym Instytutem Geograficznym. Na dachu tego ostatniego wywieszają polski sztandar. Wywołuje on wściekły ogień Niemców, którzy są zdezorientowani. Nie wiedzą, jakie siły opanowały budynki i przecinają im jedyną drogę komunikacyjną wschód-zachód.


ODWIEDŹ I POLUB NAS
W tym czasie przez Aleje Sikorskiego przeskakuje kilkuosobowy oddział podchorążego „Molmara” i z Domu Turystycznego atakuje i niszczy kilka bunkrów, zabijając 14 Niemców i zdobywając sporo broni. Po południu pchor. „Molmar” otrzymuje rozkaz powrotu do własnego rejonu [ulice Miedziana-Towarowa].

Rotmistrz „Witold” i por. „Janek” organizują obronę, dzieląc zdobyty rejon na dwie części. Rotmistrz tworzy stanowiska ogniowe w Izbie Skarbowej z ostrzałem na Filtry, pl. Starynkiewicza, Koszykową i Nowogrodzką. Porucznik „Janek” umacnia WIG i przygotowuje się do zdobycia Starostwa Powiatowego [Aleja Sikorskiego 85, budynek istniejący do dzisiaj], gdzie zabarykadowało się kilku uzbrojonych urzędników niemieckich ze starostą.

Do zdobytych budynków przedostaje się od Poczty Dworcowej kilkunastu powstańców prowadzonych przez podchorążego „Romana”. Dołącza do nic dwóch podporuczników, „Lek” i Ebłowski oraz podchorąży „Blaszka” ze strzelcami „Lubanowskim”, „Bombą”, „Bumem”, „Rogalą” i „Benderem”.

Jeszcze tego samego dnia meldują się rotmistrzowi porucznik Drabiński, podchorąży „Tadeusz” i plutonowy „Sawa”, któremu po oczyszczeniu Ceglanej z dywersantów i niemieckich strzelców wyborowych pozostało zaledwie trzech ludzi. Resztę zatrzymano w kwaterze przy Twardej 40. Adiutant dowódcy tworzącego się zgrupowania zabronił wzmocnienia placówki rotmistrza „Witolda”, uważając ją za straconą.

Bohater tak wyjątkowy, że aż niemożliwy. Dlatego ogłoszono, że sypał w śledztwie

Najnowsza historia jest w Polsce bieżącą polityką.

zobacz więcej
Porucznik „Janek” udaje się osobiście na Twardą 40, by przedstawić sytuację w zdobytym kwartale. Wraca sam, ale już z innym pseudonimem, jako porucznik „Ostrowski”. Wieczorem z dziesięcioma ludźmi uzbrojonymi w dwa karabiny i trzy pistolety atakuje Starostwo. Bezskutecznie.

Konfrontacja

Po powrocie z Londynu zaprosiłem do siebie kilka osób, by potwierdziły opis wydarzeń, pseudonimy i nazwiska osób walczących w obronie redut WIG-u i Starostwa, przedstawionych w relacji anonimowego autora. W spotkaniu uczestniczyli: córka śp. rotmistrza Pileckiego Zofia Optułowicz, która po zapoznaniu się z anonimową relacją miała określić, czy styl pisania był podobny do pisania jej ojca, oraz Jan Wróbel, w Powstaniu ppor „Jerzy” i sanitariuszka Krystyna Namojło-Dąbrowska „Grażyna”. Jakiś czas potem Jan Wróbel dostarczył mi pisemną relację Janiny Grabskiej-Brzezińskiej „Wisły”, „Janki”, sanitariuszki-łączniczki i komendantki patroli sanitarnych plutonu broniącego obu redut.

1 sierpnia „Janka” w mieszkaniu przy ul. Lindley’a 14, budynku tuż przy pl. Starynkiewicza, miała przygotowanych siedem toreb sanitarnych, a w piwnicy dwie pary noszy. Nie zdążyła dotrzeć do miejsca zbiórki jej drużyny „Technopol” w kamienicy przy Lesznie 22, gdyż przed godziną 17.00 na ulicy rozległy się strzały. Do klatki schodowej wniesiono trzech rannych mężczyzn i jedną kobietę. „Janka” poprosiła o pomoc sąsiada, doktora Zdzisława Skotnickiego. Polecił przetransportować rannych do pobliskiego szpitala Dzieciątka Jezus, gdzie był ordynatorem.

W pobliskich domach zaczęła gromadzić się młodzież, która nie mogła przedostać się do miejsc swoich koncentracji. „Janka” Grabska-Brzezińska napisała: „Zgłosił się do mnie porucznik Józef Ebłowski i przekazał nam broń, kupioną w ostatnich dniach od Niemców. Trzymał ją w tapczanie w mieszkaniu. On też fachowo przystąpił do organizowania plutonu, więc powierzyliśmy mu dowództwo”. Po kilku godzinach tak zorganizowany pluton zdobył Wojskowy Instytut Geograficzny w alejach Jerozolimskich. Pluton przyjął nazwę W.I.G.

Z relacji „Janki”: Zdobyliśmy w WIG-u olbrzymie pomieszczenia na placówkę i kwatery. Były tam duże ilości benzyny, z której z miejsca zaczęto, pod kierunkiem ppor. „Leka” [Bolesława Niewiarowskiego], fabrykować butelki zapalające. Już 2 sierpnia powstała kuchnia z prawdziwego zdarzenia, którą prowadziła p. Natalia Braunowa „Renata”. Wspólnie z medykiem „Ryszardem” [Ryszardem Dąbrowskim] i magistrem farmacji Gromskim założyliśmy dobrze wyposażony punkt sanitarny. Od tego dnia zaczęło się zdobywanie wolno stojącego gmachu przy Alejach Jerozolimskich 85, mieszczącego starostwo Warszawa-Wieś i część działów starostwa grodzkiego. Akcje przez dwa dni prowadził ppor. „Lek”, dowódca 1 drużyny, który został później dwukrotnie ranny. Jego drużynę przejął ppor. „Jerzy”.
Córka oficera Zofia Pilecka-Optułowicz podczas otwarcia wystawy „Rotmistrz Witold Pilecki 1901-1948”, zorganizowanej w 2015 r. przez warszawski oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Fot. PAP/Jakub Kamiński
„Jerzy” Jan Wróbel potwierdził słowa autorki relacji. Pani Zofia Optułowicz, po wnikliwym zapoznaniu się z treścią anonimowej relacji z Londynu, z całkowitym przekonaniem powiedziała, że wyszła ona spod ręki jej ojca.

Dziesięć dni walk

Z relacji Witolda Pileckiego ciąg dalszy opisu 3 sierpnia:

Z braku min rtm „Witold” proponuje ułożenie przed barykadą na jezdni Al. Sikorskiego wielkich puszek z Sidolem, znalezionych w W.I.G., co por. „Ostrowski” przyjmuje z humorem i razem wykonują. Rotmistrz osobiście ułożył je przed barykadą. Z daleka wyglądały jak miny przeciwczołgowe…

W Starostwie w chwili opanowania klatki schodowej giną od granatów ppor. Ebłowski i strz. „Romek” oraz trzej zostają ranni. Po zamknięciu Niemców na górnych piętrach Starostwa, por. „Ostrowski” powierzył dalszą akcję ppor. „Lekowi”, sam odchodząc i umacniając się w W.I.G.-u. O godz. 15 posuwające się Alejami od ul. Marszałkowskiej trzy czołgi niemieckie, wobec barykady przed W.I.G. i widocznych „min” zatrzymały się i strzelając, a nie mogąc spowodować wybuchu min z Sidolu, cofnęły się i strzelając wciąż z działek i broni maszynowej do gmachu W.I.G, skręciły w ul. Chałubińskiego i Nowogrodzką, gdzie na rogu Nowogrodzkiej i Lindleya zostały przyjęte strzałami oddziału rtm. „Witolda” (jeden czołg został zapalony butelką z benzyną, plut. „Sawa” zabija jednego Panzergrenadiera). Czołgi odjechały w kierunku pl. Narutowicza. (…)

Po południu od Marszałkowskiej Alejami posuwają się czołgi, koncentrują się koło Dworca Głównego silną kolumną w ilości 79 czołgów i wozów pancernych, decydują się przejechać koło W.I.G. Po zbliżeniu się Alejami na wysokość Chałubińskiego, kolumna pokrywa gmach W.I.G. i barykadę gradem pocisków z myślą, między innymi, spowodowania wybuchu „min”.

W W.I.G.-u 18 ludzi pod d-twem por. „Ostrowskiego” (dwie „błyskawice”, trzy kb, pięć pistoletów i butelki z benzyną) decyduje się na akcję zaczepną… Por. „Ostrowski” razem z nadbiegłym rtm. „Witoldem”, pchor. „Blaszką” i strz. Burne na strychu przez okna biorą na cel pracujących piechurów i Pancergrenadierów, uśmiercając kilku. Piechota nie decyduje się wtargnąć do gmachu. Po usunięciu „min”, kolumna pancerna wreszcie sforsowała „barykadę z Sidolem” i palącymi się trzema czołgami, zabranymi trupami żołnierzy, oddalając się w kierunku pl. Narutowicza, trafiając z kolei pod ogień z Domu Turystycznego.


W następnych dniach trwała obrona kwartału bronionego przez pluton WIG. Pod datą 5 sierpnia Witold Pilecki odnotował: „O godz. 13 min. 15 por. «Ostrowski», prowadzący nadal osobiście akcję na Starostę, zostaje strzałem od Chałubińskiego śmiertelnie ranny i umiera w godzinę potem ze słowami «dla Polski». Tak zginął dzielny oficer – Janek Redke z Oświęcimia”.

Przyjaciel Witolda Pileckiego naprawdę nazywał się Jan Redzej. Wspólnie uciekli z obozu koncentracyjnego Auschwitz (Oświęcimia) w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku.
Tablica upamiętniająca Witolda Pileckiego na pl. Starynkiewicza 7/9 w Warszawie, w miejscu gdzie podczas Powstania mieściła się dowodzona przez niego Reduta Wolnej Rzeczypospolitej. Fot. Mateusz Opasiński - Praca własna, CC BY-SA 3.0, Wikimedia
13 sierpnia o godzinie drugiej nad ranem kpt. „Proboszcz” Jan Jaroszek, szef sztabu Zgrupowania „Chrobry II”, wydaje rozkaz oddziałom WIG-Starostwo-Izba Skarbowa do wycofania się na drugą stronę Alei, do Domu Kolejowego przy ul. Żelaznej. Z raportu Witolda Pileckiego: „Ostatni punkt zadania powierzonego rtm. Witoldowi i śp. por. Jankowi został wykonany. Oddziały WIG-Izba Skarbowa panowały na pl. Starynkiewicza, uniemożliwiając ruchy broni motorowej nieprzyjaciela przez 10 dni”.

O czwartej nad ranem powstańcy rotmistrza Pileckiego ewakuowali się na drugą stronę Alei. Jako ostatni opuścił gruzy reduty jej dowódca. Opis działań 13 dni, napisany w sierpniu 1945 roku w Londynie, zmieścił na pięciu kartkach. Bez nich historia walk o WIG, Starostwo, Izbę Skarbową i Dom Turystyczny pozostałaby uboga, niepełna.

Pomysł Maćków

Któregoś dnia w 2002 roku Maciej Łukasiewicz, redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita” i twórca-założyciel jego sobotnio-niedzielnego dodatku „Plus-Minus”, zaprosił mnie na rozmowę. Byłem współpracownikiem dodatku od czasów Dariusza Fikusa, pierwszego redaktora naczelnego odnowionej po 1989 roku „Rzeczpospolitej”. Po powrocie z Londynu wydrukowałem w niej fragmenty historii z Powstania Warszawskiego, opisanej przez Witolda Pileckiego. Wcześniej opublikowałem ją w londyńskim „Tygodniu Polskim”, w numerze z 15 stycznia 1994 roku.

W gabinecie naczelnego zastałem Macieja Rosalaka, publicystę „Rzeczpospolitej”, przyjaciela Macieja Łukasiewicza ze wspólnej pracy w „Kurierze Polskim” w latach 70. XX w. do wybuchu stanu wojennego. Koledzy redaktorzy przedstawili mi pomysł uwiecznienia mojego odkrycia w londyńskim archiwum pamiątkową tablicą. Przyjąłem ten pomysł z entuzjazmem. Odbyło się uroczyste odsłonięcie tablicy, a po nim bankiet z udziałem córki rotmistrza i wielu zaproszonych gości.

Maćkowie już odeszli, byłem na obu pogrzebach. Pozostała zaniedbana, brudna tablica, pod nią palący się znicz. I pozostał jeszcze Tygodnik TVP z redaktorem naczelnym Dominikiem Zdortem, który po śmierci Maćka Łukasiewicza prowadził „Plusa-Minusa”. Mam nadzieję, że ten tekst zdąży trafić do czytelników polskich i w kilkudziesięciu krajach świata, Jeżeli Tygodnik zniknie, to historia nie zapomni i z pewnością nie wybaczy jego likwidatorom.

– Maciej Kledzik

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

SDP2023
Tygodnik TVP jest laureatem nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zdjęcie główne: Modlitwa w intencji Powstańców Warszawskich przed upamiętniających walki pomnikiem na Placu Krasińskich, 13 maja 2012. Wzięli w mniej udział uczestnicy Marszu Rotmistrza, który przeszedł ulicami Warszawy w 111. rocznicę urodzin Witolda Pileckiego. Fot. PAP/Rafał Guz
Zobacz więcej
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Bankiet nad bankietami
Doprowadził do islamskiej rewolucji i obalenia szacha.
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Cień nazizmu nad Niemcami
W służbie zagranicznej RFN trudno znaleźć kogoś bez rodzinnych korzeni nazistowskich, twierdzi prof. Musiał.
Historia wydanie 29.12.2023 – 5.01.2024
Kronikarz świetności Rzeczypospolitej. I jej destruktor
Gdy Szwedzi wysadzili w powietrze zamek w Sandomierzu, zginęło około 500 osób.
Historia wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Burzliwa historia znanego jubilera. Kozioł ofiarny SB?
Pisano o szejku z Wrocławia... Po latach afera zaczęła sprawiać wrażenie prowokacji.
Historia wydanie 22.12.2023 – 29.12.2023
Ucieczka ze Stalagu – opowieść Wigilijna 1944
Więźniarki szukały schronienia w niemieckim kościele… To był błąd.